Film „Dwóch papieży” pretenduje do miana wiarygodnego i został opatrzony informacją, jakoby był „oparty na prawdziwych wydarzeniach”. Aby go uwiarygodnić, wpleciono do niego fragmenty archiwalnych materiałów telewizyjnych. Jednocześnie warto pamiętać, że Netflix opowiada się za wojną kulturową i stoi w niej po stronie oponentów Kościoła katolickiego. W ubiegłym roku stan Georgia w USA uchwalił prawo zakazujące aborcję po wykryciu bicia serca dziecka, czyli około szóstego tygodnia ciąży. Netflix zagroził Georgii bojkotem, czyli wycofaniem swoich inwestycji w produkcje telewizyjne i filmowe w tym stanie, jeżeli prawo antyaborcyjne nie zostanie wycofane. A najnowszym dokonaniem tego producenta jest emisja bluźnierczego filmu „Pierwsze kuszenie Chrystusa”, w którym Jezus jest homoseksualistą, Maryja prostytutką, a apostołowie alkoholikami.

Czy taka firma może być wiarygodna w przedstawieniu epokowego wydarzenia, jakim była abdykacja Benedykta XVI w lutym 2013 roku? Film opiera się na najważniejszym dla Josepha Ratzingera sporze teologicznym we współczesnym Kościele miedzy zwolennikami „hermeneutyki ciągłości” i „hermeneutyki zerwania”. Jedni, do których on sam się zaliczył, podkreślali jedność, powszechność i nienaruszalność nauczania katolickiego przy dokonywaniu jakichkolwiek reform, a drudzy racje duszpasterskie stawiali ponad niezmiennością doktryny. W filmie Benedykt początkowo mówi: „Kontynuacja – tak, zmiana – nie”, ale szybko ulega argumentom Bergoglia i zmienia swoje zdanie. Nic takiego nigdy nie miało miejsca. W filmie Benedykt doszedł do tego po tym, jak sam mówi, że przestał czuć obecność Boga i dlatego nie może dalej pełnić funkcji papieża. A głos Boga usłyszał w głosie Bergoglia. Zrozumiał wówczas, że to sam Bóg domaga się zmian w Kościele. Postanowił ustąpić, namaszczając nowego papieża. W rzeczywistości Joseph Ratzinger nigdy nie popierał kandydatury kard. Bergoglia

Zupełną fikcją jest wątek, w którym kardynał Bergoglio w 2012 roku chciał podać się do dymisji jako metropolita Buenos Aires, a Benedykt XVI się temu sprzeciwił. W rzeczywistości Bergogilo w 2011r. zrezygnował z urzędu, gdy skończył 75 lat, czyli przeszedł na emeryturę, a papież przyjął jego rezygnację. Taką narrację wprowadził reżyser, aby przedstawić dwie kluczowe dla filmu sceny, całkowicie zmyślone. Są to dwa spotkania, do których nigdy nie doszło. W filmie spotkali się dwaj dostojnicy w Castel Gandolfo i w Kaplicy Sykstyńskiej. Dialog toczy się wokół podstawowych tez, jakie przez lata, jako prefekt Kongregacji Nauki Wiary toczył ze swoimi oponentami Joseph Ratzinger. W filmie Benedykt okazał się oderwany od rzeczywistości i ograniczony intelektualnie. Łatwo ulega błyskotliwym argumentom swego przeciwnika i przyznaje mu rację.

Cały film forsuje tezę, że współczesny Kościół musi dostosować się do liberalnego świata i zrezygnować z własnej doktryny. Stąd motyw akceptacji dla rozwodów, środków antykoncepcyjnych, homoseksualizmu.

W rzeczywistości motywy abdykacji Benedykta XVI były zupełnie odmienne. Grzegorz Górny po wielu rozmowach przeprowadzonych z urzędnikami kurii rzymskiej, duchownymi i watykanistami, skłania się ku zupełnie innej motywacji papieża. Benedykt rzeczywiście przeżywał wówczas kłopoty zdrowotne i miał prawo myśleć, że w krótkiej przyszłości uniemożliwią mu one w pełni sprawować urząd papieski. Widział, co się działo w końcówce pontyfikatu Jana Pawła II, który dotknięty postępującą chorobą Parkinsona, nie mógł w pełni kontrolować sytuacji w Kościele i w swych decyzjach musiał opierać się na swym najbliższym otoczeniu, które wprowadzało go w błąd. Stała za tym osoba 2 w Watykanie sekretarz stanu kard. Angela Sodano. Miał na tyle silną pozycję, że uciszył kard. Ratzingera w sprawie Marciala Maciela, utrudniał śledztwo w sprawie kard. Hermanna Groera z Wiednia i protegował część duchownych w Chile uwikłanych w skandale pedofilskie.

Benedykt XVI obawiał się, że z nim będzie podobnie, gdy nie będzie w pełni sprawny. Jeżeli Jan Paweł nie mógł oprzeć się na ludziach, którym zaufał, to jak on może liczyć na swoje najbliższe otoczenie, które stało się dla niego prawdziwymi wilkami. Wystarczy przypomnieć sobie aferę z papieskim kamerdynerem, który przez lata wykradał poufne dokumenty. A w aferę tą było zamieszanych ok. 20 osób. Ten „pałacowy spisek” przygotował w 2010 roku silny atak na papieża. Krytykowany był zarówno wewnątrz Watykanu, jak i na zewnątrz. Doszło do tego, że papież nie mógł już faktycznie kierować Kościołem, jeżeli miał wokół siebie samych przeciwników, którzy nie zgadzali się z „dogmatyzmem teologicznym i moralnym” Ratzingera. Do głosu w Watykanie doszła wtedy tzw. lawendowa mafia czyli lobby gejowskie.

A to tylko jedynie pewien zarys możliwych motywacji abdykacji Benedykta XVI.