Największy polski samorząd nie skalkulował bo nie mógł kosztów obsługi koreańskich tramwajów w całym okresie ich życia, nie zwrócili uwagi, że Hyundai dopiero będzie musiał stworzyć w Polsce serwis wziąć skądś ludzi (podkupi z Pesy, spółek miejskich?).

Okazuje się, że zbudowanie w Polsce montowni tramwajów były obietnicami bez pokrycia.

Żenujący brak patriotyzmu gospodarczego odbije się na polskich dążeniach do zasypania dystansu do najbogatszych krajów.

Oby przysłowie chytry dwa razy traci nie sprawdziło się w przypadku Warszawy.

Mariusz Patey