Zwolennicy decyzji księcia Harry'ego mówią o tym, że i on, jak każdy człowiek, ma prawo do prywatności, niezależności, życia na własny koszt. Nawiązują w tym do jego oświadczenia w mediach społecznościowych, w którym napisał, że jest gotowy podjąć pracę zawodową i się usamodzielnić. W tym celu zrezygnuje z rocznej pensji w wysokości 2 milionów funtów. Można by to potraktować poważnie, gdyby nie fakt, że osobisty majątek księcia Harry'ego i Meghan (ale w dużej mierze zgromadzony przez niego) liczy 190 milionów złotych. Są to pieniądze, które w dużej mierze otrzymał od brytyjskich podatników, aby właściwie wypełniał swoje funkcje, a teraz zabiera je i rezygnuje z tych funkcji!

W dodatku Harry i Meghan chcą zachować dom w Windsorze, którego remont został sfinansowany ostatnio z publicznych pieniędzy, a także tytuły królewskie i ochronę na koszt podatnika. Co to ma wspólnego z życiem na własny rachunek? Gdzie tu prawdziwa chęć uzyskania niezależności i podjęcia pracy zarobkowej?

Trudno nie widzieć w tym chęci ucieczki od obowiązków i jednoczesnego zachowania praw i przywilejów wynikających z ich wykonywania. Decyzja ta jest antyprzykładem dla wszystkich Brytyjczyków i kolejną oznaką upadku angielskiej rodziny królewskiej.