W tym roku nie udało mi się obejrzeć wszystkich filmów, brakło czasu i sił. Tak wyszło, choć tego nie planowałem, że najwięcej było mi dane obejrzeć filmów japońskich. Ostatnim z nich była satyryczna ekranizacja mangi (japońskiego komiksu) „Zabierz mnie do Saitamy" w reżyserii Hideki Takeuchi.


Ten tegoroczny film powstał na podstawie mangi Mineo Maya. Jak można przeczytać na stronie festiwalu „w życiu tak już jest, że niektórzy rodzą się w ekscytujących metropoliach, a inni – w dziurach kojarzących się z obciachem i naftaliną. Wiedzą coś o tym mieszkańcy Saitamy, prefektury położonej niecałe dwie godziny jazdy samochodem od Tokio, słynącej z... ekstremalnych temperatur i z braku dostępu do morza. Rodzina Sugawara opuszczają właśnie to miejsce, kierując się do stolicy, gdzie odbędą się zaręczyny ich córki. Ta nie może się doczekać zmiany miejsca zamieszkania, czego kompletnie nie rozumie jej ojciec. Podróżujący są o krok od wielkiej kłótni, gdy w radio rozpoczyna się słuchowisko o walce o niepodległość Saitamy".


Słuchowisko, którego akcje śledzą na ekranie widzowie, „rozgrywa się w alternatywnej rzeczywistości" XX wieku. „W Tokio stworzono rozbudowany system inwigilacji, bezlitośnie wykrywający nielegalnie tu przebywających Saitamczyków i odsyłający ich do domu. Pogardzani ludzie czekają na pojawienie się bohatera, który da sygnał do powstania i wyzwoli ich od ucisku. Tym kimś będzie tajemniczy Rei, który przyjeżdża do Tokio, rzekomo ze Stanów Zjednoczonych".


"Zabierz mnie do Saitamy" „to ekranizacja mangi z lat 80", pełna „absurdu komedia o animozjach między Japończykami z odmiennych regionów bawi do łez nawet tych, którzy o subtelnościach geograficznych Kraju Kwitnącej Wiśni nie mają pojęcia".


Reżyser filmu specjalizuje się „w dobrze przyjmowanych szalonych komediach, będących ekranizacjami mang. Na swoim koncie ma [między innymi] dwie części "Thermae Romae", o Lucjuszu, architekcie ze starożytnego Rzymu, podróżującym w czasie pomiędzy swoją ojczyzną, a współczesną Japonią, oraz muzyczne "Nodame Cantabile".


Zabierz mnie do Saitamy" to film niezwykle zabawny, pełen surrealistycznego złośliwego humoru w surrealistycznych przerysowanych dekoracjach z mangi. W głównym bohaterze, który postawił sobie za cel wyzwolenie uciśnionych, zakochuje się chłopak będący synem gubernatora Tokio, przeciwko któremu bunt jest skierowany. W filmie chłopaka gra śliczna japońska aktorka, widzowie czekają, by finalnej scenie ujawniła swoją naturę, jednak nic się takiego nie dzieje, bo komiks, na podstawie którego powstał film, należy do nurtu komiksów o miłości chłopca do innego chłopca, którymi podniecają się na zachodzie Europejczycy – dla samych Japończyków perwersje seksualne wydają się nie być tabu. Seksu w filmie nie ma, nie licząc kilku romantycznych pocałunków.

 

Złośliwy humor w filmie „Zabierz mnie do Saitamy" przejawia się między innymi w ukazaniu wszystkich bohaterów z sympatią jako kompletnych kretynów. Katolików może zaszokować scena będąca parodią zmuszania do bluźnierstwa (tak do bluźnierstwa zmuszani byli w XVI wiecznej Japonii katolicy, ci, którzy nie dali się złamać, byli sadystycznie mordowani w czasie antykatolickich prześladowań).

 


Całość filmu "Thermae Romae" można zobaczyć za darmo na You Tube

Thermae Romae テルマエ・ロマエ (Japanese with English Subtitles)

 

Zeszłoroczny film „Niegrzeczna dziewczyna" w reżyserii Genta Matsugami (który gościł na warszawskim festiwalu i spotkał się z polskimi kinomanami), jak można przeczytać na stronie festiwalu, opowiada historie z życia japońskiego lumpenproletariatu - „nastoletnia Cocoa ma ojca uzależnionego od hazardu i brata — nieudacznika; to na jej drobnych barkach leży comiesięczne domykanie domowego budżetu. Pełna determinacji i obdarzona żywą inteligencją dziewczyna pracuje dorywczo w budce z hotdogami w lekko rozpadającym się parku rozrywki, a także jako aktorka w osobliwych filmach dla fetyszystów. Marzy o szansie, która pozwoli jej pójść na studia w Tokio — co w jej sytuacji wydaje się niedosięgłym celem".


Niegrzeczna dziewczyna" przybliża polskim kinomanom smutną „refleksję na temat ekonomicznych warunków życia we współczesnej Japonii i stawiający wiele pytań o sytuację młodych kobiet w tamtejszym społeczeństwie. Reżyser daleki jest jednak od posępnego moralizatorstwa: ważkie tematy ujęte są tu z lekkością i wyczuciem, a wcielająca się w główną rolę Aya Kitai doskonale buduje postać energicznej dziewczyny stawiającej czoła kolejnym przeciwnościom".

 

Perwersyjność Japończyków jest trudna dla zrozumienia dla większości Polaków. Bohaterka feteszystowskich filmów nie ukazuje swojego młodego powabnego ciała, tylko depcze puszki i butelki, wali kijem bejsbolowym w oderwaną głowę lalki, rozgniata stopą serdelek lub kolorowy balonik.


Niegrzeczna dziewczyna" jest jednym z wielu filmów, w których powtarza się typowy dla Japonii motyw słabych, rozhisteryzowanych i leniwych mężczyzn, zmuszonych do przezwyciężania problemów kobiet, jedzenia z plastikowych opakowań, bardzo skromnych warunków życia, niedostępności płatnej edukacji, dziwacznej perwersyjności Japończyków. Z filmu wynika, że Japończycy to mili ludzie tylko straszliwie nieszczęśliwi z powodu swojego duchowego zagubienia.

 

 

Jan Bodakowski