Wśród nich znaleźli się twórcy wirusa WannaCry zrzeszeni w trzy zespoły (tak zwane hackteams). Osoby odpowiedzialne między innymi za emisję dolara i amerykańskich centów domagają się działań wymierzonych w północnokoreańskich haktywistów. Od początków XXI wieku ruch hakerów ewoluował. W ramach haktywizmu znalazły się nurty zarówno kryminalne, jak i związane z promocą lewicowej utopii technologicznej. Amerykańskie Ministerstwo Skarbu domaga się ukarania przedstawicieli nurtu nacjonalistycznego, związanych z konkretnym rządem hakerów za stworzenie oprogramowania do atakowania międzynarodowych banków oraz kont osób fizycznych.

Nastąpiło tym samym zmieszanie się świata cyfrowego i wirtualnego z rzeczywistym. Na równi z Al-Kaidą, czy grupami terrorystycznymi znaleźli się haktywiści mające cyfrową tożsamość jako Grupa Lazarus, Bluenoroff i Andariel. Pikanterii dodaje fakt, że znajdują się oni pod kontrolą południowokoreańskiego Generalnego Biura Wywiadu. Tu własnie w ramach Biura 121 reżim kontroluje organizacje i osoby działające w cyberprzestrzeni.

Działania amerykańskiego rządu nie są przypadkowe. Od 2003 roku Korea Północna ukazała, że posiada zdolność do działania w ogólnoświatowej sieci. Oprócz tego zyskała zainteresowanie wywiadu i ekspertów od bezpieczeństwa wskutek literówki w maju 2016 roku w słowie “foundation”. Tylko dzięki niej Nowy Jork nie stracił jednego miliarda dolarów. Wtedy już w pełni rząd posługiwał się oprogramowaniem do wymuszania okupów, tak zwanymi ransomeware. Dwudziestodwuletni haker z Wielkiej Brytanii przeszkodził wtedy jednemu z największych ataków na finanse. Już wtedy Korea Północna zyskała kontrole nad tysiącami komputerów w dziesiątkach krajów w tym również należących do brytyjskiego odpowiednika NFZ, czyli National Health Service. Od tego czasu szacunkowa liczba rządówych haktywistów liczy sześć tysięcy osób. Już wtedy analitycy stwierdzili, że ich skuteczność wzrasta.

Już wtedy zapowiadano, że reżim Korei Północnej tworzy program kradzieży pieniędzy na niespotykaną dotąd skalę setek milionów dolarów. Większość analityków z Zachodu skoncentrowała się na programie jądrowym i nie doceniła potencjału jaki krył się w stworzeniu wirusa. Wedle ustaleń Jonathana Berra działalność Korei Północnej dotknęła sto pięćdziesiąt krajów. Firma Cyence zajmująca się analizą ryzyka w kwestiach bezpieczeństwa sieciowego określiła w samym roku 2017 straty spowodowane Wannacry na cztery miliardy dolarów. Ten rok stał się legendą wśród kryminalistów, bo był największym aktem wymuszanie za pomocą komputera w historii.

Dla porównania w roku 2016 Korea Północna wymusiła pieniądze i spowodowała straty szacowane na półtora miliarda dolarów wedle obliczeń Steve’a Morgana, szefa Cybersecurity Ventures. Od przeciętnej ofiary Północna Korea rządała przeciętnie trzystu dolarów okupu w bitcoinach.  Jednak zastępca szefa Herjavec Group zauważył, że dostęp do ich własnych danych kosztował ich sto tysięcy dolarów.

Działania Stanów Zjednoczonych są o tyle kuriozalne, że WannaCry wykorzystał opracowane przez NSA narzędzie EternalBlue. To właśnie blokowanie tego narzędzia spowodowało, że Microsoft dokonał precedensu i wydał poprawkę przeznaczoną dla niewspieranych i wycofanych ze sprzedaży wersji systemu Windows, mianowicie Windows XP.

Korea Północna nie zasypia gruszek w popiele, bo we wrześniu 2019 zdaniem Organizacji Narodów Zjednoczonych uzyskała dwa miliardy dolarów za pomocą ataków na banki oraz dzięki wymianie na kryptowalutach. Z kolei Bluenoroff dostarczyło rządowi Korei Północnej jeden miliard sto milionów dolarów w 2018 roku. W tym celu pozyskało pieniądze z banków na Filipinach, w Pakistanie, Korei Południowej, Tajwanie, Wietnamie, Chile, Turcji, Indiach Bangladeszu i Meksyku. Zwłaszcza Bangladesz zwrócił uwagę Amerykanów. Haktywiści związani z Koreą Północną ukradli stąd osiemdziesiąt milionów dolarów należącyhc do nowojorskiej rezerwy federalnej o czym poinformował redaktor David Brunnstrom.

Wypowiedź Ministerstwa Skarbu Stanów Zjednoczonych jest niczym innym, jak ukazaniem, że działalność w cyberprzestrzeni w coraz większym stopniu dotyka finansów rządowych, a tym samym obywateli państw. Stawką w skutecznych sankcjach przeciwko Korei Północnej jest blokowanie programu jądrowego i zbrojenia kraju. Z tym, że zablokowanie haktywistów związanych z RBG wydaje się póki co są bezowocne.

Jacek Skrzypacz