Ks. Isakowicz-Zaleski zwrócił uwagę na temat zaleceń polskich biskupów, którzy zachęcają do przyjmowania Komunii św. na rękę albo do komunii duchowej: "zarazki najbardziej przenoszą się właśnie na dłoniach. Zdecydowanie bardziej higieniczne jest udzielenie komunii świętej przez kapłana do ust wiernych. Z kolei do komunii duchowej, do której także wzywają hierarchowie, wierni nie są przyzwyczajeni. Nie ma odpowiedniego przygotowania duchowego. Osobiście obawiam się, że już doszło do bardzo niebezpiecznej sytuacji".

Ksiądz zauważył też, że papież Franciszek pozwolił na zamknięcie kościołów, dał się wciągnąć w pułapkę władz, na co nie poszliby poprzedni papieże: "Rozumiem oczywiście środki ostrożności. Bardzo ważny był list ministra Łukasza Szumowskiego odczytany w kościołach. Ale wszystkie inne środki to takie efekciarstwo, uleganie panice. W sytuacji zagrożenia to właśnie świątynie powinny być miejscem pociechy, szukania nadziei, nawet dla ludzi niewierzących. A hierarchowie mówią „zamknąć”. Stało się bardzo źle. I jest to dokładne przeciwieństwo tego, co czynił św. Jan Paweł II, który już na początku pontyfikatu mówił „otwórzcie drzwi Chrystusowi” oraz „Nie lękajcie się”. I z przykrością muszę powiedzieć, że negatywną rolę odegrał tu obecny Ojciec Święty, papież Franciszek. Myślę, że takie coś jak zamykanie kościołów przed wiernymi nie byłoby możliwe za pontyfikatów św. Piusa X, Benedykta XV, Piusa XI, Piusa XII, św. Jana Pawła II czy Benedykta XV"I.