Związana z Królewskim Instytutem Spraw Zagranicznych (RIIA) w Wielkiej Brytanii doktor Leslie Vinjamure za istotne uważa zwrócenie uwagi na liczbę bezrobotnych w Stanach Zjednoczonych. Aczkolwiek jest szacunki sięgają dwudziestu milionów i skali na poziomie trzynastu procent. Ukazuje to, że nawet w kwestii ustalenia ile osób nie pracuje stanowi problem, bo te dane różnią się o miliony, zależnie od źródła. Zwraca również uwagę, że kwestii związane z koronawirusem rzutują na prezydenta Donalda Trumpa, co jest efektem zgonów wśród stu dwudziestu pięciu tysięcy mieszkańców Stanów Zjednoczonych. Wskazuje, że dla Amerykanów znaczenie ma ukazanie Chin jako winnego.

Efektem tego jest wykorzystanie między innymi czynnika muzułmańskiego. Narodowy doradca bezpieczeństwa John Bolton wskazywał między innymi potrzebę wywierania nacisków zakresie ochrony Ujrów. Kwestie prześladowania muzułmanów są jego zdaniem elementem zabezpieczenia umowy handlowej, jak to ujmuje Vinjamure. Ze strony wizerunkiem tym samym Chiny są  ukazywane jako partner pozbawiony zaufania. Za tym idzie zmniejszanie się grona osób gotowych do działań w zakresie współpracy z Chinami. Uważa, że efektem tego jest narastanie konfliktu w Europie. Handel, technologia i kwestie bezpieczeństwa ulegną zaostrzeniu.

Znów dla doktor Torrey Taussig związanej z Harvard Kennedy School oraz Centrum Belfera dla Nauki i Stosunków Międzynarodowych znów koncentruje się na kwestii sieci komórkowych piątej generacji. Uważa, że obecna sytuacja wymusza uciekanie się do znajdowania innych rozwiązań niż proponowanych przez Huwei. Taussig podkreśla znaczenie wypracowania innych rozwiązań w zakresie Nowego Jedwabnego Szlaku. Uważa, że Stary Kontynent uległ podzieleniu w zakresie relacji z Pekinem. Z tym, że znaczenie ma również pragmatyzm i zakres wymiany gospodarczej z Chinami. Amerykanie wedle Taussig tracą możliwość przewodzenia Europie. Równocześnie pojawia się tendencja na rzecz ograniczenia zależności produktów medycznych, w tym leków od Chin. Polska sytuacja z ministrem zdrowia ukazała, jak wiele za tym kryje się i u nas kontrowersji.

Uważa, że administracja Trumpa błędnie dokonała wprowadzenia blokady na przemieszczanie się między Stanami Zjednoczonymi, a Europę. Sądzi, że tym samym nastawiła do siebie przywódców ze Starego Kontynentu wrogo.

Z kolei dyrektor Instytutu Kissingera w ramach Centrum Wilsona Robert Daly wskazuje, że w badaniach amerykańskiej opinii publicznej Pew dwie trzecie mieszkańców USA negatywnie wyraziło się Chinach. Znaczenie ma, że nigdy w historii badań niechęć nie była tak wysoka. Zarazem wskazuje, że komunizm w Chinach oznacza zduszanie protestów za pomocą wojska, technologii, a także metod zaszczepiania idei za pomocą organizacji ukazujących, że Chińska Partia Komunistyczna działa zgodnie z prawem.

Takie postrzeganie Pekinu uważa, że ułatwia działania w zakresie zimnej wojny. Jest to istotne stwierdzenie, bo ukazuje, iż wedle Daly’ego sytuacja z Chinami ulegnie pogorszeniu w kierunku dwu blokowego podziału sojuszy. Tym razem jednak określenie przynależności jest utrudnione, bo idee antykomunistyczne są postawione za zyskiem i stratą ekonomiczną.

Były minister obrony Wielkiej Brytanii w latach 2014-2018 Peter Watkins z kolei przekonuje, że w przypadku Zjednoczonego Królestwo doszło do wzmocnienia istniejących tendencji. Dla Anglików Chiny stanowią dostawcę i to ogranicza ich działania. Balansują zdaniem Watkinsa między Zachodem, a komunistycznym rządem. Zarazem pojawiły się tendencje w zakresie weryfikacji działań Pekinu w Wielkiej Brytanii, jak chińska grupa badawcza utworzona w parlamencie przez Partię Konserwatywną w kwietniu 2020. Kreśli jednak wizję odchodzenia od Chin, a tym samym nastawienie się na straty dla konsumentów oraz ekonomii.

Jacek Skrzypacz