Lewicowy publicysta Jakub Majmurek w Newsweeku, uraczył nas swoimi jakże ciekawymi wynurzeniami w temacie stałym – nasz faszyzm, nasza ksenofobia i tak dalej. Zaczął swój ostry przekaz nieco tajemniczym tytułem: „Zamachowiec z Christchurch mówi niepokojąco znajomym językiem” – pomyślałem sobie nawet, że pewnie po rosyjsku mówił no i będą miały media w Polsce, znowu okazje po pastwić się na Rosją, przytaczając przykłady wielowiekowej ksenofobii w Rosji. Szybko jednak okazuje się, że autorowi nie chodzi o język będący wyznacznikiem odrębności narodowej, a o język w w odniesieniu przekazu, który ze sobą niesie.

Pan Majmurek nie byłby sobą gdyby nie postanowił troszeczeczkę nami czytelnikami pomanipulować, trochę uprosić, trochę przekłamać. W kontekście zamachu w Nowej Zelandii publicysta twierdzi, że zamach ten jest dowodem neofaszystowskiego antyislamskiego fenomenu na skalę światową (sic!). Nowozelandzki terrorysta zatytułował bowiem swój manifest słowami „Wielkie zastąpienie” nawiązują tym samym według niego do tytułu książki francuskiego homoseksualisty Renauda Camus, który zaczął ewaluować od poglądów lewicowych i liberalnych w kierunku skrajnie prawicowym czemu dał wyraz w swojej publikacji.

Czym się ta ewolucja Camusa przejawia? Tym, że Camus ostrzega Francję i Francuzów przed wyparciem ich z ich własnego kraju przez napływową ludność z poza Europy. Majmurek, żeby dolać oliwy do ognia powołuje się na ksenofobiczne tradycje Francuzów, niechętnych migracji do ich kraju Żydów i Ormian, jeszcze na przełomie XIX i XX wieku. Skoro dostało Francuzom żyjącym od dekad pod szyldem wolności, równości i braterstwa to wiadomo, że w tekście na pewno przyjdzie pora na Polskę. A przecież skoro na magazynach terrorysty były napisy odwołujące się do Wiktorii Wiedeńskiej, to trzeba raz na zawsze powiedzieć kto zacz, ci krajowi i zagraniczni czciciele kultu Sobieskiego.

Otóż w Polsce, są to kibole i narodowcy, którzy nie potrzebnie na swoich transparentach przypominają to ksenofobiczne przedsięwzięcie za jakie z perspektywy czasu należy uznać Odsiecz wiedeńską.

Mało tego, Polakom mimo niechęci ze strony władz austriackich do uczczenia polskiego króla, który im cztery litery uratował, udało się zarazić wiedeńszczyzną cały świat. Stąd ta masowa niechęć do islamistów, bo stoi za nią polski król, o którym nie potrzebnie mówi się w polskich szkołach, potem te dzieci dorastają chodzą na stadiony, wywieszają te swoje ksenofobiczne transparenty z nietolerancyjnym polskim królem, świat na to patrzy w telewizornii i się zaraża. I coś w tym jest lewicowy publicysto, bo kiedy rok temu siedziałem sobie w stolicy Armenii w klubie jazzowym na koncercie, to po przyjęciu przez kelnera zamówienia, zapytał mnie on czy jestem Polakiem. Kiedy potwierdziłem, że jestem Polakiem, uśmiechnął się i zadowoleniem powiedział, że czyta teraz książkę o tym polskim królu, który dał Turkom popalić pod Wiedniem.

Cieszył się, z tego polskiego zwycięstwa jakby to było zwycięstwo jego własnego narodu. Może dlatego, że sto lat temu Turcy wymordowali w bestialski sposób półtora miliona jego rodaków, tylko dlatego, że byli Ormianami i chrześcijanami. Więc nie wiem czy nie jest za późno, żeby uratować świat przed Sobieskim, Polską i rzekomym skrajnie prawicowym terroryzmem.

Niech Pan próbuje, może się uda. Swoją drogą to ciekawe, że Majmurek dostrzegł, tę terrorystyczną tendencję wśród białych chrześcijan, natomiast mimo liczonych już w setki przykładów zamachów, zbrodni i ataków islamistów twierdzi, że świat islamski w Europie płynnie się asymiluje z rdzennymi mieszkańcami tego kontynentu. Dziwiliśmy się, że Austriacy nie mają odwagi uczcić pamięć o polskim królu wybawcy Austrii i Europy a za chwilę może zdarzyć się tak, że będziemy się tłumaczyć nie tylko z antysemityzmu wyssanego z mlekiem matki ale i ksenofobii polskiego króla. Trzeba będzie wtedy przerobić pałac w Wilanowie zgodnie z dyrektywami UEi i ONZ na centrum ofiar.

Arkadiusz Miksa