"Dziennik Gazeta Prawna" ujawniła raport Państwowej Inspekcji Pracy z 2017 r., w którym jest napisane, że aż 3/4 pracowników Caritasu skarży się, że padło ofiarą mobbingu. Raport powstał po pięciu miesiącach od przejęcia stanowiska dyrektora przez ks. Marcina Lżyckiego. Pracownicy mieli być mobbingowani przez podważanie ich kompetencji, niejasne decyzje kadrowe, znęcanie się psychiczne.

Wielu byłych pracowników napisało listy do Episkopatu, który ma zająć się dzisiaj tą sprawą.

Przypomnijmy, że jeśli chodzi o poprzednie zarzuty Sebastian Klauzińki z Oko.press zarzuca ks. Marcinowi Lżyckiemu, że zatrudnił Roberta Kazimierskiego na stanowisku dyrektora Centrum Medialnego Caritas Polska, które zamiast samemu oganizować akcje medialne, zleca je firmie należącej do Kazimierskiego. W ten sposób z Caritas Polska mają być wyprowadzane pokaźne sumy, które trafiają do prawej ręki dyrektora Caritas Polska.

O sprawie jako pierwsi mieli poinformować zwolnieni pracownicy Caritas Polska, którzy zarzucają nowemu dyrektorowi, Iżyckiemu, że rządzi twardą ręką, w atmosferze strachu i wprowadza nowe porządki kosztem starych pracowników. Miał on zniszczyć dotychczasową strukturę Caritas, zastraszać pracowników i mieć wyjątkowo dużo kontaktów z najważniejszymi politykami w państwie, co grozi apolityczności Caritas.

Oczkiem w głowie nowego prezesa mają być media. Stąd, ponoć prawie od zera stworzył on nowy zespół promocji złożony aż z 10 osób (na 58 pracowników wydziału komunikacji ogółem). Mimo to wiele imprez obsługiwanych dotąd przez samo Centrum Medialne Caritas jest organizowane za dodatkowe pieniądze w firmie zewnętrznej należącej do Kazimierskiego. Imprezy, które do tej pory nie generowały żadnych kosztów, jak spoty dla TVP w ramach akcji "Polska Pomaga", teraz kosztowały Caritas aż 50 tys. złotych. Podobnych wydatków ma być teraz obecnie więcej.

Nie przesądzając, czy doniesienia te są prawdziwe, niepokoi podobieństwo tej sprawy do afery w Wiośnie. Sprawia to wrażenie, jak gdyby kolejna ważna katolicka intytucja stała się prywatnym folwarkiem kilku osób, które wykorzystują pieniądze przeznaczone na pomoc charytatywną dla własnych celów. Oby dyrekcja była w stanie się z tego wytłumaczyć. Biskupi już ją do tego wezwali, bo Caritas podlega KEP.