Publicysta napisał: "Ochrona środowiska, walka z karą śmierci i dożywocia i bronią (a nawet okazuje się energią) jądrową to w żadnym razie nie jest nowa linia Kościoła. To stara agenda tematyczna progresywnego katolicyzmu, który na Zachodzie wymiera i doprowadził tamtejsze Kościoły do upadku. Możemy oczywiście udawać, że to nowa droga, że to wielkie odkrycie tego pontyfikatu, ale to zwyczajnie nie jest prawda. Wystarczy poczytać historię progresywnego katolicyzmu, by odnaleźć w niej wszystkie najważniejsze tematy agendy Franciszka".

Trudno nie zgodzić się z tymi słowami. Za tymi wszystkimi hasłami kryje się lewicowe postępactwo, które z postępem ma tyle wspólnego, co dziadek Mróz ze świętym Mikołajem.