Lewandowski, po strzelonym golu, zaprezentował na murawie tzw. "cieszynkę". Włożył pod koszulkę piłkę i zaczął ssać kciuka, pokazując, że wkrótce ponownie zostanie ojcem. Wiele osób pogratulowało piłkarzowi drugiego dziecka.

Błańska napisała jednak na Instagramie: „No ej, a dlaczego w tym małżeństwie ambasadorem brzucha jest on? Ona nie piśnie słowa, póki on nie strzeli gola. Za pierwszym razem wzruszył mnie jego gest. Za drugim wkurzył. Z szacunku do autonomii wizerunkowej żony, o którą ona też ciężko walczy, mógł oddać jej przekazanie tej nowiny”.

Zapewne nie warto byłoby wspominać nawet o tych słowach, gdyby nie fakt, że pokazują one jak lewicowy feminizm staje się coraz bardziej agresywny, stara się wchodzić w wewnętrzne relacje małżeńskie i rozstrzygać o tym, co pozostaje w gestii męża i żony.