W opinii Ewy Kurek skuteczne upowszechnienie przez dekady antypolskich kłamstw na zachodzie było skutkiem komunistycznej okupacji Polski po II wojnie światowej. Zdaniem historyk „polityczna rzeczywistość powojennej Polski nie sprzyjała normalnemu rozwojowi badań historycznych nad drugą wojną światową".

- Przez dziesięciolecia trwania PRL polscy historycy nie mieli swobody nie tylko względem badań, ale także możliwości kontaktu ze światem zachodnim - zaznacza. Zniewoleni przez komunistyczną okupację polscy historycy nie mieli jak reagować na kłamstwa o polskiej odpowiedzialności za holocaust. Po transformacji ustrojowej postkomunistyczne lub zbratane przy okrągłym stole z komunistami władze Polski nic nie robiły, by walczyć z kłamstwami o polskiej odpowiedzialności za holocaust.

Zdaniem Ewy Kurek już „dwudziestolecie międzywojenne upłynęło [...] polskim Żydom na głoszeniu po całym świecie oskarżeń pod adresem Polaków o wyssany z mlekiem matki antysemityzm".

Według Ewy Kurek antypolskie fałszowanie historii wzmogło się w latach 80 XX wieku. W ramach fałszowania historii Elie Wiesel zabraniał naukowych badań nad holocaustem, a sprawców holocaustu określano mianem nazistów, by ukryć to, że byli Niemcami – dzięki temu na świecie zaczęto utożsamiać holocaust z Polakami, bo dziś byłe niemiecki obozy koncentracyjne, leżą w granicach współczesnej Polski. Sprytnie przeniesiono odpowiedzialność za holocaust z Niemców na Polaków. Celem fałszowania historii jest to, by poddani tresurze pedagogiką wstydu Polacy dali się okraść pod hasłem restytucji mienia.

Zdaniem Ewy Kurek „Żydzi od kilkudziesięciu lat robią wszystko, aby zdjąć z Niemców odpowiedzialność za dokonaną na ich narodzie zbrodnię zagłady i przerzucić tę odpowiedzialność na Polaków". Przyczyną takiego patologicznego zachowania Żydów jest to, że Żydzi „w sposób irracjonalny już od wieków zakochani są w państwie i narodzie niemieckim".

Dla Ewy Kurek „przyczyną żydowskich fałszerstw historii zagłady Żydów jest [też] chęć ukrycia niechlubnej prawdy o skali kolaboracji Żydów, czyli udziału Żydów w wymordowaniu własnego narodu". Zdaniem historyk, Żydzi interpretują przeszłość według własnego uznania, tak by ukazać gojów jako złych, a Żydów jako ofiary.

Według Ewy Kurek problemem jest też to, że kolejne rządy III RP wspierały żydowskie kłamstwa o Polakach. Jak przypomina historyk, „publikowanie wyników badań innych niż żydowska bajka było w III RP ostro krytykowane, wyszydzane i karane zwolnieniami z pracy, procesami sądowymi, ostracyzmem oraz licznymi formami represji".

Przykładem ulegania antypolskiej żydowskiej kampanii kłamstw jest - zdaniem Ewy Kurek - przykład kłamstw wokół zamordowania Żydów przez Niemców w miasteczku Jedwabne. Mord ten, wbrew faktom został przez Żydów przypisany Polakom i stał się symbolem rzekomego polskiego antysemityzmu.

Gross oparł się tylko na jednej relacji i na liście rzekomego świadka pogromu, Całki Migdał do ministra sprawiedliwości. Zdaniem Ewy Kurek „Jan Gross na pewno nie ma pojęcia o historycznym warsztacie naukowym" i „nie potrafi prowadzić rzetelnych badań historycznych". Jego „Sąsiedzi" wpisali się w trwającą od dekad antypolską narracje Żydów. W opinii Ewy Kurek książka Grossa „wpisuje się [...] w żydowski biblijny etos, który nakazuje żydowskim autorom wyolbrzymiać winy gojów i milczeć o zbrodniach żydowskich". Jak informuje Ewa Kurek, Jan Gross wyemigrował z PRL z rodzicami w 1969 roku. W 1975 na Uniwersytecie Yale ukończył socjologię, od 1984 pracował na Yale jako socjolog, a w 2003 roku uzyskał tytuł profesora na Princeton.

