W interpelacji parlamentarzyści pisali o ideologicznej cenzurze na portalu Youtube:

„W ciągu ostatnich lat zagraniczny monopolista YouTube prowadzi działania mające na celu wyeliminowanie ze swoich stron tzw. mowy nienawiści. W praktyce dochodzi do stałego cenzurowania treści konserwatywnych m.in. broniących tradycyjnego modelu rodziny czy krytykujących ideologię LGBT. Ofiarą tego typu działań padło już wiele kanałów, takich jak: wSensie.tv, Radio Maryja czy wRealu24. […] Sytuacja jest niebezpieczna, ponieważ globalni monopoliści pozbawiają dużą grupę Polaków ważnych dla nich informacji, a także ingerują w kształtowanie ich postaw i światopoglądu, narzucając dyktat poprawności politycznej, która ma zabarwienie lewicowe i liberalne.”

Poseł Krystian Kamiński zadał ministrowi następujące pytania:

Czy są podejmowane działania mające na celu ograniczenie praktyk portalu YouTube związanych z cenzurowaniem treści konserwatywnych kanałów m.in. wRealu24? Jeżeli tak, to jakie?

Czy podejmowane są działania mające na celu przeciwdziałanie łamaniu polskiego prawa przez wielkie globalne korporacje takie jak Google, które jest właścicielem portalu YouTube?

Po kilku tygodniach pojawiła się odpowiedź ministra. Czytamy w niej m.in.:

„W związku z   globalnym charakterem internetu ważne jest, by nowe odnoszące się do niego regulacje, funkcjonowały na poziomie ponadnarodowym. Z tego powodu Ministerstwo Cyfryzacji bardzo angażuje się w m.in. w przygotowanie nowych przepisów tzw. kodeksu usług cyfrowych Unii Europejskiej, który określi nowe ramy prawne m. in. w zakresie odpowiedzialności pośredników internetowych za treści umieszczane przez użytkowników. Należy również podkreślić, że Ministerstwo Cyfryzacji wychodząc naprzeciw obawom o nadmierne blokowanie legalnych treści, poszukuje możliwości aktywnej współpracy z portalami w tym zakresie. Jednym z  jej wyników jest narzędzie utworzone na podstawie porozumienia pomiędzy Ministerstwem Cyfryzacji z   Facebookiem, tj. punkt kontaktowy i usługa <<odwołaj się od decyzji portalu>>. W najbliższej przyszłości planujemy również nawiązanie analogicznej współpracy z Twitterem oraz Google.”

Pozostaje oczywiście pytanie na ile wspomniane przez ministra ramy prawne UE będą szły naprzeciw ochrony prawdziwej wolności słowa, a nie tylko wolności dla wybranych. Ciekawym jest fakt, że ministerstwo akcentuje rozwiązania legislacyjne o charakterze globalnym a nie narodowym. Cieszy zapowiedź wprowadzenia możliwości dodatkowego odwołania od złych i niesprawiedliwych decyzji internetowych gigantów, miejmy jednak nadzieję, że ta procedura będzie skuteczniejsza od już istniejącej. Na pewno trzeba trzymać ministra za słowo i monitorować stan wolności słowa w sieci.