Skazani na zapomnienie?

Tysiące Rusinów (Białorusinow, Rosjan, Estończyków, Łotyszy) walczyło w 1920 roku po stronie polskiej przeciwko sowieckiej Rosji.

„28 września 1920 wojska gen. Stanisława i Józefa Bułak-Bałachowiczów zostały określone jako Ochotnicza Sprzymierzona Armia, uzyskując status odrębnej sojuszniczej armii. Generał Stanisław Bułak-Bałachowicz nazwał ją Rosyjską Ludową Armią Ochotniczą (Russkaja Narodnaja Dobrowolczeskaja Armia, RNDA), która osiągnęła liczbę ok. 20 tys. żołnierzy. Mimo zawarcia rozejmu między Polską a stroną sowiecką w Rydze 12 października 1920 r., armia gen. Stanisława Bułak-Bałachowicza od 5 listopada 1920 r. podjęła samodzielne działania bojowe na obszarze Białorusi zajętym przez bolszewików, zdobywając 10 listopada Mozyrz. 12 listopada 1920 w Mozyrzu gen. Stanisław Bułak-Bałachowicz ogłosił niepodległość Białorusi, mianując się głównodowodzącym białoruskiej armii narodowej, zaś Józefa Bułak-Bałachowicza mianował dowódcą armii ochotniczej. 16 listopada powołano rząd Białoruskiej Republiki Ludowej, lecz po kilku dniach i kontrofensywie oddziałów bolszewickich, wojsko Bałachowiczów zostało zmuszone do wycofania się do Polski (Józef uczynił to 26 listopada). Po wojnie polsko-bolszewickiej rząd polski, za zasługi w walce z Armią Czerwoną, nadał żołnierzom korpusu generałów Bułak-Bałachowiczów obywatelstwo polskie, a także zapewnił możliwość zamieszkania i zatrudnienia na terenie Polski. Józef Bułak-Bałachowicz został mianowany generałem brygady. W maju 1921 przybył do Białowieży wraz z bratem i blisko 200-osobową grupą podwładnych. Zamieszkał z rodziną w prywatnym domu Filimona Waszkiewicza na Tropince. Zajmował się początkowo problemami zakwaterowania i zatrudnienia bałachowców, później transportem państwowego materiału drzewnego z lasu do stacji w Białowieży. Współpracował z miejscowym Zarządem Okręgowym Lasów Państwowych. Obaj bracia posiadali udziały w tartaku w Hajnówce” – czytamy w Wikipedii.

Generał Józef Bułak-Bałachowicz został zamordowany 11 czerwca 1923 na zlecenie GPU (Państwowy Zarząd Polityczny przy Ludowym Komisariacie Spraw Wewnętrznych Rosyjskiej Federacyjnej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej) w Mińsku. Mieszkał wraz z żoną Zinaidą, synem Zdzisławem i córką Gabrielą w Białowieży na Tropince.

„Na 40 kilometrze szosy Bielsk – Białowieża ustawił się Aleksander Bartosiak i z latarką w ręku kontrolował przejeżdżające furmanki. Gdy nadjechał wóz z generałem Bałachowiczem, Bartosiak zapytał podróżnych o godzinę, a otrzymawszy odpowiedź krzyknął w stronę towarzyszy „pierwszy”, dając znać w którym miejscu na wozie znajduje się ofiara. W miejscu śmierci Józefa Bałachowicza przy drodze ustawiono krzyż. Mordercę złapano i osądzono w 1927 roku – był nim Aleksander Bajko (zwany Szumarskim), który działał na polecenie miejscowej komórki Komunistycznej Partii Zachodniej Białorusi. W czasie przesłuchania wydał on swoich wspólników: Stanisława Arciszewskiego, Aleksandra Bartosiaka, Michała Leszczuka. Aleksander Bajko otrzymał karę śmierci, złagodzona na karę dożywocia, którą odbywał w Berezie Kartuskiej jako więzień kryminalny. Po zajęciu Polski przez sowietów w 1939 roku wyszedł na wolność jako prześladowany ze względów politycznych. Ciekawostką jest fakt, że syn Józefa – Zdzisław był żołnierzem nowogródzkiej AK o pseudonimie „Zdrój”. Zmarł od ran poniesionych w walce z Niemcami w 1944 roku” – czytamy na łamach Kuriera Porannego.

Próźno szukać dowodów na pielęgnowanie przez mniejszość białoruską gen. Józefa Bułaka-Bałachowicza czy jego brata Stanisława, który zginął w Warszawie w 1940 roku dzięki wspólnej akcji NKWD i Gestapo. Białorusini zapominają też o postawie ludności białoruskiej, litewskiej i ukraińskiej we wrześniu i październiku 1939 roku. Rodowity białowieżanin Tadeusz Łaźny wspomina jak witano za jego dzieciństwa Armię Czerwoną w 1939 roku: „Bramę powitalną wybudowano na Stoczku” (obecnie ulica Waszkiewicza – imieniem generała Armii Czerwonej i LWP, rodem z Białowieży – Czasopis 7-8/2011).

