więźniów niemieckich obozów koncentracyjnych i zagłady przyniosło im wolność, ale również gotowe miejsca dla przetrzymywania, torturowania i zabijania setek Polaków, którzy czynnie walczyli z Niemcami. Warto tu przypomnieć na przykład historię byłego niemieckiego podobózu koncentracyjnego KL Auschwitz-KL Eintrachthütte. Mało tego. Żołnierze Armii Czerwonej mordowali też jeńców wojennych. Na Śląsku słynny jest mord na jeńcach węgierskich w Murckach (dziś Katowice). Jak przypomina portal „Gość Katowicki”:

29 żołnierzy węgierskich zamordowali w styczniu 1945 r. w Murckach Sowieci. To była dokonana z zimną krwią zbrodnia wojenna. Węgrzy nie zginęli w czasie działań wojennych, ale dopiero następnego dnia po tym, jak bez walki oddali się do niewoli. Zanim Sowieci ich rozstrzelali, mimo panującego wtedy siarczystego mrozu kazali im zdjąć buty. Dopiero wtedy boso popędzili ich po śniegu do lasu. Prawdopodobnie zrobili to dlatego, że wysokie buty z nieboszczyka ściąga się trudniej, a po ostygnięciu ciała staje się to w ogóle niemożliwe.

Węgrzy byli w czasie II wojny światowej sprzymierzeńcami III Rzeszy. W odróżnieniu od Niemców ostentacyjnie okazywali jednak sympatię i przyjaźń Polakom. Także z mieszkańcami Murcek, gdzie obsługiwali baterię dział przeciwlotniczych, bardzo się polubili. Ślązacy zapraszali ich w niedziele do domów na obiady.

Lajos Grendel w dniu rozstrzelania miał akurat 32. urodziny. Laszlo Ostroka był zaledwie 24-latkiem. Mieszkańcy Murcek bardzo przeżyli ich śmierć.

Zamarznięte ciała 29 Węgrów przez dwa miesiące leżały w lesie murckowskim, w miejscu zwanym „Dolinką”. – Widziołech ich poszczylanych. Szołech kole nich z moim ojcym. Leżeli przysuci śniegiym. Tu tyczała noga, tam rynka – mówił „Gościowi Katowickiemu” w 2013 r. Jerzy Chmieliński z Katowic-Murcek. W 1945 r. miał 10 lat”.

Wojska węgierskie unikały walki z oddziałami zbrojnymi Polskiego Państwa Podziemnego. Wielokrotnie prowadziły też dozbrojenie polskiej partyzantki. Na terenie Wołynia prowadziły też akcje odwetowe skierowane wobec miejscowości, w których znajdowały się skupiska sotni ukraińskich, nacjonalistycznych zbrodniarzy z OUN/UPA, które to oddziały zajmowały się ludobójstwem na polskich sąsiadach. Wielokrotnie wojsko węgierskie na Wołyniu eskortowało wołyńskich Polaków w drodze do większych bezpiecznych miejscowości, w których Polacy mogli mieć szansę przetrwania ukraińskich mordów. Niewykluczone, że węgierscy jeńcy zamordowani przez Rosjan w Murckach mogli brać udział we wspomnianych wydarzeniach.

Warto zatem przedstawiać rolę Armii Czrwonej we właściwych proporcjach i nie urywać narracji o faktach historycznych na samym otwarciu bram obozu w Oświęcimiu.

Monika Socha-Czyż*

 

* W latach 2010 – maj 2016 członek PiS. Była prezes Stowarzyszenia Pomocy Samotnym Matkom Domy-Maria. Prezes Towarzystwa Patriotycznego im. Jana Olszewskiego. Członek Społecznej Rady Nadzorczej Szpitala Kolejowego w Wilkowicach. Człowiek Roku 2016 Województwa Śląskiego w plebiscycie „Dziennika Zachodniego”, Człowiek Roku 2015 i 2016 Powiatu Bielskiego. Od stycznia 2020 roku pełnomocnik Zjednoczenia Chrześcijańskich Rodzin w byłym województwie bielskim.