W relacji najfajniejsze są fotki, na których raz widać kolumnę ''ekologów'' maszerujących za czerwona komunistyczną flagą oraz ''ekologów'' pod czerwono czarnym trockistowskim sztandarem szarpiących się z policjantami. Jak widać, antyPiSowcom jakoś nie przeszkadza, że ''ekolodzy'' odwołują się do najbardziej ludobójczych totalitarnych reżimów komunizmu i jego odmiany trockizmu, mających na sumieniu dużo więcej ofiar niż nazizm.

 

Jak wynika z artykułu na antyPiSowskim portalu „aktywiści Obozu dla Klimatu protestują przeciwko rozbudowie kopalni odkrywkowej w Wielkopolsce. Na ich drodze stanęła policja. Funkcjonariusze użyli gazu łzawiącego i pałek, poturbowali też dziennikarza poznańskiej "Wyborczej"". ''Ekolodzy'' starli się z policją „w okolicy odkrywki Tomisławice".

 

Wśród uczestników Obozu dla Klimatu, którego celem jest zablokowanie pracy kopalni, są działacze „takich organizacji jak Extinction Rebellion czy Młodzieżowy Strajk Klimatyczny", czyli inicjatyw, pod którymi występują młodzi działacze ekstremistyczni lewicowych organizacji wspieranych przez emerytów z antyPiSu.

 

Na terenie obozu, prócz jednej strefy, „utrwalanie obrazu i dźwięku jest zakazane. Te same zasady obowiązują dziennikarzy". Konspiracja jest jedna z zasad lewicowych ekstremistów. Obóz ma rozbudowaną infrastrukturę (ubikacje, natryski, elektryczność, kuchnie, lekarza), wszystko to musi zapewne dużo kosztować. Może to rodzić pytanie, kto tak hojnie sponsoruje ekstremistów lewicowych udających „ekologów"?

 

Jan Bodakowski