W kazaniu z 26 września 1982 r., a więc w okresie stanu wojennego, ks. Jerzy powiedział: „Dzięki śmierci i zmartwychwstaniu Chrystusa symbol hańby i poniżenia stał się symbolem odwagi, męstwa, pomocy i braterstwa. W znaku krzyża ujmujemy dziś to, co najbardziej piękne i wartościowe w człowieku. Przez krzyż idzie się do zmartwychwstania. Innej drogi nie ma. I dlatego krzyże naszej Ojczyzny, krzyże nasze osobiste, krzyże naszych rodzin muszą doprowadzić do zmartwychwstania, jeżeli łączymy je z Chrystusem, który krzyż pokonał”.

Ks. Popiełuszko podkreślił fundamentalne znaczenie krzyża. Zauważył, że oznacza on nie tylko gotowość do podjęcia cierpienia, ale także odwagę i męstwo – jak można się domyślić – w walce ze złem i to w sposób bezkompromisowy. Krzyż nie ma w tym ujęciu jedynie wymiaru indywidualnego, jako skupienie się na swoim cierpieniu, ale niesie ze sobą wymiar wspólnotowy. Cierpię prześladowania w obronie wolności i prawdy, ale nie chodzi tu jedynie o prawdę i wolność dla mnie, ale wszystkich moich braci i ludzi dobrej woli.

WESPRZYJ NAS Rozlicz z nami PIT za 2019 i przekaż 1% podatku na Fundację SOS Obrony Poczętego Życia. Wesprzyj ofiary przemocy domowej i obronę dzieci nienarodzonych!

Ks. Jerzy zwrócił uwagę, że w każdym prześladowanym katoliku, prześladowany jest sam Chrystus: „Nasze cierpienia, nasze krzyże możemy ciągle łączyć z Chrystusem, bo proces nad Chrystusem trwa. Trwa proces nad Chrystusem w Jego braciach. Bo aktorzy dramatu i procesu Chrystusa żyją nadal. Zmieniły się tylko ich nazwiska i twarze, zmieniły się daty i miejsca ich urodzin. Zmieniają się metody, ale sam proces nad Chrystusem trwa”.

W tym samym kazaniu mowa jest także o tych, którzy za to prześladowanie są odpowiedzialni: „Uczestniczą w nim ci wszyscy, którzy zadają ból i cierpienie braciom swoim, ci, którzy walczą z tym, za co Chrystus umierał na krzyżu. Uczestniczą w nim ci wszyscy, którzy usiłują budować na kłamstwie, fałszu i półprawdach, którzy poniżają godność ludzką, godność dziecka Bożego, którzy zabierają współrodakom wartość tak bardzo szanowaną przez samego Boga, zabierają i ograniczają wolność”.

Ks. Jerzy został zamordowany, bo upominał się o wolność w życiu społecznym: „Gdzie nie ma wolności, tam nie ma miłości, nie ma przyjaźni, zarówno między członkami rodziny, jak i w społeczności narodowej czy też między narodami”.

Liczyła się dla niego też prawda: „Prawda jest zawsze zwięzła, a kłamstwo owija się w wielomóstwo. Korzeniem wszelkich kryzysów jest brak prawdy”. W kazaniu z 31 października 1982 r. powiedział: „Aby pozostać człowiekiem wolnym duchowo, trzeba żyć w prawdzie. Życie w prawdzie to dawanie świadectwa na zewnątrz, to przyznawanie się do niej i upominanie się o nią w każdej sytuacji”.

Nie oznacza to jednak jedynie tego, że w swoim życiu nie wolno pozwolić na fałsz. Ks. Popiełuszko podkreślał, że zakłamani są także ci, którzy na kłamstwo „jedynie” przyzwalają, nie reagują na nie odpowiednio, są bierni: „Na tym polega w zasadzie nasza niewola, że poddajemy się panowaniu kłamstwa, że go nie demaskujemy i nie protestujemy przeciw niemu na co dzień. Nie prostujemy go, milczymy lub udajemy, że w nie wierzymy. Żyjemy wtedy w zakłamaniu”.

Chcąc być wolnym, trzeba więc dawać odważnie świadectwo. Uzyskanie wolności duchowej w wymiarze indywidualnym, ale i narodowym przyczyni się do odzyskania wolności w wymiarze politycznym. Największym naszym wrogiem w tej perspektywie jest pokonanie lęku. Do tego wzywa nas także Zbawiciel: „Nie bójcie się. Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, a nic więcej uczynić nie mogą” (por. Łk 12,4).

27 maja 1984 r. ks. Jerzy również podkreślił, że to my sami jesteśmy winni naszemu zniewoleniu: „W dużej mierze sami jesteśmy winni naszemu zniewoleniu, gdy ze strachu albo dla wygodnictwa akceptujemy zło, a nawet głosujemy na mechanizm jego działania. Jeśli z wygodnictwa czy lęku poprzemy mechanizm działania złą, nie mamy wtedy prawa tego zła piętnować, bo my sami stajemy się jego twórcami i pomagamy je zalegalizować”.

Ks. Jerzy wzywał Polaków do bycia mężnymi i odważnymi: „Niech na koniec będzie nam ostrzeżeniem świadomość, że naród ginie, gdy brak mu męstwa, gdy oszukuje siebie, mówiąc, że jest dobrze, gdy jest źle, gdy zadowala się tylko półprawdami. Niech na co dzień towarzyszy nam świadomość, że żądając prawdy od innych, sami musimy żyć prawdą. Żądając sprawiedliwości, sami musimy być sprawiedliwi. Żądając odwagi i męstwa, sami musimy być na co dzień mężni i odważni”.

Przywołane fragmenty kazań bł. Jerzego są niesamowitą skarbnicą nauk, z których możemy nie tylko czerpać, ale które możemy uczynić programem naszego osobistego i narodowego przebudzenia.