Z czego wynika wzrost importu z Rosji?

- Wcześniej był duży spadek. W Polsce jest dość stabilne zużycie węgla. Choć uruchamiane są nowe bloki energetyczne, nie zwiększa się zapotrzebowanie, bo one zastępują bloki zamykane. A polskie kopalnie wydobywają coraz mniej, ponieważ robi się to coraz droższe. Z głębokości, z których jest czerpany węgiel w Polsce, w Rosji nic się nie wydobywa, bo to za drogie. Tę lukę trzeba było wypełnić. Niejednokrotnie słyszeliśmy, że węgiel rosyjski wypycha polski, jest gorszy, bardziej zatruwa środowisko itd. Polski węgiel jest bardzo kaloryczny, ale jest w nim wysoka zawartość siarki, gdy w rosyjskim - wyjątkowo niska. Jeśli połączy się oba surowce, można to wyrównywać, by mieć dobrą emisję i kaloryczność. Polskie złoża węgla są odległe od elektrowni o 300-400 km, a rosyjskie - o 5000 km. W naszym przypadku koszty transportu to 70-80 proc. ceny sprzedaży, a dla polskich firm to pewnie ok. 10 proc. Tu nie jesteśmy w stanie wygrać z polskim węglem. Możemy być tylko uzupełnieniem, gdy czegoś brakuje.

Ponadto należy dodać, że głębokie wydobycie w polskich kopalniach wynika ze wstrzymania inwestycji nad nowymi szybami. Węgiel położony w miarę płytko jest pod Wałbrzychem, gdzie na początku lat 90-tych zamknięto, dopiero co zmodernizowaną kopalnię. Unia Europejska w celu dekarbonizacji (tzw. Pakiet Klimatyczny)  wprowadziła dodatkowy koszt do ceny energii, w postaci  pozwoleń na emisję CO2 (porównywanych już do inżynierii finansowej), który z kolei determinuje koncerny energetyczne w Polsce do manipulacji współczynnikami emisyjnymi węgla (mieszanie gatunków).

Kilka lat temu rosyjski oligarcha Geptin (od 4 lat mieszkający w Polsce) skarżył się, że pojawiła się konkurencja ze strony transportu drogą morską. Polska wtedy zamieniła rosyjski węgiel na węgiel z Kolumbii, Afryki Południowej, Australii. Sytuacja uległa zmianie, kiedy na stacji Dzierżyńska-Nowa w Kaliningradzie urządzono stację przeładunku węgla z wagonów z rozstawem szyn 1520 mm (standard rosyjski) do wagonów z rozstawem 1435 mm (standard europejski). Kolejarze rosyjscy zainwestowali w urządzenie terminalu ponad 140 mln rubli i mają zarabiać teraz 160 rubli na jednej tonie przeładowanego węgla. Dopiero wtedy eksport rosyjskiego węgla przyspieszył.

Zatrzymanie importu (czegokolwiek) w ogóle jest dość trudne (nie można po prostu go zakazać), ze względu na wzajemne zobowiązania w ramach globalnych porozumień w Światowej Organizacji Handlu  (World Trade Organization, WTO). Polska zaś nie ma własnych ceł, ale funkcjonuje w ramach wspólnych ceł unijnych.

Podsumowując złośliwie z "ruskiego" węgla (można wstawić kolumbijski, afrykański lub australijski) zadowoleni są ekologowie, bo zmniejsza się zanieczyszczenie. Polskie koncerny energetyczne, bo bilansują wynik finansowy, a konsumenci indywidualni , bo prąd nie zdrożał. Premier Mazowiecki - bo może chwalić się redukcjami CO2, globalni klimatolodzy - bo współczynniki klimatyczne na Polską się poprawiły, a oligarcha Geptin bo zarabia na imporcie i prezydent Putin, bo ma na emerytury dla "pensjonierów".