Jak ocalić australijskie zwierzęta i przerwać pożar? Rozwiązaniem może być geoinżynieria klimatyczna. Stosuje się ją obecnie na całym świecie. Znana jest i praktykowana m.in. w Chinach, Ameryce, Rosji czy Francji, ale i w Australii oficjalnie do 2014 roku prowadzone były wielomilionowe badania nad sztucznymi chmurami z deszczem.

Na portalach społecznościowych trwają akcje polegające na globalnych modlitwach i wizualizacjach mających wywołać deszcz ratujący zwierzęta z australijskich płomieni. Ludzie proszeni są przez członków internetowej społeczności o modlitwę za Australię. Przesyłają sobie nawzajem wiadomości, w których m.in. możemy przeczytać:

Wyobraź sobie monsunowy deszcz i pozwól mu spaść. Zanurz się w dowolnym miejscu, w którym pada deszcz. Wyobraź sobie, jak gaszą pożary i jak wszyscy ludzie i zwierzęta są bezpieczni. Wyobraź sobie ulgę i uśmiech wśród ludzi, gdy czystka zaczyna się oczyszczać… Prześlij tę wiadomość wszystkim, których znasz i którzy chcą do nas dołączyć. Siła globalnej modlitwy jest ogromna”.

To prawda, że siła globalnej modlitwy jest ogromna, ale w dzisiejszych czasach mamy już możliwość wpływania na pogodę. Czemu więc nie skorzystać z inżynierii geoklimatycznej? To, co dzieje się obecnie w Australii zaczyna przybierać znamiona istnego Armagedonu! To jedna z największych klęsk przyrodniczych, od której ludzkość odwraca oczy. Bo pożar można by przerwać w sposób oparty o technologiczne odkrycia…

 

Modyfikacja pogody – zasiewanie chmur

Jedną z metod wpływania na klimat jest modyfikacja pogody polegająca na zasiewaniu chmur wodnych lub tworzeniu chmur lodowych. Już w 2009 roku Bill Gates wystąpił o kilka patentów polegających na sztucznej zmianie klimatu. Już w Piątym Raporcie Klimatycznym dyskutowano nad kilkunastoma metodami geoinżynieryjnych metod wpływania na pogodę.

Pierwsze próby modyfikacji pogody znane są już z lat trzydziestych dziewiętnastego wieku.Można znaleźć na przykład informacje o amerykańskim meteorologu Jamesie Pollard Espy, który proponował stymulowanie opadów poprzez kontrolowane spalanie lasów. Nazwano go królem burz. Charles Malory Hatfield w 1902 roku stworzył mieszankę chemikaliów, która umieszczona w ocynkowanych zbiornikach miała wpływać na pojawienie się deszczu.

Dziś jednak znane są również inne metody, które skutecznie wpływają na wytwarzanie deszczu. Jerry Smith w swojej książce Wojna Pogodowa opisał plan projektu wojskowego „Matka Natura” z 2006 roku, w którym poruszył kwestie osób, które poprzez sztuczne zmiany klimatu miały dążyć do wywoływania katastrof ekologicznych i celowo niszczyć środowisko naturalne człowieka.

W książce można m.in. przeczytać o historii zmian pogody od czasu pierwszych twórców sztucznych deszczów w 1890 roku, o technologii „zasiewania chmur” w połowie dwudziestego wieku, a nawet o próbach wywoływania trzęsień ziemi czy huraganów w czasach obecnych. Geoinżynierię opisał jako coś złego, ale czy biorąc pod uwagę katastrofę ekologiczną w Australii nie można by użyć jej do zatrzymania pożaru?

 

Sztuczne chmury - jak wywołać deszcz?

Zasiewanie chmur” polega na rozpraszaniu w atmosferze soli, suchego lodu, jodku srebra oraz innych cząsteczek chemicznych. Można to zrobić z samolotu lub poprzez generatory naziemne. Zasiewanie chmur przyśpiesza proces kondensacji tworząc i stymulując super jądra kondensacji. Woda kondensuje się wokół cząsteczek powodując powstawanie dużych kropli. Wówczas można wywołać deszcz.

Jedną z najbardziej znanych metod czy eksperymentów polegających na zasiewaniu chmur stała się słynna „Operacja Popeye”, która trwała w latach 1967-1972 i miała odpowiadać za niemal bezustanne opady deszczu podczas wojny w Wietnamie. Chodziło o utrudnianie przepraw szlakami wodnymi i zmiękczanie dróg.

