Stało się to, kiedy pracownik poinformował, że jest tu zagubione dziecko bez matki i względy bezpieczeństwa nie pozwalają na otwarcie sklepu. Na miejsce przybyła policja, która też opowiedziała się za nieotwieraniem sklepu. Wywołało to furię klientów, z których część przez calą noc koczowała na karimatach pod sklepem.

Firma wydała oświadczenie: "W trosce o bezpieczeństwo klientów przybyłych na akcję promocyjną nasz sklep został otwarty wcześniej. Niestety mimo przygotowań naszego zespołu porządkowego i napierającego tłumu wraz z przedstawicielami Galerii Mokotów podjęliśmy decyzję o zamknięciu dzisiaj Mi Store. W przyszłym tygodniu przygotujemy specjalną promocję. O szczegółach poinformujemy wkrótce. Za wszelkie niedogodności, wszystkich przybyłych gości, bardzo przepraszamy".