Przeprosił bowiem nie tych, których dotknęła profanacja polegająca na umieszczeniu w kościele figurek obcych bóstw, ale tych, których dotknęło ich usunięcie z kościoła! Jest to niebywałe, ale w tej sytuacji mogę przypomnieć tylko to, co pisałem już na łamach tego portalu.

Dobrze, że pojawiają się katolicy, którym nie jest jeszcze wszystko jedno, czy w kościołach wystawiamy krzyże czy pogańskie figurki. Dobrze, że kiedy wszyscy chowają głowę, boją się bądź mówią: "widać tak trzeba", są jeszcze odważni, którzy potrafią przeciwstawić się profanacji i sprowadzania naszej wiary do synkretyzmu.

Dość już milczenia i zakładania nogi na nogę. Wydarzenie to przypomina mi inne, z Ewangelii, kiedy Jezus wszedł do świątyni i zobaczył tam przekupniów: "Wszedłszy do świątyni, zaczął wyrzucać tych, którzy sprzedawali i kupowali w świątyni powywracał stoły zmieniających pieniądze i ławki tych, którzy sprzedawali gołębie, i nie pozwolił, żeby kto przeniósł sprzęt jaki przez świątynię. Potem uczył ich mówiąc: «Czyż nie jest napisane: Mój dom ma być domem modlitwy dla wszystkich narodów, lecz wy uczyniliście z niego jaskinię zbójców»" (Mk 11,15-17).