Książka Grossa „Sąsiedzi" ukazała się w 2000 roku. Nagłośniły ją media i władze w III RP. W tym czasie „premierem był Jerzy Buzek, a ministrem spraw zagranicznych był Bronisław Geremek". Lech Kaczyński, który zablokował ekshumacje w Jedwabnym, był, zdaniem Ewy Kurek, filosemitą, który zainicjował „budowę drugiego już Muzeum Żydów w Warszawie, wprowadził zwyczaj świętowania Chanuki w Pałacu Prezydenckim oraz [...] cieszył się z powrotu do Polski żydowskiej loży para-masońskiej Bnai Brith".

Kłamstwa na temat polskiej odpowiedzialności za eksterminację Żydów, zdaniem Ewy Kurek, powielił, wpisując się w narrację o Jedwabnym, w 2012 roku Pasikowski w swoim filmie „Pokłosie". Według Ewy Kurek świat wykreowany w filmie nie odzwierciedlał rzeczywistości, Żydzi nie zajmowali się rolnictwem (a według filmu w jednej z białostockich wsi Polacy wymordowali żydowskich rolników, by przejąć ich własność). Umiejscowienie filmowej wsi i temat filmu ewidentnie nawiązywał do Jedwabnego, który leży w tym samym rejonie. Film przemilczał, że w 1939 roku Żydzi poparli terror sowieckiego okupanta, i, że w 1941 roku ataki na Żydów mogły być spowodowane ich kolaboracją z sowietami. Jak informuje Ewa Kurek, „Pokłosie" sfinansował „Polski Instytut Sztuki Filmowej, rosyjska firma producencka Metrafilms Artioma Wasiliewa (który twierdził, jak informuje »Wprost«, że za współfinansowanie »Pokłosia« była odpowiedzialna rosyjska rządowa Fundacja Kina)".

Jak przypomina Ewa Kurek, sprawa Jedwabnego zaczęła się od książki Jana Tomasza Grossa „Sąsiedzi". Książkę tę poprzedził film dokumentalny Agnieszki Arnold „Gdzie jest mój starszy syn Kain". Ta, w opinii historyków, urągająca faktom książka była promowana przez władze i uniwersytety. Jej autor, nie mając żadnych dowodów, stwierdził, że w Jedwabnym Polacy zamordowali 1600 Żydów. W 2001 roku IPN rozpoczął ekshumacje w Jedwabnem, by ustalić liczbę ofiar i to jak zostały zabite, co pozwoliłoby określić, kto był sprawcą zabójstw. Niestety pod wpływem rabinów minister sprawiedliwości Lech Kaczyński polecił wstrzymać ekshumacje, treść tego polecenia jest do dzisiaj tajna.

Zablokowanie przez ministra sprawiedliwości badań naukowych jest, zdaniem Ewy Kurek, dowodem na to, że mechanizm prokuratorskiego nadzór nad badaniami naukowymi to patologia. Zdaniem Ewy Kurek, trzeba tak zmienić ustawę o IPN, by zlikwidować prokuratorski nadzór nad badaniami, bo prokuratura powinna skupiać się na współczesnej przestępczości, a nie na historii.

Przeciwko przeprowadzeniu współcześnie ekshumacji wystąpił Żyd rezydujący w naszym kraju Jonny Daniels, który stwierdził, według Ewy Kurek, że nawet gdyby ekshumacji w Jedwabnym chciałoby „40 milionów osób, ekshumacja w Jedwabnym się nie odbędzie".

Jak przypomina Ewa Kurek, 22 września 1939 Jedwabne znalazło się pod sowiecką okupacją. Sowieci od pierwszych dni okupacji rozpoczęli prześladowanie Polaków. Swoją administrację i aparat bezpieczeństwa budowali w oparciu o Żydów. Polacy powołują podziemie, w rejonie Jedwabnego w działania podziemia zaangażowanych było 425 osób. Działający w rejonie Jedwabnego polski oddział partyzancki liczył 20 żołnierzy, został wymordowany w 1940 roku przez 500 sowieckich żołnierzy NKWD. Zdobyte archiwa partyzantów pozwoliły sowietom aresztować 250 Polaków, torturować, zesłać na wschód, i w czasie drogi do łagrów doprowadzić do ich śmierci.

