Tandeciarze sprawują rządy dusz. Tandeta moralna (prymitywny liberalizm) i duchowa (np. takie New Age), tandeta intelektualna to dzieło współczesnych elit, których dobre mniemanie o sobie, dobre samopoczucie, przekonanie o swojej wielkości jest silne i głębokie. Tandeciarze zdominowali media, tworzą film, rozrywkę i muzykę. Disco polo pod współczesnym jeleniem na rykowisku, "Śmiechu warte" i inne podobne (naprawdę śmiechu warte) programy, których "dowcip i finezja" zwalają z nóg, to tylko symbole i przykłady współczesnej "masowej kultury".

Tandeciarze opanowali gospodarkę. Wielkie koncerny i supermarkety wyznaczają to, co Papież Jan Paweł II nazwał cywilizacją rzeczy do wyrzucenia. Tandeta zaczyna dominować na naszym stole – wędliny, w których więcej wody i chemii niż mięsa, soki składające się z wody, koncentratu i elementów "identycznych z naturalnymi", chleb pełen barwników i "polepszaczy" itp.

Dyktatorzy mody i producenci ubrań preferują tandetę estetyczną. Stroje, które kiedyś były tylko "do obory", dziś wkłada się na co dzień i od święta, do pracy i szkoły. Tandeta pojawia się na głowach, twarzach, nogach, a nawet pępkach. To, co było emblematem marginesu, staje się symbolem współczesnego świata.

Nie dajmy się tandecie, nie zgubmy się w niej. Brodząc po tym wielkim śmietniku, któremu na imię wiek XXI, budujmy swoje wnętrza (ale i to, co na zewnątrz, o ile jest to tylko możliwe) na tym, co piękne.