Jeszcze bardziej bulwersujące są okoliczności obecności ukraińskiego terrorysty w Polsce. Otóż banderowiec i terrorysta został zaproszony do Lublina na uroczyste posiedzenie rady miasta z okazji Święta Niepodległości Polski. W sesji poza wspomnianym Ihorem Mazurem reprezentującym UNA-UNSO (Ukraińskie Zgromadzenie Narodowe-Ukraińska Samoobrona Ludowa), udział wziął również Wasyl Pawluk, banderowiec reprezentujący partię Swoboda posiadajaca w swoich szeregach propagatorów naizmzu. Dwóch "wspaniałych" gości z Ukrainy witał prezydent Lublina Krzysztof Żuk z PO a towarzyszyli mu posłowie: poseł elekt Przemysław Czarnek z partii Naczelnika z Żoliborza, oraz reprezentujący ludowe arbuzy poseł Jan Łopata.

 

Mniej więcej w tym samym czasie, kiedy Polska łamie prawo międzynarodowe oraz pluje pomordowanym na Wołyniu Polakom i ich rodzinom w twarz, przechodzą ulicami Warszawy i Wrocławia dwie narodowe manifestacje. Doprecyzowując druga z nich próbowała przejść ponieważ po przejściu kilkuset metrów zostaje w brutalny sposób spacyfikowana przez oddziały policyjnej prewencji wsparte siłami specjalnymi policji. Leje się krew manifestantów Manifestacja zostaje rozwiązana z powodu skandowania hasła: Tu jest Polska, a nie Polin! Polin jak widać poczuł się urażony samą tylko wizją sytuacji w której go nie ma między Odrą a Bugiem. W Warszawie pomimo prób prowokacji jest spokojnie. Spokój rozsierdza tylko TVNy, gazety i portale sterowane przez obce siły. Jakiś mazgaj na łamach Rzepy żali się, że świętowanie w Polsce przejęli ludzie, których trzeba się wstydzić przed całym światem i Duda jako prezydent powinien zaproponować społeczeństwu bardziej godny sposób świętowania niepodległości. Trzeba odebrać Święto Niepodległości narodowcom, grzmi Rzepa. Polska według poczytnego kiedyś dziennika to zatęchły, nacjonalistyczny, zakompleksiony grajdołek mylący patriotyzm z pogardą. Temu wszystkiemu winny jest Marsz Niepodległości. Rzepowego pismaka bardzo zabolały hasła skandowane na Marszu: „Nie islamska, nie laicka, tylko Polska katolicka!" czy „Tu jest Polska, nie Izrael". Czy gdyby ktoś w Izraelu skandował na manifestacji hasło: Tu jest Izrael a nie Polska , to władze Izraela rozwiązałby taki marsz z powodu antypolonizmu?

 

Sami Państwo widzicie jak to działa. Dziennikarz, podobnie jak jego koledzy z mediów głównego nurtu, nie oburza się na polityków goszczących banderowskiego watażkę, ani na tych którzy przyłożyli rękę do jego uwolnienia, ich uwiera, że narodowcy mieli czelność zorganizować sobie dekadę temu Marsz, który pomimo dziesiątek prób zniszczenia go przetrwał i zyskał uznanie w oczach ludzi reprezentujących różne grypy społeczne, różne poglądy polityczne, różne wyznania i kolor skóry. Mimo to bardziej establishmentowych pismaków i polityków bez kręgosłupa moralnego boli polski marsz z okazji niepodległości niż fakt wypuszczenia na wolność człowieka powiązanego z neonazistowskimi środowiskami na potrzebę chwili nazywanego bohaterem z Donbasu. Człowiek ten jako obywatel Ukrainy walczył w Czeczeni przeciwko armii rosyjskiej a Ukraina nie była i nie jest w stanie wojny z Rosją, więc Rosja ma pełne prawo oczekiwania zatrzymania tego człowieka. Jednym z liderów banderowskiego ugrupowania Ihora Mazura jest Jurij Szuchewycz, syn tego samego Szuchewycza, który odpowiada za mordy na Polakach. Uznaję zasadę wg której syn nie może odpowiadać za grzechy ojca, w tym wypadku problem polega na tym, że syn utożsamia się z bandyckim dorobkiem ojca, głosząc ponadto poglądy antypolskie. Czeczeńscy terroryści docenili zaangażowanie Mazura i jego kolegów w działania terrorystyczne przeciwko armii rosyjskiej nadając imiona Bandery i Szuchewycza ulicom w kontrolowanym przez siebie Groznym, co pokazuje tylko skalę absurdu i łajdactwa tzw. polskich elit okrągłostołowych. Państwo polskie toczy wojnę z polskim narodem i to naród jest zepchnięty w tej konfrontacji do defensywy.