Przed kilku laty nakładem wydawnictwa Fronda ukazał się wywiad rzeka przeprowadzony przez Tomasza Terlikowskiego z księdzem Tadeuszem Isakowicz-Zaleskim. Z wywiadu można się dowiedzieć, że ksiądz Isakowicz-Zaleski pochodzi z bardzo religijnej rodziny ormiańsko-polskiej. Powołanie zyskał dopiero przed maturą.

 

W latach osiemdziesiątych seminarzysta, a potem ksiądz Isakowicz-Zaleski zaangażowany był w działalność opozycyjną. Nie podobało się to ani komunistom, ani przełożonym duchownym. Bezpieka posunęła się nawet do pobicia księdza i uniemożliwiła mu wyjazd na studia do Rzymu. Z perspektywy czasu ksiądz Isakowicz-Zaleski okrągły stół uznaje za błąd. Jego zdaniem „komunę trzeba było unicestwić raz na zawsze", a III RP to PRL bis zapewniający dobrobyt zbrodniarzom komunistycznym.

 

Od 1979 roku ksiądz Isakowicz-Zaleski zaangażował się w pomoc osobom z upośledzeniem umysłowym. Dziś jego fundacja Brata Alberta ma 28 ośrodków, 1000 podopiecznych i zatrudnia 400 osób.

 

W III RP ksiądz Isakowicz-Zaleski był pod wpływem Unii Wolności, „Tygodnika Powszechnego", „Znaku", a nawet „Gazety Wyborczej". Punktem zwrotnym w życiu księdza Isakowicza-Zaleskiego była w 2005 roku lektura akt Służby Bezpieczeństwa na swój temat, jakie dostał z Instytutu Pamięci Narodowej. Akta te zawierały liczne informacje o tajnych współpracownikach SB wśród duchownych. Ksiądz poinformował o tym metropolitę krakowskiego kardynała Dziwisza. Informacje te nie wzbudziły zainteresowania kardynała a księżą TW SB dalej ukrywali swoje świństwa. Ksiądz Isakowicz-Zaleski publicznie zaczął się domagać lustracji i rozpoczął badania archiwów SB. W badaniach naukowych archiwów pomógł mu ks. Andrzej Zwoliński. Ksiądz Isakowicz-Zaleski stał się za swoją działalność ofiarą nieustannej krytyki ze strony kurii krakowskiej (w której zdaniem księdza Isakowicza-Zaleskiego pracowało wielu TW SB). Z czasem kardynał Dziwisz zezwolił księdzu na publikację książki o TW SB prosząc go równocześnie o utajnienie homoseksualnych powodów nawiązania współpracy z SB.

 

Z akt SB zdaniem księdza Isakowicza-Zaleskiego wynikało, że w Kościele jest „potężne podziemie homoseksualne". Ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski za swoje poparcie dla ujawnienia tajnych współpracowników Służby Bezpieczeństwa w szeregach kleru został otoczony ostracyzmem ze strony duchownych w diecezji krakowskiej. Skutkiem polityki przemilczania lustracji w kościele jest nieustanny awans w hierarchii księży TW SB (a jednocześnie ludzi z problemami seksualnymi, uwikłanych we współpracę ze środowiskami postkomunistycznymi).

 

Opisując patologie biurokratyczne w Kościele ksiądz Isakowicz-Zaleski zwrócił uwagę, że księża boją się rozmawiać z przełożonymi, są wdrażani w kulturę zakłamania. Zdaniem księdza „Kościół wytwarza, jako instytucja feudalna, bariery uniemożliwiające normalną komunikację". Rozwiązaniem tej patologii powinno być to, że władze biskupów nad duchownymi wyznaczają przepisy kanoniczne. „Milczenie, hipokryzja są ceną, jaką się płaci" za możliwość funkcjonowania w Kościele. Strach księży potęgowany jest ich uzależnieniem finansowym. Hierarchia traktuje szeregowych duchownych jak mięso armatnie. Zdaniem księdza księżą mają obowiązek wypowiadania się w istotnych sprawach społecznych, niestety kultura korporacyjna współczesnego Kościoła skłania księży do milczenia, do nieangażowania się. Dodatkowo biskupami w Polsce zostają duchowni wyalienowani z życia społecznego, duchowni niemający związków z życiem parafialnym. Prowadzi to do tego, że współczesna hierarchia nie ma pomysłu jak sprostać wyzwaniom współczesności, jak przeciwdziałać laicyzacji. Kościół pogrążony jest w stagnacji, bo duchownych „udało się uśpić i kupić rozmaitymi przywilejami, dotacjami państwowymi, uposażeniem materialnym dla księży katechetów". By nie stracić przywilejów, kler reaguje alergicznie na aktywność wynikającą z nauczania Kościoła. Nie reaguje na zło. Celem hierarchii jest to, by polski ksiądz był „bierny, mierny, ale wierny". W Kościele docenia się bezkrytycznie oddanych i źle traktuje aktywnych. Niszczy tych, którzy mają swoje zdanie.