Na terenach okupacji sowieckiej, Rosja sowiecka z Żydów (często bojowników żydowskich oddziałów zbrojnych powołanych samoczynnie przed pojawieniem się sowietów) i przywiezionych Rosjan stworzyła sowiecki aparat terroru i administracji. Podczas gdy Żydzi byli nadreprezentowani w sowieckiej administracji i aparacie terroru, Polacy byli prześladowani. Miejsca wyrzucanych z pracy publicznej Polaków zajmowali Żydzi. Cześć została przez sowietów wymordowana od razu, część wymordowano, deportując ich na wschód na Sybir i do Kazachstanu w czterech deportacjach. W procedurze deportowania Polaków brali udział uzbrojeni Żydzi w cywilnych ubraniach. Żydzi tropili i wydawali Polaków sowietom. Większość Żydów poparła sowiecką okupację, zaangażowała się w tworzenie komunistycznego aparatu terroru i administracji, w tym i w prześladowanie Polaków.

Żydowskie oddziały zbrojne rozpoczęły ataki na Polaków, w tym i na Wojsko Polskie, zanim pojawiły się pierwsze sowieckie oddziały. - Żydzi podejmowali akty rewolucyjne przeciwko państwu polskiemu, zajmując miejscowości, tworząc komitety rewolucyjne, aresztując i rozbrajając przedstawicieli polskiej władzy państwowej - czytamy.

O powszechnej kolaboracji Żydów z sowietami mówią liczne świadectwa mieszkańców Jedwabnego. Żydzi w Jedwabnem kolaborowali z sowieckim okupantem, brali udział w deportacjach Polaków, wchodzili w skład sowieckiej milicji, odpowiadali za torturowanie Polaków, brali czynny udział w deportowaniu Polaków, demonstracyjnie popierali sowietów. Wbrew twierdzeniom obrońców Żydów, że Żydzi chronili się u sowietów przed nazizmem, przed atakiem Niemiec na sowiecką Rosję, sowieci byli sojusznikami niemieckich nazistów.

23 czerwca Jedwabne zostało zajęte przez Niemców. 10 lipca, czyli po kilkunastu dniach niemieckiej okupacji, Niemcy otoczyli Jedwabne i wymordowali część Żydów. Nie wszystkich, bo część trafia do nowo utworzonego getta w Jedwabnem. Pozostali przy życiu Żydzi z getta w Jedwabnem w listopadzie 1941 trafili do getta w Łomży, a potem do niemieckiego obozu koncentracyjnego w Treblince, gdzie zostali przez Niemców zamordowani.

Według informacji zawartych w pracy Ewy Kurek, Jan Tomasz Gross w swojej książce stwierdził, że Całka Migdał pisał, że był świadkiem, jak proboszcz z Jedwabnego rzekomo miał przyjąć haracz, by powstrzymać pogrom i że rzekome polskie władze Jedwabnego rzekomo zawarły układ o współpracy z Niemcami.

W swej pracy Ewa Kurek zwraca uwagę, że świadkowie opisywanej przez Grossa rzekomej umowy Polaków z gestapo nie mogli być świadkami, Gross oskarża o udział w pogromie osoby uniewinnione przez komunistyczny sąd. Gross pisze o 95 uczestnikach pogromu, podczas gdy sądzono w 1949 roku w Łomży 21 osób, z których, 9 uniewinniono, 11 skazano na kary od 8 do 15 lat, a tylko jedną osobę na karę śmierci.

Według Ewy Kurek liczba 1600 Żydów zamordowanych w Jedwabnym została wzięta z sufitu. Nie wiadomo, na jakiej podstawie w 1962 roku komunistyczny ZBOWiD umieścił taką liczbę na pomniku w Jedwabnym. Nie wiadomo, na jakiej podstawie Okręgowa Komisja Badania Zbrodni Hitlerowskich stwierdziła, że Niemcy zamordowali w Jedwabnym 900 osób. W PRL nie przeprowadzono niezbędnej ekshumacji. Nie wiadomo, na jakiej podstawie IPN w 2002 roku stwierdził, że w Jedwabnym zabito 350 Żydów. Wiadomo, że w stodole nie mogło się zmieścić 1600 Żydów („stodoła w Jedwabnym miała 19 metrów długości i 7 metrów szerokości, zaś znajdująca się w stodole mogiła, w której pochowano szczątki spalonych ludzi, ma wymiary 7,5 × 2,5 m [...], gdyby zabito 1600 osób, to na 1 metr stodoły musiałoby się znajdować 12 osób"), a tylu Żydów nie było w Jedwabnym w czasie pogromu.

