Tak o tym święcie pisał ksiądz Władysław Smoleń: „Misterium Bożego Narodzenia ujawniło się w trzech zasadniczych etapach. Pierwszy ilustrował teologiczny aspekt dziewiczego narodzenia Chrystusa z Marii Panny. Drugi rozpowszechnił przez pasterzy wiadomość o macierzyństwie Marii. Trzecim i najbardziej manifestacyjnym wydarzeniem stał się pokłon Mędrców ze Wschodu, którzy uznali w Dzieciątku oczekiwanego Władcę Świata. (…) Pamiątkę ewangelicznego wydarzenia święcono pod wrażeniem objawienia się Nowo Narodzonego Władcy nie tylko Żydom, ale przede wszystkim poganom. Dlatego święto otrzymało nazwę Epifanii, czyli Objawienia Pańskiego. Nadano mu najwyższą rangę święta pierwszej klasy z oktawą uprzywilejowaną”.

Ewangelia mówi o magach, którzy oddali pokłon Dzieciątku. Potem upowszechnił się przekaz króli. Dlaczego? Najbardziej logiczne tłumaczenie to odwołanie się do wschodnich zwyczajów. Według nich magami na tych terenach nazywano kapłanów mających dar proroczy. Mówiono, że mają mądrość boskiego pochodzenia. Dlatego nazywano ich monarchami, królami. Symbolika darów, którymi obdarowali Dzieciątko – mirra, kadzidło i złoto też odwołuje się do Trzech Monarchów. W oparciu o tradycyjne przekazy, ustalono ich imiona: Kacper. Melchior i Baltazar.

Z tym dniem związane są tradycje domowe i ludowe zwyczaje. Spotykano się wtedy w rodzinach, wśród sąsiadów. Bawiono się, częstowano, wręczano dary. Po wsiach chodzili kolędnicy z gwiazdą i szopką oraz Herody, przebierańcy, maszkary zwierzęce, pod postaciami turonia, konika, kozy, bociana. Zjawiali się również „chłopcy przebrani za wschodnich magów, w szatach z wypożyczonych z parafii starych kap i ornatów i w koronach ze złotego papieru. Jeden z nich czernił sobie twarz sadzą, ponieważ według tradycji jeden z trzech Mędrców miał być czarnoskóry”. Goście byli częstowani specjalnymi bułkami i pierogami, zwanymi szczodrakami. W tym dniu dary dostawała służba dworska. A w Polsce południowej do kościołów przynoszono biżuterię, aby ją na ołtarzu poświęcić. Miała ona przynosić szczęście i dostatek właścicielom.

Teraz w kościołach święci się kadzidło. Są to zioła zmieszane z żywicą i święci się także kredę, aby później napisać na drzwiach swoich domów, mieszkań K+M+B i datę obecnego roku.

Kiedyś w bogatych domach i dworach bawiono się w tym dniu w wybory króla migdałowego. Każdy musiał zjeść słodki rożek, a tylko w jednym był ukryty migdał. Ten kto go znalazł, zostawał królem karnawału. Dzisiaj te wszystkie obyczaje przeszły już do historii i można je spotkać tylko na konkursach organizowanych przez zespoły ludowe.

Obecnie święto Trzech Króli ma głównie wymiar religijny. Ze świeckich zwyczajów przetrwały Orszaki Trzech Króli, które od kilkunastu lat zadomowiły się w naszych miastach, osadach i wsiach. To barwna, radosna procesja, której centralnym punktem jest scena pokłonu Trzech Kroli przed Dzieciątkie i ofiarowanie darów nowo narodzonemu Jezusowi.

Zwyczaj ten wywodzi się z Hiszpanii z początków XIX w.. Najbarwniejsze odbywały się w Sewilii i Granadzie. Z czasem ten zwyczaj zaszczepił się w innych krajach świata. Grzegorz Górny tak o tym pisze: „Dziś na naszych oczach rodzi się nowa tradycja, zakorzeniona jednak w najstarszym chrześcijańskim święcie. Polacy pragną bowiem świętować i przeżywać wspólnotowo Objawienie Pańskie, szukając autentycznych form wyrazu. Jedną z nich jest Orszak Trzech króli, który zainagurował swą działalność w 2009 roku w Warszawie. W ciągu następnych lat objął on swoim zasięgiem wiele innych miejsc. W 2014 roku w orszakach zorganizowanych w 177 miastach Polski wzięło udział ponad 700 tys. osób”.