Terlikowski napisał: „Antychryst” Fryderyka Nietzschego nie jest raczej lekturą świąteczną, ale uświadamia korzenie, na jakich zbudowana jest współczesność. Nietzsche doprowadza do ostatnich konsekwencji społeczny darwinizm, ślepy na metafizykę scjentyzm, ale także liberalne chrześcijaństwo XIX wieku czy próby przedstawienia Jezusa i chrześcijaństwa jako ruchu społecznego".

Dodał też: "Jego protest przeciwko chrześcijaństwu nie dotyka w istocie prawdziwego chrześcijaństwa, bo nic nie wskazuje na to, by Nietzsche, syn luterańskiego pastora, w ogóle je rozumiał, by miał o nim minimalne pojęcie, świetnie jednak ujawnia, dokąd prowadzi nas humanistyczna paplanina, uznanie, że człowiek jest tylko zwierzęciem czy postchrześcijański powrót do greckiego pogaństwa. I już tylko dlatego warto czytać Nietzschego".