Inicjatywa rządu Zjednoczonej Prawicy od początku jej realizacji spotyka się z krytyką zarówno w ramach wewnętrznej sceny politycznej, jak i na forum Unii Europejskiej. Nie wspominając już o Rosji, która postrzega projekt jako bezpośrednie zagrożenie jej interesów w regionie. Stąd, w odpowiedzi na przekop Mierzei Wiślanej, Moskwa planuje budowę portu głębokowodnego w obwodzie kaliningradzkim. 


Tymczasem z polskiej perspektywy priorytetem wydaje się być rozbudowa portu w Elblągu i zwiększenie zdolności przeładunkowe. Ten cel miałby umożliwić właśnie przekop Mierzei Wiślanej. Jak zauważa Woźniak, w wyniku zablokowania przekopu przedsięwzięcie straciłoby sens, bo brakowałoby kanału żeglugowego. Nie dziwi zatem determinacja Rosjan próbujących zahamować projekt. W końcu planują wykonać na swoim terytorium podobną inwestycję. Nie mają żadnego interesu, by ułatwiać rozwój naszego portu, a wręcz przeciwnie. Autor artykułu zadaje jednak ważne pytanie: co łączy sprzeciw Rosjan ze stanowiskiem totalnej opozycji i instytucji unijnych?


- Niemieckie inwestycje w Rosji są największe od dekady. Największe i to w dobie agresji Rosji wobec sąsiadów. I mowa nie tylko o Ukrainie. A przecież nie jest tajemnicą, iż interesy Komisji Europejskiej są większości tożsame z interesami Berlina – odnotowuje Woźniak. 


O rosyjskich planach portu w Jantarnym poinformował już w 2019 r. dziennik „Kommiersant", powołując się na list Andrieja Biełousowa, doradcy Władimira Putina. Kreml ocenił już projekt z punktu widzenia udziału państwa i przyciągnięcia inwestorów zagranicznych. Wartość projektu szacowana jest na ponad 3 mld USD. Większość tej kwoty ma pochodzić z budżetu centralnego Rosji.


Wspomniane plany Kremla nie są nowe. Pierwsze projekty w tym rejonie pojawiły się już w ubiegłej dekadzie. Moskwa realizuje wiele przedsięwzięć o charakterze infrastrukturalnym, które mają uniezależnić obwód kaliningradzki. Jak zauważa autor artykułu, przyszłość portu w Elblągu jest tutaj kluczowa. Woźniak podkreśla również, że nie można również mówić o sporze wokół Mierzei Wiślanej, pomijając kwestie militarne. 


- W stanowisku Dowództwa Generalnego podkreślono m.in. konieczność poprawy zabezpieczenia potrzeb transportowych Sił Zbrojnych RP oraz ułatwienia wejścia okrętów Marynarki Wojennej na wody Zalewu Wiślanego. Wskazano również na dotychczasowe utrudnienia, związane z uzależnieniem od Federacji Rosyjskiej z uwagi na konieczność uzyskania od jej właściwych organów zgody dyplomatycznej na przejście jednostek polskich przez wody terytorialne Rosji – przypomina dziennikarz. 


Diagnoza Piotra Woźniaka co do postawy totalnej opozycji wobec projektu znajduje swoje potwierdzenie w słowach, które we wtorek wypowiedział na antenie Radia Zet kandydat Koalicji Obywatelskiej na prezydenta Rafał Trzaskowski.  
- Przekop Mierzei Wiślanej należy odłożyć o dwa, trzy lata, a pieniądze na tę inwestycję przekazać m.in. na służbę zdrowia - tłumaczył prezydent Warszawy. Jego zdaniem, dla polskiej gospodarki lepsze od przekopu są inwestycje infrastrukturalne. Była to odpowiedź na pytanie dziennikarki, czy sprzeciwia się rządowej inicjatywie. 


- Rozmawiając z ludźmi, wiem, co jest dla ludzi najważniejsze i dlatego mówię: opóźnijmy tę inwestycję o dwa czy trzy lata, jak się już skończy COVID-19 na 100 proc., i przekażmy te pieniądze na specjalną "poduszkę finansową" dla tych wszystkich, którzy mogą utracić pracę; przekażmy te pieniądze na premie dla pielęgniarek, lekarzy, bo tych pieniędzy nie ma, przekażmy te pieniądze na szpitale – przekonywał kandydat KO na prezydenta. Według niego, Prawo i Sprawiedliwość tak naprawdę nie realizuje tej inwestycji. Jak stwierdził polityk, ma ona natomiast służy
 wyłącznie temu, aby "dawać olbrzymie pieniądze swoim koleżankom i kolegom z partii". 


- Dzisiaj płaci się setki tysięcy złotych ludziom za to, że pilnują pustego pola czy plaży, na której leżą dwie beczki, dlatego że te inwestycje nie postępują – ocenił Trzaskowski. Choć podkreślił, że nie jest przeciwnikiem przekopu Mierzei Wiślanej, to jednak chciałby odłożyć projekt na inny czas. 
- A później, jak wyjdziemy z kryzysu gospodarczego, jeżeli PiS będzie dalej rządził i uważał, że to jest największa priorytetowa inwestycja, to będzie mógł ją realizować – mówił prezydent Warszawy. 


Pytany o to, czy przekop Mierzei Wiślanej nie będzie jednak korzystny dla rozwoju gospodarczego, polityk odparł, że jego zdaniem, lepsze są inwestycje infrastrukturalne, również te samorządowe, które tworzą o wiele więcej miejsc pracy.


- Przekop Mierzei Wiślanej, gdzie wycina się setki, tysiące drzew, to nie jest taka inwestycja, która napędza gospodarkę – przekonywał Trzaskowski w wywiadzie dla Radia Zet. 
Pod koniec maja - w ramach budowy przekopu na Mierzei Wiślanej - rozpoczęła się budowa sztucznej wyspy na Zalewie Wiślanym. Jest to kolejna część dużej inwestycji, jaką stanowi budowa kanału żeglugowego łączącego Zalew Wiślany z Zatoką Gdańską.


Całkowita długość nowej drogi wodnej ma wynieść 22,8 km, a głębokość 5 m. Docelowo zadaniem kanału na Mierzei Wiślanej będzie umożliwienie wpływania do portu w Elblągu jednostek o długości do 100 metrów oraz do 20 metrów szerokości. Zakończenie inwestycji jest zaplanowane na 2022 rok.  

PZ 
Źródło: DoRzeczy.pl, businessinsider.com.pl