Zdaniem Ewy Kurek ekshumacja w Jedwabnym jest niezbędna. Nakazuje ja artykuł 209 i 210 Kodeksu Postępowania Karnego. W 2001 roku ekshumacje w Jedwabnym miał przeprowadzić profesor Andrzej Kola z Uniwersytetu Kopernika w Toruniu, który przeprowadził ekshumacje w Charkowie i Bykowni. Naukowcom, niezbędnej w myśl przepisów o postępowaniu karnym, ekshumacji, przeprowadzić nie pozwolili Żydzi. „Decyzję o wstrzymaniu badań historyków podjął jednak minister sprawiedliwości prokurator generalny RP prof. Lech Kaczyński", nadzorujący nie wiedzieć czemu IPN (prezesem, którego wówczas był Leon Kieres).

W częściowo odsłoniętej jamie grobowej znaleziono 46 łusek do niemieckiego karabinu MG34, które były w 1941 roku na wyposażeniu armii niemieckiej, co świadczy o tym, że Żydów zamordowali Niemcy. Według raportu profesora Andrzeja Koli liczba ofiar była o wiele mniejsza, zablokowanie ekshumacji nie pozwoliło na stwierdzenie rzeczywistej liczby ofiar, nie było innych masowych mogił w miejscach wskazanych przez świadków.

Według cytowanego za tygodnikiem „Najwyższy Czas!" przez Ewę Kurek raportem profesora Andrzeja Koli, ekspedycja Instytutu Archeologii i Etnologii Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, od 21 maja do 4 czerwca 2001 roku, działająca na zlecenie Rady Pamięci Walk i Męczeństwa, odsłoniła ziemie nad jamą grzebalną tylko na głębokość 30 centymetrów. Tak zdecydował na zlecenie Żydów minister sprawiedliwości Lech Kaczyński. Na żądanie Żydów nie przeprowadzono badań też i w innych miejscach. We wskazanych przez rzekomych świądów miejscach nie znaleziono rzekomych innych miejsc pochówku. Naukowcom zakazano prowadzenia badań bez udziału żydowskich rabinów.

Jak informuje Ewa Kurek, w Żydowskim Instytucie Historycznym zachowało się wiele dokumentów o licznych ekshumacjach Żydów pomordowanych przez Niemców, do których przez lata PRL Żydzi nie wnosili żadnych zastrzeżeń. W 1949 roku Naczelna Rada Religijna Żydów w Polsce przeznaczyła zyski z dzierżawy synagog między innymi na ekshumacje Żydów. Ekshumacjami zajmowała się Centralna Komisja Mieszana przy Centralnym Komitecie Żydów w Polsce i Żydowskiej Kongregacji Wyznaniowej. Amerykańska organizacja żydowska pomagająca Żydom w innych krajach przekazała Komisji Mieszanej 2 miliony dolarów. Pojedyncze ekshumacje trwały do lat 80 XX wieku.

Według Ewy Kurek, wielu rabinów uważa, że należy dokonać ekshumacji. Zgodnie z judaizmem ekshumacji należy dokonać, by ponownie pogrzebać zwłoki w Jerozolimie, gdy grób był tymczasowy, grób został zniszczony lub ograbiony lubzwłoki pochowano poza cmentarzem. Jama grzebalna, w której Niemcy zakopali zwłoki pomordowanych w Jedwabnym Żydów, według Talmudu, nie jest grobem. Talmud naucza, że grobem jest miejsce, w którym pochowano Żydów zgodnie z judaistycznym rytuałem pogrzebowym (zwłoki muszą być pochowane na plecach i nie mogą się ze sobą stykać). Masowe pochówki w jamach nie są więc według judaizmu grobem i dlatego należy przeprowadzić ekshumacje, by spełnić ostatnią powinność wobec pomordowanych Żydów. W Izraelu dozwolone jest pobieranie ze zwłok DNA.

Przywołując stanowisko Bnai Brith, Ewa Kurek stwierdziła, że nie ma jednego judaizmu, każdy rabin ma prawo do swojej opinii, więc nie można stwierdzić, że judaizm nie pozwala na ekshumacje.

W swej pracy Ewa Kurek przypomniała, że Lech Kaczyński dziękował Żydom za życzliwość w sprawie Jedwabnego. Kiedy zorganizowano zbiórkę podpisów pod żądaniem przeprowadzenia ekshumacji, lider Światowego Kongresu Żydów, miał jak informuje Ewa Kurek, zażądać by prezydent Polski zabronił organizacji zbiórki takich podpisów. Przeciwko ekshumacji wystąpił też Tadeusz Płużański.

Jan Bodakowski