Co by się wszakże nie działo maj, wedle istniejącego z dawna przekonania, był i nieustająco jest czasem przeznaczonym miłości. Na jej tle rozgrywają się i rozgrywały sceny zarówno wspaniałe, jak i te dramatyczne. Takim dramatem były losy dwojga zakochanych, żyjących u schyłku 18 stulecia. Ich historię można porównać do dziejów Romea i Juli. Tu również pojawia się kobieta o imieniu Julia, są wysoko postawione rody, trzymane w tajemnicy uczucie, rozłąka, wreszcie tragiczny koniec.  

Bohaterką opowieści jest najpiękniejsza białogłowa epoki Stanisława Augusta, Julia Lubomirska,  w Warszawie nazywana Giulietta la bella. Zachwycony jej niebanalną urodą ( zachował się portret to potwierdzający) przybysz z Inflant Fryderyk Szulc tak pisał we wspomnieniach: „ Gdy jej maleńka, śliczna nóżka zwijała się w mazurku i zdawała się ledwo dotykać ziemi, otaczające tłumy wstrzymując oddech, całe oczami ją pożerając, milczące, wzrokiem sobie tylko czarodziejkę ukazywały jako nieporównaną, a niekiedy wyrywało się z przepełnionych piersi tylko: Ach, wielki Boże, jakże Julia jest piękna! – to ciszej, to głośniej…”

Wbrew sielskim obrazkom piękna Julia nie była szczęśliwa. Jako młodziutka dziewczyna została „dobrze wydana” za mąż. Kandydata wybrała jej matka, znana właścicielka wspaniałych rezydencji w Łańcucie i Wilanowie. Był nim starszy, bogaty i sławny Jan Nepomucen Potocki, uczony, podróżnik i pisarz, autor filmowanej powieści „Rękopis znaleziony w Saragossie” ( z pamiętną rolą Zbigniewa Cybulskiego). Oddany swoim pasjom, przy tym wielki dziwak, młodej żony podobno nie obdarzał uczuciem, bowiem jak niosła plotka, wolał od niej…ponętną teściową. Mimo to Julia została wierna małżeńskiej przysiędze, urodziła Potockiemu dwóch synów: Alfreda i Artura.

I byłaby przez lata niekochaną żoną ambitnego arystokraty, męczącą się w okowach nieudanego związku, gdyby nie przypadek, który pewnego dnia postawił na jej drodze przystojnego, rycerskiego Eustachego Sanguszkę. Młodzi zakochali się w sobie po uszy. Była to miłość czysto platoniczna, za to wielka, romantyczna, dozgonna. Rozłączyły ich jednak dramatyczne wydarzenia w kraju. Wybuchła Insurekcja Kościuszkowska. Sanguszko, gorący patriota, stanął w szeregach powstańczych, walcząc z Moskalami.

Tymczasem jego ukochana zapadła na nieuleczalną ciężką gruźlicę, która była naonczas rodzajem zarazy, uśmiercając bezlitośnie tysiące swych ofiar. Ich wspólny los dopełnił się 26 czerwca 1794 r. Przebywająca wówczas w Krakowie Julia zmarła. Miała zaledwie 28 lat. Tego samego dnia Eustachy został ranny w bitwie z Moskalami pod Warszawą. Zawieziony do pałacu swego przyjaciela, księcia Józefa Poniatowskiego otrzymał wiadomość, że Julia „pozostaje bez nadziei życia”. Targany rozpaczą postanowił ruszyć do Krakowa, ażeby ukochaną pożegnać. Przebrany w mieszczańską kapotę, ledwie trzymając się na nogach, przedzierał się nocami przez kordony pruskie i rosyjskie, by czwartego dnia dotrzeć przed dom Potockich przy krakowskim Rynku. Tu stary sługa wskazał mu tylko kroczący ulicą Grodzka kondukt pogrzebowy. Ukochana Julia zmarła. Jej ciało złożono w podziemiach kościoła Panny Marii. Sanguszko opłacił kościelnych pomocników, którzy wpuścili go do wnętrza grobowca. O tym, co tam ujrzał tak pisał wiele lat później: „ Wydawała mi się żywą, tylko uśpioną. Wołałem ją po imieniu, najtkliwszymi budziłem zaklęciami, pewny będąc, że głos mój ją ożywi. Nie ożywiła się…”

Stracił przytomność. Uratowali go słudzy kościelni, wynosząc z grobowca. Tak zakończyła się historia polskiego Romea i Julii. Sanguszko dożył sędziwego wieku, do końca swych dni wspominając tę, którą tak mocno pokochał.

Sprawczyni nieszczęsnego losu Julii, jej matka Izabella z Czartoryskich Lubomirska, która nie wahała się oddać młodziutkiej córki niekochanemu mężczyźnie, również nie zaznała szczęścia. I ją wydano kiedyś za mąż za starszego o wiele lat księcia, ale jej serce wybrało innego, samego króla Stanisława Augusta. Niestety, było to uczucie beznadziejne. Całą swoją energię skierowała więc na upiększanie włości, rozbudowując pałace w Wilanowie i Łańcucie. Oglądając te wspaniałe zabytki można bez przesady rzec, że ich urodę zawdzięczamy niekochanej kobiecie.

Zuzanna Śliwa