Dziś jednak technologia sztucznego modyfikowania pogodą jest na tyle rozwinięta, że eksperymenty wpływające na zmiany pogody przeprowadza się również w kosmosie. W latach 50 dwudziestego wieku testowano broń jądrową w wyższych warstwach atmosfery, a w kolejnych dekadach w górnych warstwach atmosfery wypuszczano cząsteczki metali i substancje tworzące sztuczne chmury jonizujące, które następnie badano.

 

Elektryczna technologia zasiewania deszczu, lasery i nanotechnologia praktykowana w dziesiątkach państw

Obecnie technologia zasiewania chmur jest dobrze znana. Naukowcy z Instytutu Masdar dla przykładu pracowali nad przyśpieszaniem zasiewania chmur poprzez nanotechnologię. Opracowano już nawet „elektryczną technologię” wytwarzania deszczu przy użyciu laserów i jonizatorów w chmurze. Inna technologia, którą proponowała firma Aqiiess mająca ograniczać susze, polegać miała na rezonansie i częstotliwościach poprzez oddziaływanie na dynamikę częstotliwości komórki burzowej.

Tego typu procesy i eksperymenty od dawna przeprowadzają naukowcy i wydzielone komórki wojskowe. Uważa się, że obecnie największy system zasiewania chmur ma Chińska Republika Ludowa, która poprzez odpalanie w niebo rakiet z jodem srebra, efektywnie zwiększała ilość deszczu nad suchymi regionami.

Chiny tak dla przykładu zasiewały chmury przed olimpiadą w 2008 roku by oczyścić powietrze z zanieczyszczeń. A w 2009 roku odpalono laski jodku srebra nad Pekinem by wywołać sztuczne opady śniegu po kilku miesiącach suszy. Wiele innych państw także z powodzeniem stosuje tego typu metody. W Stanach Zjednoczonych w 2006 roku przeprowadzono wielomilionowe przedsięwzięcie „Wyoming” by zasiać chmury na łańcuchu górskim Medicine Bow, Sierra Madre i Wind River.

W latach 60tych przedsiębiorstwo P.Kirk & Associates przeprowadziło udaną operację zasiewania chmur przez samoloty i generatory naziemne. We Francji znany jest projekt ANELFA. W 2007 roku major Aleksjej Gruszyn w BBC opowiadał jak rosyjscy piloci zasiewali chmury na Białorusi po katastrofie w Czarnobylu i używali pocisków artyleryjskich wypełnionych jodem srebra by wytworzyć chmury deszczowe, które miały oczyścić powietrze.

 

Czy nad Australią powstanie chmura deszczu?

Takie pytanie warto zadać rządowi Australii. Może czas najwyższy użyć technologii polegającej na zasiewaniu chmur do ratowania zwierząt płonących żywcem w Australii i przerwania niszczycielskiego pożaru? Skoro w 2006 roku australijski rząd stać było na wydatek 7,6 miliona dolarów na badania nad zasiewaniem chmur to może jest nadzieja na zatrzymanie pożaru?

Ale póki co rząd Australii zamiast szukać nowoczesnych rozwiązań, które z powodzeniem mogłyby zatrzymać śmiercionośne pożary zabijające miliony zwierząt, wydał dekret o mordowaniu ocalałych z pożaru osieroconych koali i kangurów. To, co dzieje się w Australii to ogromna katastrofa ekologiczna. Obecnie milion gatunków jest na skraju wyginięcia, a zagrożone gatunki zwierząt, które obecnie płoną żywcem w australijskich puszczach, mogą bezpowrotnie zniknąć.

W 2019 roku australijski rząd oficjalnie potwierdził wyginięcie szczurzynka koralowego, ale co roku bezpowrotnie wymierają nowe gatunki. Czy dołączą do nich również misie koala? Fundacja WWF opublikowała obfitą listę gatunków, które znikły z powierzchni planety w samym 2019 roku. Szacuje się, że ludzkość wytępiła już ponad 83 procent dzikich ssaków oraz 50 procent roślin na całej planecie.

Dane te udostępniono m.in. w magazynie K MAG. Można tam przeczytać, że ze wszystkich ssaków, które zostały na Ziemi, 60% to świnie i krowy hodowlane przemysłowo, a ze wszystkich ptaków, które pozostały 70% stanowią kurczaki i ptactwo hodowane na drób.

Czy Australijski rząd wreszcie się opamięta i zacznie ratować bezpowrotnie umierającą faunę i florę? Oficjalnie do 2014 roku w Australii robiono sztuczne chmury. Czy wreszcie rząd Australii zaniecha mordowania zwierząt ocalałych z pożaru i wykorzysta nowoczesną technologię do ratowania zwierząt?