Takie wnioski wypływają z ostatnich ustaleń American Automobile Association. Jest to kwestia wymagająca uwagi, bo wedle statystyk w Stanach Zjednoczonych liczba wypadków śmiertelnych w ostatnich dziesięciu lata zwiększyła się o trzydzieści pięć procent. Sednem problemu jest mechanizm kontrolny. Automatyczne hamonanie bezpieczeństwa, znane też jako system AEB (Automatic Emergency Braking) wykrywa pieszego i wspomaga kierowcę, bo pozwala na reakcje. Auta autonomiczne są tylko segmentem rynku, bo polem testowym zanim roboty w pełni skorzystają z nowego rozwiązania są nowe sedany. Chevrolet Malibu, Tesla Model 3, Toyota Camry i Honda Accord z 2019 posiadają wspomniany wcześniej system AEB. Sens używania takich rozwiązań poza autonomicznymi autami potwierdzają amerykańskie statystyki, bo co osiemdziesiąt osiem minut ginie jeden pieszy w USA. Efektem tego z tego świata na drugą stronę odchodzi szesnaście osób dziennie, a prawie sto pietnaście tygodniowo.

Wedle założeń AEB automatycznie rozpocznie hamowanie jeśli przed autem pojawi się pieszy. American Automobile Association zbadało wyłącznie systemy z w pełni automatycznym działaniem. Badali jazdę z prędkością około trzydziestu dwóch kilometrów na godzinę. Testowali zaś reakcje w przypadku, jak samochód porusza się z prędkością siedmiu kilometrów na godzinę. Przy tak małej prędkości tylko trzydzieści pięć procent kolizji było unikniętych. Przy trzydziestu kilometrach na godzinę wskaźnik ocalonych od potrącenia sięgał czterdziestu procent.

Dzieci w badaniach miały mniej szczęścia. Ta sama prędkość oznaczała, co dziesiątego malucha przejechanego przez rozpędzony samochód. Podczas jazdy nocnej system w ogóle się nie sprawdził. Dwóch pieszych przed autem powodowało, że jego skuteczność malała do dwudziestu procent unikniętych wypadków.

Na terenie Stanów Zjednoczonych pięćdziesiąt sześć procent aut z rocznika 2018 było wyposażonych z system AEB. Prekursorem było tutaj Volvo w 2011 roku. Wykorzystywało radar oraz sensor obrazu z kamer umieszczony za szybą. Od tego czasu rozwinął się system Zaawansowanej Pomocy Kierowcy (Advanced Driver Assistance System), znany jako ADAS. Opiera się na wpierw wyświetlaniu ostrzeżeń, a dopiero później na włączanie hamulców. Oprócz tego procesor dokunuje klasyfikacji pieszych na idących pod koła samochodu oraz idącego na przykład chodnikiem. Jest to możliwe dzięki zastosowaniu układów Nvidia tworzących platformę APX2.

ADAS jest niczym innym, jak formą analizy zebranych danych w formie sztucznej inteligencji w czasie rzeczywistym. Ma ona tym samym pewne ograniczenia. Moc obliczeniowa urządzeń jest na poziomie komputerów sprzed około dziesięciu lat. O ile zaawansowanie technologiczne powoduje, że zużywają mało prądu nie mają one takich możliwość, jak nowsze komputery. Wprowadzenie takich rozwiązań by podniosło cenę samochodu i niepotrzebnie ją skomplikowało. Tak samo producenci używają identycznych czujników. Wiele elementów jest wymiennych pomiędzy samochodami. Różnice sprowadzają się w dużej mierze do czułości, a tym samym zasięgu. Z założenia układy te umieszcza się z przodu samochodu. Używane tu czujniki obejmują radar, kamery, lidar (light detection and ranging), a także sonary ultradźwiękowe (odbiciowe). Przy wykorzystaniu częstotliwości od siedemdziesięciu siedmiu do siedemdziesięciu dziewięciu gigaherzów zasięg sięga od pięciu do sześciu metrów. Wykorzystanie ultradźwięków daje możliwość wykrywania ludzi z odległości do pięciu metrów. Radary średniego zasięgu obserwują obszar około trzydziestu trzech metrów. Kamery z kolei wykorzystają światło widzialne w paśmie od trzystu osiemdziesięciu do siedmiuset nanometrów. Ich spektrum obejmuje również zakres poza zasięgiem człowieka, a ściślej podczerwień (tak zwane układy NIR).

Ustalenia American Automobile Association wskazują wprost “nigdy nie polegaj na systemie wykrywania pieszych w celu zapobiegania kolizji. Te systemy używaj wyłącznie raczej jako wsparcie niż pierwsze narzędzie do unikania wypadków”. W chwili kiedy na terenie Stanów Zjednoczonych człowiek zginął pod kołami autonomicznego auta wskazuje to, jak daleko te technologie wymagają dopracowania. Postęp w sztucznej inteligencji następuje i przy obecnym tempie  rozwoju jest kwestią do kilkunastu lat zanim osiągnie on satysfakcjonującą ludzi skuteczność.


Jacek Skrzypacz