 

Poświęcając wiele miejsca patologii homoseksualizmu w kościele ksiądz Isakowicz-Zaleski stwierdził, że hierarchia ten problem tolerowała, a SB wykorzystywała. W wyniku powstania homoseksualnych mechanizmów mafijnych w kościele homoseksualizm stał się drogą do awansu, a pedofile (zazwyczaj homoseksualiści) pozostali bezkarni. Protestujący przeciw tej patologii byli niszczeni. Praktyka była zmowa milczenia i mentalność korporacyjna. Patologia ta była i jest nowotworem niszczącym kościół. Do dziś homoseksualiści w polskim kościele tworzą „państwo w państwie i często są bezkarni, choć są zdecydowaną mniejszością".

 

Pomimo współpracy z bliską PIS „Gazetą Polską" ksiądz Isakowicz-Zaleski nie stronił przed krytyką Lecha Kaczyńskiego. Lecha Kaczyńskiego ksiądz doceniał za oddanie honoru działaczom opozycji. Ganił za akceptacje dla gloryfikacji na Ukrainie nazistowskiej UPA. Zdaniem księdza Isakowicz-Zaleski Lech Kaczyński „nie radził sobie z kancelarią. Nie potrafił dobierać współpracowników" (co w wypadku działaczki antypolskiej Otwartej Rzeczpospolitej pełniącej wysokie funkcje w kancelarii jest bardzo dyplomatycznym stwierdzeniem – JB), „nie radził sobie z mediami". Niezrozumiałe było też to, że Lech Kaczyński pozwolił Jarosławowi na oddanie władzy PO w 2007 roku. Ksiądz Isakowicz-Zaleski zadeklarował, że Lech Kaczyński nie jest ikoną wolnej Polski i że nie zamierza uczestniczyć w kanonizacji Lecha Kaczyńskiego. Zdaniem księdza Isakowicza-Zaleskiego Lech Kaczyński nie powinien być pochowany na Wawelu, uczyniono, tak by stworzyć mit Lecha Kaczyńskiego i przysłonić wszystkie jego błędy. Ksiądz Isakowicz-Zaleski daleki też jest od określania katastrofy Smoleńskiej mianem zamachu. Według duchownego Rosjanie nie mieli powodów, by zabijać Kaczyńskiego. Zdaniem księdza „Lech Kaczyński nie miał szans na wygraną. Rosjanie o tym wiedzieli, więc nie było powodu, by go eliminować". Zdaniem księdza nigdy nie dowiemy się prawdy na temat tej katastrofy. We wstępie do rozmowy Terlikowski stwierdził, że ksiądz Isakowicz-Zaleski „ostro i jednoznacznie krytykował Lecha Kaczyńskiego za jego postawę w sprawie rzezi na Wołyniu czy wspieranie Janukowicza". Pamięć o zbrodniach UPA jest powodem niechęci do księdza polityków PJN.

 

W swym wywiadzie dla Terlikowskiego ksiądz Isakowicz-Zaleski przybliżył czytelnikom szczegóły zbrodni UPA, rzezi na Wołyniu, zbrodniczą rolę Bandery, kleru grekokatolickiego i arcybiskupa Szeptyckiego (za co jest znienawidzony przez hierarchię grekokatolicką). Skrytykował nakaz milczenia o zbrodniach UPA, stwierdzając, że „o Katyniu pamiętamy, bo można przyłożyć Rosji i Putinowi. Wiele osób dba o pamięć tamtych ofiar, bo to się politycznie opłaca". Pogrobowców banderowców Julie Tymoszenko i Wiktora Juszczenko ksiądz Isakowicz-Zaleski nazwał „kolejną formą przekształcenia komunistów w oparciu o sympatie nacjonalistyczne".

 

W Księdzu Isakowiczu-Zaleskim nie ma też wyjątkowego entuzjazmu dla ojca Tadeusza Rydzyka, który zaangażował się w obronę TW SB Wielgusa. Powodem niechęci redemptorysty do lustracji mają być zdaniem księdza zachowane archiwa dotyczące TW SB wśród redemptorystów. Do innych minusów toruńskiej rozgłośni ksiądz Isakowicz-Zaleski zaliczył niejasne finansowanie. Dla księdza jednak niezaprzeczalnym sukcesem jest stworzenie przez ojca Rydzyka mediów katolickich.

 

W swoich rozważaniach o księżach ksiądz Isakowicz-Zaleski opisał też destruktywną rolę księdza biskupa Pieronka i arcybiskupa Życińskiego. Patologiczne związki hierarchii z Platformą Obywatelską, poparcie kardynała Dziwisza i jego sekretarza księdza Raśa dla PO, dramat księdza Natanka i księdza Kiersztyna.

 

W 2009 roku ksiądz Isakowicz-Zaleski z nominacji kardynała Nycza został proboszczem parafii ormiańskiej. W rozmowie z Terlikowskim ksiądz opisał liturgię ormiańską, społeczność Ormian w Polsce, zagładę Ormian w Turcji.

 

Jan Bodakowski