Franciszek zapytany, co zrobić z problemem imigracji powiedział: "Są państwa, które potrzebują ludzi, myślę o rolnictwie. Widziałem, że coś takiego wydarzyło się ostatnio w sytuacji kryzysowej: rodzi to we mnie nadzieję. A poza tym potrzebna była by także kreatywność. Na przykład powiedziano mi, że w pewnym kraju europejskim istnieją miasta w połowie puste z powodu spadku liczny ludności: niektóre społeczności migrantów mogą się tam przenieść, co między innymi może ożywić gospodarkę tego obszaru".

Wydaje się, że tego typu pomysły są co najmniej nierealistyczne. Imigranci wędrują do wielkich ośrodków miejskich w bogatych państwach Zachodu, gdzie mogą otrzymać wysokie zasiłki. Znaczącej większości z nich raczej nie interesuje ciężka praca na roli. Tym bardziej nie interesuje ich zaludnianie mniejszych miejscowości, które zresztą wyludniły się z reguły z powodu braku pracy. Co tam więc imgiranci mieliby robić?

Papież podał także kontrowersyjny warunku dialogu. Powiedział, że trzeba przy nim "wychodzić z własnej tożsamości". To dwuznaczne stwierdzenie dwuznacznie tłumaczył: "Podam panu przykład dialogu ekumenicznego: nie mogę uprawiać ekumenizmu, inaczej jak tylko wychodząc od mojego bycia katolikiem, a ten, kto prowadzi ekumenizm ze mną, musi to czynić jako protestant, prawosławny. Własna tożsamość nie może być przedmiotem negocjacji, umacnia się. Problem z przesadą polega na tym, że zamykamy się w swojej tożsamości, nie otwieramy się. Tożsamość jest bogactwem – kulturowym, narodowym, historycznym, artystycznym – a każdy kraj ma swoją własną tożsamość, ale musi być ona połączona z dialogiem. To ma decydujące znaczenie: wychodząc z własnej tożsamości należy otworzyć się na dialog, aby otrzymać z tożsamości innych coś większego. Nigdy nie zapominajmy, że całość przewyższa to, co częściowe. Globalizacja, jedność nie powinna być pojmowana jako kula, lecz jako wielościan: każdy naród zachowuje swoją tożsamość w jedności z innymi".

Z jednej stronu papież opowiedział się za bronieniem własnej tożsamości, religijnej i narodowej. Z drugiej strony chce, aby ta tożsamość "się otwierała" i ubogacała. Brzmi to jak irenizm w kwestii religijnej i jak rozmywanie własnej tożsamości w kwestii narodowej. Tym bardziej, że w dalszej części rozmowy papież zaakcentował, że kraje za bardzo się izolują.