Jednym z problemów jakie się z nimi łączą są skoki prądu. Odnawialne źródła energii wymagają magazynowania prądu, bo w odróżnieniu od konwencjonalnych źródeł nie posiadają możliwości ograniczenia produkcji. Dlatego zastosowanie wśród nich mają baterie litowo-jonowe. Stanowią one obecnie wiodącą technologię zasilania między innymi laptopów, czy telefonów komórkowych. Są one także w użyciu przez twórców samochodów elektrycznych. Do ich wad należy ryzyko zaprószenia ognia, a tym samym pożaru. Jest to skutek wykorzystania płynnych elektrolitów o podłożu organicznym w obecnej technologii. Nie mogą być usunięte. Zarazem są łatwopalne.

Katolicki uniwersytet proponuje jako wyjście przejście od ciekłych elektrolitów do ciał stałych. Tylko, że za tym idzie zwiększenie masy, co ogranicza tak zwana mobilność. Ograniczają wydajność baterii w kontekście ładowania i rozładowania. Katolicką propozycją jest materiał oznaczony jako LTPS, a znany pod formułą LiTi2(PS4)3. Zdaniem odkrywców posiada on wyższy wskaźnik dyfuzji niż kiedykolwiek wcześniej była odnotowana w materiałach stałych.

Tak zwana mobilność baterii litowo-jonowych pochodzi z unikalnej struktury kryształów. Na wzór tej struktury układane są atomy LTPS. Badacze zrozumieli ten mechanizm i opublikowali swe wnioski w naukowcy na łamach Chem. Davide Di Stefano, Anna Miglio, Koen Robeyns, Bernhard Roling, Yuki Kato, Geoffroy Hautier w tekście „Superionic Diffusion through Frustrated Energy Landscape” podkreślają, że kluczem jest ustalenie jak kryształy kształtują dyfuzję jonową.  Za tym kryje się utworzenie lepszego przewodnika niż w bateriach starego typu. LTPS lepszymi właściwościami przewyższa bowiem układy lion.

Sam materiał jest początkiem dla poszukiwań nowych rozwiązań opartych o zbliżone mechanizmy dyfuzji, czyli rozprzestrzeniania się.

Na chwilę obecną katolicki zespół badawczy ustala, co jest potrzebne, aby po udoskonaleniu materiału nadawał się do komercyjnego zastosowania. Przełom z LTPS leży w otwarciu nowej generacji materiałów o podłożu stałym, a nie ciekłym w bateriach przyszłości. Uniwersytet Katolicki de Louvain już teraz podjął współpracę z Toyotą, producentem między innymi samochodów elektrycznych Prius. Samo odkrycie doczekało się już patentu.

Pierwotne baterie nie miały możliwości ładowania. Cynkowo-węglowe oparte o dwutlenek manganu i cynku charakteryzowały się problemem z wylewaniem się. Mimo tego dalej są stosowane w golarkach, czy elektrycznych szczoteczkach do zębów. Zwracają się niskim kosztem produkcji, choć po dwóch latach nadają się do wyrzucenia. Sprawa lepiej wyglądała w bateriach alkaicznych. Tutaj ogniwo Leclanchego zastąpił wodny roztwór wodorotlenku potasu. Opracowany przez chemika ze Stanów Zjednoczonych Lewica Urry’ego proces doczekał się powszechnego użycia do dnia dzisiejszego. Pozwalają na przechowywanie od pięciu do siedmiu lat, mają większą pojemność niż ich pierwowzory. Radzą sobie z pobytem w temperaturze od minus trzydziestu do plus siedemdziesięciu stopni Celcjusza.

Charakterystyczne pastylki baterii srebrowych z kolei znalazły zastosowanie w układach wymagających stałego napięcia. Pozwalają na przechowywanie ponad dwa lata, a po pięciu ciekną. Obecne są w urządzeniach takich jak termometry, czy kalkulatory.

Ze względu na wykorzystanie trującej rtęci baterie rtęciowe już praktycznie są nie obecne na rynku, chociaż są jeszcze spotykane w notesach elektronicznych oraz kamerach.

Z kolei baterie litowo-manganowe jako charakterystyczne pastylki wolno się rozładowują. Pozwalają na przechowywanie przez blisko dziesięć lat, a w trakcie reakcji nie są wytwarzane w nich żadne gazy, co stanowi ich niebywały atut. Jako popularne paluszki są używane tam, gdzie jest potrzebne zmniejszanie masy urządzeń. Obok nich występują jeszcze baterie cynkowo-powietrzne, obecne między innymi w aparatach słuchowych.

Jeśli zaś chodzi o baterie litowo-jonowe wynalazł je George Newton Lewis w 1912 i do lat siedemdziesiąt nie znalazły się na rynku. W 1979 profesor John Goodenough z Koichi Mizushima opracowali bazę technologiczną obecnych rozwiązań opartą o elektrodę w postaci jonów. Zwykle używa się w ich produkcji kobaltu, bo mangan, tytan, aluminium oraz nikiel czynią je nieopłacalnymi.

Trwają rozważaniach nad użyciem grafenu, rodzaju węgla, do uprawnienia baterii litowo-jonowej.  LTPS jednak stanowi wyjście od typowych dla tego rodzaju baterii problemów i na chwilę obecną wskazuje przyszłość tego rodzaju rozwiązań.