BIP #6 - Polityka i afery - Bodakowski i Paszko - 28/08/2019

https://www.youtube.com/watch?v=GTmkk6NGLBc

Jak informował portal Fronda w artykule „Gdańsk: Wysiedlono 40 rodzin, by zrobić miejsce na muzeum Grassa" „w Gdańsku z budynku komunalnego, w którym mieszkało 40 rodzin, uczyniono muzeum Güntera Grassa. Polacy musieli wynosić się ze swoich mieszkań, aby zrobić miejsce dla upamiętnienia Niemca — członka Waffen SS". „Grass w Gdańsku chętnie upamiętniany. Wspomina go pomnik, skwer".

 

Według Wikipedii Günter Grass. W 1942 ochotniczo „zgłosił się do służby w niemieckiej marynarce wojennej (Kriegsmarine), jednakże z powodu młodego wieku nie został przyjęty. W 1943 powołano go wraz z całym jego rocznikiem do paramilitarnej Służby Pracy Rzeszy (RAD). W 1944 został wcielony do Waffen-SS w dziesiątej dywizji pancernej „Frundsberg". W sierpniu 2006 Grass udzielił [...] wywiadu niemieckiemu dziennikowi „Frankfurter Allgemeine Zeitung" (z 12 sierpnia 2006), w którym wyznał, że samo pójście do wojska nie było przymusowe".

 

Dramatem jest awaria oczyszczalni ścieków w Warszawie. To już drugie rządzone przez PO miasto, w którym dochodzi do awarii oczyszczalni ścieków. W maju miała miejsce taka awaria w Gdańsku. Opisała ją portal „Niezależna pl." w artykule „Gigantyczna awaria gdańskiej przepompowni. Miliony litrów ścieków płyną do Bałtyku". Przepompowna Ścieków Ołowianka, odbierała „60 proc. ścieków z Gdańska". „W ciągu godziny do Motławy trafiało około 2,3 mln litrów nieczystości, które z nurtem rzeki płyną do Zatoki Gdańskiej".


O katastrofie ekologicznej w rządzonej przez PO Warszawie informuje portal TVP Info. W artykule „Główny Inspektor Sanitarny: Ścieki całkowicie zmieniają ekosystem Wisły" można przeczytać, że Marek Posobkiewicz, Główny Inspektor Sanitarny stwierdził, że w ściekach, jakie rządzona przez PO Warszawa wylewa do Wisły „które spływają w ilości 3 tys. litrów na sekundę – znajdują się wszelkie ścieki komunalne, przez co nie tylko sam kontakt z wodą, ale nawet przebywanie w jej pobliżu i oddychanie jej aerozolem stanowi zagrożenie dla ludzi".


Z informacji TVP Info „Prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie awarii w warszawskiej oczyszczalni ścieków" można się dowiedzieć, że podległa władzom z PO „miejska spółka wodociągowa przez ponad dobę zwlekała z poinformowanie odpowiednich służb o awarii, do której doszło we wtorek", „każda zwłoka jest zagrożeniem dla zdrowia i życia ludzi oraz zagraża środowisku", „prawodawstwo unijne nakazuje w przypadku poważnej awarii – a z taką mamy teraz do czynienia – niezwłoczne poinformowanie służb".

 

Czytelnicy z artykułu TVP Info mogą się dowiedzieć, „że 27 sierpnia o godz. 5 rano »nastąpiło rozszczelnienie rurociągu technicznego A, transportującego ściegi z Warszawy lewobrzeżnej do oczyszczalni ścieków Czajka, co spowodowało intensywny wypływ ścieków oraz zalanie tunelu w układzie przesyłowym wokoło połowie jego długości (850 m) i części komory wejściowej syfonu«.3 tys. litrów surowych ścieków na sekundę. Najbardziej zagrożone ujęcia wody w dole Wisły. Z kolei w środę, 28 sierpnia, około godz. 7.20 uszkodzeniu uległ rurociąg „B". „W związku, z czym ok. godz. 8 rozpoczęto zrzut ścieków nieoczyszczonych do Wisły wylotem awaryjnym na wysokości ul Farysa". „Prawdopodobną przyczyną wypływu ścieków jest uszkodzenie rurociągu technologicznego" – a więc tego, który uległ awarii ponad dobę wcześniej, o czym ani miejska spółka wodociągowa, ani władze Warszawy nie poinformowały przez ponad dobę".


W lutym 2015 roku też za rządów PO w Warszawie, przez pół doby płonął w Warszawie Most Łazienkowski, jedna z najważniejszych przepraw w stolicy, którą codziennie przejednało 100.000 aut na dobę. W wyniku pożaru most został zamknięty, a mieszkańcy stolicy utknęli w korkach. Dodatkowo okazało się, że w wyniku pożaru spłonęły światłowody, którymi dostarczany był internet dla Ministerstwa Obrony Narodowej i instytucji podległych Ministerstwu Spraw Wewnętrznych.


W trakcie pożaru zniszczone zostały instalacje, którymi dostarczano internet, gaz i wodę. Na szczęście gaz i media dostarczane są awaryjnymi sieciami. Gdyby inne awarie miały miejsce, dostawy mediów do domów części warszawiaków byłyby zagrożone. Zniszczenie światłowodów oznaczało, że zagrożone były dostawy internetu dla mieszkańców Warszawy i Mazowsza i Podlasia. Światłowody biegnące mostem dostarczały internet nie tylko dla odbiorców indywidualnych, przedsiębiorstw i administracji publicznej.

 

Co ważne dla bezpieczeństwa narodowego przez Most Łazienkowski biegły światłowody Centrum Wsparcia Teleinformatycznego Sił Zbrojnych. W związku z pożarem mostu Ministerstwo Obrony Narodowej nie ma dostępu do internetu. Awaria nie zaszkodziła wewnętrznemu systemowi informatycznemu MON. Spłonęły też światłowody policji, którymi dysponuje Biura Łączności i Informatyki. Nie było łączności Centrum Szkolenia Policji w Legionowie i z komendą w Radomiu.

 

Warto zwrócić uwagę, że spalony Most Łazienkowski nie był chroniony, podczas gdy pedalska tęcza na Placu Zbawiciela chroniona była monitoringiem, zraszaczami i obecnością licznych funkcjonariuszy policji. Można odnieść więc wrażenie, że dla władz z PO obiektem strategicznych nie były mosty służące przeprawie setek tysięcy Warszawiaków w ciągu doby, mosty, przez które biegną światłowody polskiej armii i policji, tylko szpetna instalacja promująca sodomie.


Jan Bodakowski