Umowa  ma być zrealizowana do 2025 roku. Poza Bumarem w prace nad unowocześnieniem czołgu mają być zaangażowane również inne spółki wchodzące w skład Polskiej Grupy Zbrojeniowej: WB Radmor specjalizujący się w produkcji radiostacji na potrzeby wojska, OBRUM Gliwice, Wojskowe Zakłady Motoryzacyjne w Poznaniu czy specjalizująca  się  optoelektroniką spółka PCO z Warszawy W ramach prac zmodyfikowane mają być systemy łączności, przyrządów obserwacyjno-celowniczych  i obserwacyjnych, najprawdopodobniej na stanie ulepszonego czołgu znalazłaby się między innymi kamera termowizyjna. Choć o planowanej decyzji o remoncie mówiło się już od kilku miesięcy, to mimo to jest ona sporym zaskoczeniem, ponieważ MON pod zarządem ministrów Macierewicza i Błaszczaka na każdym niemal kroku podkreślał bezużyteczność radzieckiego sprzętu znajdującego się w posiadaniu Wojska Polskiego. Jednostki wojskowe przygotowując materiały promocyjne wystrzegały się umieszczania na nich właśnie radzieckich czołgów T-72 czy MiGów 29, żeby nie narazić się przełożonym.  Postradziecki sprzęt miał być złomowany albo sprzedawany możliwie najszybciej jak się da. Tymczasem stało się inaczej i  czołgi będą remontowane i modernizowane.

 

Specjaliści zastanawiają się nad przyczynami takiej decyzji podkreślając, że wartość umowy opiewa na taka kwotę, za którą można by kupić 50 nowoczesnych czołgów zamiast remontu około dwustu, ale remontu w stopniu niewielkim. Jako jedną z przyczyn podaj się chęć utrzymania przy życiu Zakładów w Łabędach, inna opinia głosi że to efekt braku środków finansowych po tym jak Polska postanowiła kupić myśliwce F-35 oraz systemu rakietowego HIMARS. Jeszcze inni wskazują, iż taka decyzja wskazuje, że strona amerykańska wyznaczyła polskiej armii zadania typowo pomocnicze, stad inwestycja w sprzęt, który może być jedynie wsparciem dla piechoty czy kołowych transporterów kołowych Rosomak, a nie być siłą zdolną do przełamywania frontu czy zmiany zasadniczego położenia własnych wojsk na froncie.

 

Eksperci sugerują, że czołgi T-72 będące konstrukcją, która ma już półwiecze, zamiast remontu powinny zostać sprzedane do któregoś z zainteresowanych państw afrykańskich, a pozyskane w ten sposób pieniądze wydane na zakup nowych czołgów. Planowane do przeprowadzenia zmiany nie wpłyną w zasadniczy sposób na poprawę wartości bojowej tych czołgów, zwłaszcza w kontekście potrzeby wzmocnienia pancerza czołgu i czy potrzeby wprowadzenia nowej amunicji przeciwpancernej. Najprawdopodobniej chodzi przede wszystkim o utrzymanie Zakładów Bumar których kolejne zarządy, nie potrafią kompletnie zarządzać spółką tak żeby zamiast strat zaczęła przynosić zyski. Co ciekawe, spółka ta kiedyś potrafiła na całkiem przyzwoitym poziomie na tyle zmodernizować ten czołg, że nie tylko wzmocnił on potencjał obronny naszego kraju, ale  kupiła go również Malezja. Od tego jednak czasu jednak nie ma szczęścia do  ludzi nią zarządzających. Zastrzyk finansowy z realizacji tej umowy ma według MON  jak i PSG umożliwić w przyszłości podjęcie prac nad polskim czołgiem nowej generacji. Cóż pozostaje nam czekać na efekty tej kroplówki zasilanej z naszego portfela. Prognozy są jednak niezbyt optymistyczne skoro po 10 latach od pierwszej modernizacji tego czołgu, modernizacja kolejnej partii ma być uboższa od tamtej, mimo postępu technicznego i potrzeby uwzględnienia  doświadczeń z użycia radzieckich czołgów w konflikcie na wschodzie Ukrainy oraz w Syrii.