Wczoraj tłum działaczy skrajnie nacjonalistycznego Korpusu Narodowego, czyli "Nackorpusu" ruszył pod siedzibę administracji prezydenta Petra Poroszenki przy ulicy Bankowej w Kijowie. Kiedy na ich na drodze stanęli funkcjonariusze ukraińskiej policji doszło zamieszek. Obie strony użyły gazu pieprzowego. MSW Ukrainy poinformowało o wszczęciu kilku spraw karnych w sprawie ataków na funkcjonariuszy policji. Ucierpiało trzech policjantów, jeden z nim trafił do szpitala.

Wybór pomiędzy mołdawskim Żydem Petrem Poroszenko, a ukraińskimi nacjonalistami opierającymi się na "sławie" ludobójców z OUN-UPA jest wyborem pomiędzy dżumą, a cholerą. Zwłaszcza, że obie strony nawzajem nazywają się ruską agenturą. Dodajmy, że nie bez powodu. Jednak do czasu zakończenia wyborów prezydenckich na Ukrainie jeszcze nie jedno na wierzch wypłynie.