Reżyserem i scenarzystą filmu jest czarnoskóry Ladj Ly (jest to zresztą jego debiut). W filmie w rolach głównych wystąpili: Damien Bonnard, Alexis Manenti, Djibril Zonga, Issa Perica, Al-Hassan Ly, Steve Tientcheu, Almany Kanoute i Nizar Ben Fatma.

Inspiracją dla filmu był film dokumentalny, jaki 12 lat temu przyszły reżyser jako nastolatek sfilmował w Montfermeil — miejscowości leżącej 25 kilometrów na północny wschód od Paryża, w której rozgrywa się akcja powieści Victora Hugo „Nędznicy” z 1862 r.

Bohaterami filmu jest trzech francuskich policjantów. Biały Stéphane Ruiz, dla którego jest to pierwszy dzień służby w nowym miejscu. Jego partnerami w nieumundurowanej brygadzie antykryminalnej SCU jest biały funkcjonariusz Gwada (który jest agresywny wobec kolorowych mieszkańców miejscowości) i czarnoskóry Chrise.

By nie dopuścić do zamieszek między murzynami mieszkańcami miejscowości a cyganami, którzy przyjechali z cyrkiem do miasta i którym mały murzyn ukradł lwiątko, policjanci podejmują śledztwo. Kiedy zatrzymują nieletniego sprawce kradzieży, jego czarni koledzy atakują policjantów, w czasie walki z agresywnym tłumem agresywnych kolorowych dzieciaków czarnoskóry policjant strzela z broni gładkolufowej do małego murzyna, wszystko to nagrywa inny dzieciak na wideo. Policjanci, zamiast udzielić pomocy rannemu, za wszelką cenę usiłują odzyskać film.

Na ulicach podparyskiej miejscowości nie widać białych, są sami czarni, kilku arabów i kilku przyjezdnych cyganów. Ton nadają islamiści, namawiający czarne dzieciaki do chodzi do meczetu. Miejscowość kiedyś była w Europie, dziś jest Afryce, wszędzie śmieci, wraki, budy, czarni legalni i nielegalni. Relacje społeczne jak w dzikiej Afryce, rządzi przemoc i anarchia.

W tym upadłym kraju, niczym na dziki zachodzie, eksplozje chaosu próbują powstrzymać policjami, który dawno przekroczyli granice i dostosowali się do nowej afrykańskiej rzeczywistości islamskich terrorystów, mafii narkotykowych, nielegalnych imigrantów, bezkarnych psychopatów, gangów młodzieżowych i brudu.

Afrykańska Francja jest bardziej dzikim krajem niż Afryka. W jednej ze scen czarny nastolatek ze zgrozą opowiada swoim czarnym kolegom, że jak był w Afryce u babci na wakacjach, i tubylcy złapali złodzieja, to został on na miejscu spalony żywcem. Dla murzynów z Francji oczywiste jest to, że nie ma niczego złego w dokonywaniu przestępstw, i zbrodnią jest karanie kryminalistów. Doskonale to pokazuje, jak lewicowa polityczna poprawność doprowadziła do anarchii, terroru kryminalnego, i całkowitego upadku państwa – zmieniła Francję w dzicz, gdzie jedne bandy dzikusów uzbrojone w siekiery walczą z innymi bandami dzikusów uzbrojonych w maczety.

„Nędznicy” to film, który uzmysławia, że Polska, kiedy jeszcze ma możliwość powinna ewakuować się z Unii Europejskiej, i przywrócić kontrole graniczne na wszystkich granicach. Widząc, jak Francja stała się afrykańskim, teoretycznym, dzikim krajem, nie możemy wpuszczać do Polski żadnych imigrantów, bo gdy to zrobimy, to jak we Francji w ciągu kilku dziesięcioleci zamiast normalnego kraju, w którym można wyjść na ulice, będziemy mieli dziką Afrykę, gdzie jedne plemiona czarnych będą walczyć z innymi.

Post apokaliptyczną przyszłość Europy, która zamieni się w dzikie pola, strefę wojen plemiennych, sterroryzowaną przez gangi, podkreślają ostanie sceny filmu, ukazujące całkowicie anarchistyczny bunt czarnych nastolatków, przeciwko wszystkim władzom, również tym plemiennym, bunt będący krwawą rzeźnią.

Najbardziej przerażające jest to, że „Nędznicy”, będący doskonałym filmem o tym, jak lewica zniszczyła Europę, bardzo spodobał się establishmentowi lewicowemu, co świadczy, że to, co przeraża normalnych ludzi (chaos, anarchia, upadek państwa, terror kryminalny), wzbudza zachwyt lewicy jako coś wspaniałego. Świadczy to o tym, że lewica posunie się do każdej zbrodni. Przerażające jest też to, że film nie jest filmem science fiction tylko dramatem sensacyjnym ukazującym codzienność we Francji.

Jan Bodakowski