Badacz uważa, że nastąpi to szybciej niż oczekujemy. Na wyspie Rhode Island pojawiła się już usługa wynajmu syna. Pomysł ten jednak uderza w ciągłość pokoleniową i wprowadza zupełnie zacieranie się więzi społecznych. Opieka nad starszymi jest tutaj zredukowana do płacenia pieniędzy za kolejną usługę. Nie są to jedyne wnioski naukowca z Blavatnik Interdisciplinary Cyber Research Center z Uniwersytetu w Tel Avivie. Działania na rzecz prognozowania przyszłych zmian podejmuje razem z Humanity Centered Robotics Initiative z Uniwersytetu Brown.

Tzezana uważa, że skutkiem zmian technologicznych będzie zmuszenie ludzi do pracy w branżach pozbawionych nowoczesnych maszyn. W przełożeniu na polskie warunki oznacza to, że dalej będzie kontynuowany trend osób zajmujących się konkretnymi zawodami takimi jak hydraulik, ślusarz, elektryk jako jeden z najbardziej poszukiwanych. Wnioski badaczy sięgają jednak dalej, bo zakładają, że pojawi się grono osób, które nie będzie w stanie znalezienia pracy gdziekolwiek indziej.

W ocenie swej Tzezana posuwa się dalej. Uważa, że narodzą się trzy warstwy ludzi. Uważa, że wnioski wyciągane na łamach Światowego Forum Ekonomicznego o usunięciu milionów miejsc pracy mają błędne przesłanki. Na rynku pracy zrodzi się grono technologicznych miłośników kupujących różne urządzenia. Obok nich będą twórcy tych maszyn, a także reszta. Wizja ukazana przez żydowskiego badacza jest z gruntu marksistowska. Opiera się na wizji nieuknionego Postępu. Zakłada, że kluczem do oceny rzeczywistości będzie determinizm technologicznych, czyli rozwój maszyn będzie kształtował jak żyjemy.

Wizja ta zakłada, że dla przetrwania na rynku pracy stanie się koniecznością wzrost kwalifikacji typowo technicznych. Posiłkuje się w tym rozumieniu raportami firmy doradczej McKinsey. Wizja Tzezana zakłada, że człowiek będzie uczył się przez całe życie. Uważny obserwator dostrzeże, że taką wizję zakładają programy Unii Europejskiej. Nie ma nich możliwości zdobycia solidnej i stałej wiedzy, ale wciąż pojawia się element weryfikacji.

Zmiana w świecie w jakim żyjemy następuje i jest widoczna. Przykładem jest kładzenie nacisku na wirtualizację życia, aby coraz więcej aktywności odbywało się w obrębie maszyn, albo za ich pośrednictwem (rozmowy pośrednie przez Facebook, zdjęcia oglądane zdalnie, nagrania w miejsce wspólnego przeżywania czegoś). Boston Consulting Group posuwa się, że w cenie będą sprzątacze, opiekunki dziecięce oraz niańki różnego rodzaju. Zdaniem Tzezana sygnalizuje to powstanie problemu ze wzrostem zapotrzebowania na umiejętności cyfrowe w innych dziedzinach. Czołowy ekonomista z Banku Angielskiego Andrew Haldane wskazuje, że za ich posiadaniem idzie uzyskanie większych płac i stawek. Uważa, że docelowym skutkiem tego jest społeczeństwo skrajnej nierówności (a jako przykład ukazuje Stany Zjednoczone). Wskutek automatyzacji zdaniem Haldane’a tracą pracę i nie mają perspektyw na nową, bo maleje zapotrzebowanie na siłę roboczą. Zdaniem Tzezana w skali świata płacę za usługi maleją i to powoduje ubożenie społeczne.

Posuwa się jednak do dalekich uproszczeń. Uważa, że niski poziom bezrobocia w Stanach Zjednoczonych dowodzi problemów na rynku pracy (sic!). Problem widzi w tym, że prace nie rosną gwałtownie, co tłumaczy wprowadzaniem maszyn. Uważa, że skutkiem tego będzie zmniejszanie się grupy o średnich zarobkach. Przejdą oni w kierunku biedaków. Za tą wizją kryją się wizje azjatyckich naukowców, że sztuczna inteligencja za czterdzieści lat będzie w stanie zastąpić wszystkie działania jakie podejmują ludzie.

Interesujący wniosek z lektury nasuwa się w uwadze, że będzie dla ludzi istotniejsze kto ma lepszy wizerunek, niż realne umiejętności. Ta akurat teza się niestety sprawdza, bo podany w tekście Klingbail przykład odwołuje się do obrazu lekarza. Dziś oceny z sieci są istotniejsze niż doświadczenie oraz liczba wyleczonych pacjentów i bezpośrednie relacje. Chociaż Klingbail i Tzezana prezentują żydowski sposób widzenia na całą sprawę nie jest on wyłącznie wizją dla Izraela. Jest to ogólnoświatowy trend zakładający, że zniknie świat jaki znamy, a to nic innego, jak zastąpienie tego co chrześcijańskie w nauce z tym co jest ideą zmienności (Postępu). W Polsce jest on realizowany przez Unię Europejską. Odwołują się do niego również cele zrównoważonego rozwoju.

Jacek Skrzypacz