Na ten moment nie planu, by szczepionka na COVID-19, gdyby została stworzona, była obowiązkowa – przekonywał polityk. Wiceszef resortu zdrowia był pytany na briefingu w Warszawie m.in. o wyniki badania, z którego wynika, że 37 proc. Polaków skorzystałoby ze szczepionki przeciw COVID-19, gdyby była dostępna. Badanie zostało przeprowadzone przez ARC Rynek i Opinia od 2 do 9 czerwca 2020 r. 28 proc. ankietowanych zadeklarowało, że nie skorzystałoby ze szczepionki, a 34 proc. nie miało zdania.

– Na ten moment – jeśli chodzi o szczepionkę na koronawirusa – możemy powiedzieć, tak samo jak w przypadku innych szczepień, że wszystkie, które są dopuszczane przez resort mają potwierdzoną wartość medyczną – tłumaczył Cieszyński. Polityk był pytany przez dziennikarzy, czy są plany obowiązkowych szczepień na COVID-19. Wiceminister oznajmił, że "nie ma na ten moment takiego planu, by było to szczepienie obowiązkowe".

– Wszelkie decyzje zapadają wtedy, kiedy szczepionka jest dostępna i jest komplet informacji. Wtedy można podjąć decyzję w 100 proc. rzetelnie. Na ten moment takich planów nie ma – zaznaczył wiceszef resortu zdrowia.

Kilka dni temu komisarz ds. zdrowia Stela Kiriakidu ogłosiła, że wszystkie państwa unijne poparły przedstawioną przez Komisję Europejską strategię w sprawie szczepionki na koronawirusa. W praktyce oznacza to, że zostanie przyspieszone opracowanie, produkcja i dystrybucja preparatu. Projekt zakłada również zabezpieczenie wytwarzania szczepionki na terenie UE oraz przenosi część ryzyka z producentów na podatników. Bruksela ma podpisać w imieniu państw członkowskich umowy z poszczególnymi producentami. W zamian za prawo do zakupu określonej liczby dawek w określonym czasie KE sfinansuje część kosztów początkowych producentów.

- Tak długo jak nie ma szczepionki nikt nie jest właściwie bezpieczny, wirus wciąż krąży, dlatego KE chce realizować strategię dotyczącą szczepionek - przekonywała Kiriakidu w poniedziałek na posiedzeniu komisji ochrony środowiska naturalnego i zdrowia publicznego Parlamentu Europejskiego. Komisja Europejska chce przeznaczyć na ten cel lwią część środków Instrumentu Wsparcia Kryzysowego opiewającego na 2,7 miliarda euro.

- Mogę potwierdzić, że wszystkie 27 państw wyraziły wsparcie dla tej strategii i obecnie współpracują nad wspólnym podejściem - powiedziała komisarz ds. zdrowia. Kiriakidu stwierdziła też, że należy zmaksymalizować dostęp do szczepionki i rozwinąć produkcję na odpowiednią skalę. Jak dodała, inwestycje w opracowanie odpowiedniego preparatu i jego produkcję muszą być dokonywane wcześniej niż zwykle. Przyznała, że niesie to o wiele większe ryzyko dla tych, którzy prowadzą prace badawcze i przyszłych producentów.

- Chcemy zagwarantować scentralizowane podejście europejskie dotyczące dostaw szczepionek. Musimy wspierać producentów, by mogli jak najszybciej rozwinąć swoje moce produkcyjne na jak najszerszą skalę. To wymaga zwiększonej solidarności także między państwami członkowskimi - zaznaczyła komisarz. Oświadczyła też, że celem instytucji unijnych jest produkcja szczepionek w uproszczonym procesie, co dałoby tańszy efekt. - Wniosek Komisji oznacza, że w ciągu kilku tygodni można podpisać odpowiednie umowy z producentami - powiedziała Kiriakidu.

Na początku maja premier Mateusz Morawiecki wziął udział w międzynarodowej konferencji na rzecz opracowania szczepionki przeciwko COVID-19. Jak poinformował szef polskiego rządu, nasz kraj przekaże na ten cel 750 tys. euro.

- Każdy kraj V4 przekaże identyczną kwotę. W sumie cała Grupa Wyszehradzk zadeklarowała 3 miliony euro - poinformował premier. Morawiecki zapewnił w ten sposób o włączeniu się Polski w prace nad stworzeniem preparatu.

- Mam nadzieję, że ten wkład będzie znaczącym krokiem w naszym wspólnym, europejskim zwycięstwie nad pandemią i da podwaliny dla przyszłej współpracy w podobnym sprawach zapowiedział szef polskiego rządu. Premier zaznaczył również, że szczepionka, kiedy zostanie wynaleziona, musi być zapewniona dla wszystkich ludzi na świecie, a nie tylko dla wybranych, co oznacza, że powinna mieć przystępną cenę.

Ostatnio premier Mateusz Morawiecki w Tomaszowie Lubelskim zachęcał do "tłumnego" pójścia do urn 12 lipca w trakcie drugiej tury wyborów prezydenckich.

- Cieszę się, że coraz mniej obawiamy się tego wirusa, tej epidemii i to jest dobre podejście, bo on jest w odwrocie. Już teraz nie trzeba się jego bać - oświadczył szef polskiego rządu.

Będą zachowane wszystkie wymogi sanitarne. Bardzo adekwatne. Nic się nie stało teraz, nic się nie stanie 12 lipca - przekonywał Morawiecki.

- Wszyscy, zwłaszcza seniorzy, nie obawiajmy się. Idźmy na wybory. To ważne, żeby móc kontynuować tę sprawiedliwą linię rozwoju - tłumaczył premier.


PZ

Źródło: DoRzeczy.pl, interia.pl