Osią sporu, bowiem przestał być już szacunek do drugiego człowieka. Podkreśla się nowe płaszczyzny rozumienia - odwołania do rasy, jak i to kategoryzowania ludzi na Semitów. Ten podział umożliwia swobodę w interpretacje treści. Dowodem tego są wnioski Liz Fekte z Instytutu Relacji Rasowych, lewicowej organizacji promującej marksistowskie spojrzenie na świat. Posługuje się nowomową, co pozwala na tuszowanie celów i ukrywanie metod manipulacji odbiorcą.

Fekete odwołuje się do teorii, że nie ma obiektywności, ale jest narracja. Język ten przyjmują również media prawicowe na swą zgubę. Celem promowania narracji w miejsce określenia „punkt widzenia” jest odcinanie się od dążenia do ustalenia, co znaczą pojęcia. Filozofia klasyczna w ujęciu Arystotelesa sprowadza się do ustalenia, co jest istotą, czyli sensem danego zjawiska. Innymi słowy, co przekłada się na jego tożsamość.

WESPRZYJ NAS Rozlicz z nami PIT za 2019 i przekaż 1% podatku na Fundację SOS Obrony Poczętego Życia. Wesprzyj ofiary przemocy domowej i obronę dzieci nienarodzonych!

Taktyka odciągania uwagi od tego rozumienia świata znajduje zastosowanie również na innych polach. Przykładowo Paweł Szypulski z Greenpeace kandyduje na szefa PGE z przekazem skoncentrowanym na tym, jak marketingowo jest odbierana firma. Odwołuje się do myśli, że zmiana we władzy państwowej spółki energetycznej posłuży dobru wspólnemu, ale zarazem odcina się od myślenia o tożsamości, bo z tej wynika wniosek „interes społeczeństwa nade wszystko, w tym nad idee ekologii”. Innymi słowy omija aspekty odciągające uwagę od zabiegów retorycznych, jak porównanie wielkości kopalni do grobowca ludzkości.

Pozory różnicy między tą sprawą, a rozumieniem świata przez Fekete są wynikiem odrzucenia poszukiwania kategorii. Ustalania, co jest stałością, a tym samym tożsamością, kwestią rdzenia, podstawy znaczeniowej danego problemu. Innymi słowy jak na to zapatruje się prawo naturalne jakie wymusza spojrzenie, że zgodność nauki z poglądami jest koniecznością. Fekete wprowadza ujęcie „równości rasowej”, chociaż za tym terminem kryje się pustka. Potępianie kogoś ze względu na kolor skóry, czy pochodzenie jest błędem. Brak tutaj wątpliwości, że niechęć do Arabów i Żydów (antysemityzm), a także promowanie jednej rasy kosztem drugiej (rasizm) stanowi przykład głupoty. Szacunek do człowieka nakazuje bowiem w ujęciu chrześcijańskim, czyli bazie kultury Zachodu oznacza potępianie jego czynów, ale nigdy osoby (stąd między innymi wprowadzenie obrony w ramach sądów, wynalazek Inkwizycji, dziś powszechnie stosowany w sądownictwie).

Myślenie Fekete zakłada, że potrzebujemy oglądania świata przez optykę ras. Odrzuca szukanie wspólnej godności dla ludzi, a na to miejsce wstawia podział na Żydów, Cyganów, czy Romów. Stanowi oni jednak narzędzie nie do odkrywania ich tożsamości, ale narzucania spojrzenia na świat. Powołuje się na działania szefa brytyjskiego Ofsted (odpowiednik inspektoratu MEN) Amandę Spielman, że noszenie przez muzułmankę hidżabu to znak seksualny, innymi słowy ukazujący płeć. To zaś dla Fekete jest problem, że ktoś w ramach własnej kultury odwołuje się do tożsamości i ubiera się w strój zgodny z płcią. Jako problem wskazuje „rasizm strukturalny”, co zwalcza na uniwersytetach działacz Kehinde Andrews. Rasa wedle definicji słownika języka polskiego to: „grupa ludzi wyróżniających się określonym zespołem cech przekazywanych dziedzicznie”. Dla Fekete w tym zagadnieniu mieszczą się osoby LGBT, chociaż z definicji płci kulturowej, genderowego trzonu sodomii, wynika, że to kultura, a nie biologia kształtuje płciowość. Innymi słowy białe jest czarne zależnie od potrzeb, co urąga logice i podejściu w świetle nauki.

Nie przeszkadza to jednak w snuciu przez Fekete myśli o „sprawiedliwości rasowej”. Cytowana przez niego europejska komisarz do spraw równości w Europejskiej Komisji Praw Człowieka, profesor Swaran Singh zauważyła, że posługiwanie się pojęciem „instytucjonalnego razismu” jest „pozbawione znaczenia” i „prześladowcze”. W myśleniu Fekete uwidocznia się zaczerpnięty z marksizmu sposób widzenia o walce przeciwieńst, czyli w istocie rzeczy brak uznania, że ludzie mają własną tożsamość. Wskazuje, że walka z rasizmem to odrzucanie oceny, nienawiści oraz dewocji.

Te kilka słów ukazuje intelektualny rebus. Skoro zabrania się oceny, to jak będzie się oceniało, czy coś jest rasizmem? Czym jest nienawiść wedle definicji? Czy skrajna niechęć do przestępstw wymaga korekty? Może być jednak uznana za nienawiść (sodomia przez lata w wielu krajach była wyjęta spod prawa, a sprzeciwia się z regułą akceptacji LGBT). Skoro Fekete potępia dewocję, czyli żarliwą religijność, jak mają być chronieni Żydzi oraz Muzułmanie, przedstawiciele kultów religijnych? Pojawia się tutaj błąd logiczny, ochrony białego bez ochrony białego.

Takim sposobem bowiem Fekete unika odwołania się do tożsamości. Chroni swoją wizję przed podważeniem. Przykładowo uznanie, że religia stanowi element opisu człowieka (nie wiara w Boga też się tutaj zalicza) oznacza to stworzenie kategorii, a to umożliwia wyciąganie wniosków w rodzaju, czy jakaś religia nie jest nastawiona na eksterminacje innych wyznań. Spostrzeżenia tego rodzaju prowadzą do jednoznacznych wniosków. Wojna na rasizm i antysemityzm Fekete i jemu podobnych wymaga, aby trwała, a nie szukała rozwiązania. Tym sposobem pod płaszczem „antysemityzm” i „antyrasizm” będą dokonywały się zmiany. Właściwy problem w rasizmie i antysemityzmie to uciekanie od ludzkiej tożsamości, a następnie w oparciu o nią wyciąganie ostatecznych, wiążących wniosków.
Jacek Skrzypacz