Zapomniane zbrodnie białoruskie i litewskie

Demnostracja mniejszości białoruskiej opisana na łamach Interii jest wprost aktem nieprzyjaznym wykonanym przez polskich obywateli przeciwko własnemu krajowi. To nie dziwi, jeśli się zważy, że w 1939 roku Białorusini zamordowali swojego pierwszego premiera niepodległej Białorusi. Polski Autokefaliczny Kościół Prawosławny, na czele którego stoi arcybiskup Sawa (Michał Hrycuniak), powinien skorzystać z okazji i wyjaśnić powody, dla których na jego czele stoi komunistyczny zdrajca i donosiciel.

„12 września 1966 „na podstawie dobrowolności” został pozyskany jako TW „Jurek”. Miało to związek z szeroko zakrojoną przez SB sprawą obiektową pod kryptonimem „Bizancjum” prowadzonej przeciw Kościołowi prawosławnemu. Sam duchowny twierdził, że nie podpisał żadnego zobowiązania do współpracy, a jedynie ślubowanie na wierność PRL. Zapewniał także, iż przekazywane mu pieniądze, zdaniem badaczy wynagrodzenie za współpracę, pochodziły z Urzędu ds. Wyznań i były wręczane także innym hierarchom. Pierwsze informacje uzyskane od TW „Jurka” pochodzą jeszcze z tego samego miesiąca, w którym miał zostać zwerbowany. Kolejne raporty odnosiły się do udziału przedstawicieli PAKP w ruchu ekumenicznym w Polsce i za granicą. TW „Jurek” relacjonował także wizytę w Polsce biskupa Edmonton i Kanady Pantelejmona w 1967 oraz posiedzenia soboru biskupów PAKP, przedstawiał charakterystyki duchowieństwa prawosławnego (szczególnie krytykował metropolitę Stefana, Jerzego Klingera, biskupa Bazylego (Doroszkiewicza), w mniejszym stopniu także biskupa Nikanora (Niesłuchowskiego). TW „Jurek” nie tylko stawiał się na spotkania wyznaczane mu przez oficera prowadzącego, ale i sam takie inicjował. Przed soborem biskupów w 1967 sugerował doprowadzenie do przeniesienia w stan spoczynku biskupa Jerzego (Korenistowa) oraz metropolity Stefana oraz powołanie na ich miejsce nowych hierarchów[11]. Przed wyborami nowego metropolity warszawskiego, po śmierci Stefana w 1969, TW „Jurek” krytykował wysuwaną kandydaturę biskupa Bazylego i przedstawiał SB charakterystyki pozostałych możliwych kandydatów. W ocenie wymienionych historyków: „TW „Jurek”, związany z kurią metropolitalną w Warszawie, zapewniał SB bezpośredni dopływ informacji pozwalających kontrolować działalność Kościoła prawosławnego w Polsce” – czytamy na łamach Wikipedii.

Dlatego nie dziwi, że ani ten kościół ani Białorusini mieszkający w Polsce milczą o zbrodniach popełnianych przez komunistów.

17 września 1939 roku – zbrodnia w osadzie Trzeciaki, w gminie Wielkie Ejsymonty powiatu grodzieńskiego województwa białostockiego II Rzeczypospolitej. Ofiarami było małżeństwo Mierzejewskich; sprawcami – uzbrojona bojówka komunistyczna złożona z mieszkańców sąsiedzkiej wsi Kordziki.

21 i 23 września 1939 roku – zbrodnia w okolicach osady Budowla, w gminie Żydomla powiatu grodzieńskiego województwa białostockiego II Rzeczypospolitej. Ofiarami było co najmniej 7 polskich osadników wojskowych zamieszkałych w Budowli, sołtys wsi Marianówka, jeden porucznik Wojska Polskiego i jeden polski policjant; sprawcami – członkowie prosowieckiego komitetu wiejskiego we wsi Obuchowo, narodowości białoruskiej.

22–24 września 1939 roku w okolicach osady Lerypol, w gminie Żydomla powiatu grodzieńskiego województwa białostockiego II Rzeczypospolitej doszło kolejnej z wielu na tym terenie zbrodni komunistów. Ofiarami było co najmniej 11 polskich osadników wojskowych zamieszkałych w Lerypolu i jeden przypadkowy świadek zdarzeń; sprawcami – mieszkańcy okolicznych wsi narodowości białoruskiej.

7 października 1939 w rodzinnym majątku w Porzeczu został zamordowany przez zrewoltowane chłopstwo (wraz ze szwagrem Bolesławem) były premier Białoruskiej Republiki Ludowej, Roman Skirmunt (formalnie został skazany na karę śmierci). Pochowany został w pałacowym parku. W sąsiednim majątku Mołodowo zamordowano również jego innych krewnych.

Bynajmniej do zdrady nie dochodziło jedynie na okupowanych terenach z przewagą ludności białoruskiej. Jak pisał swego czasu na łamach „UWAŻAM RZE” Leszek Pietrzak:

„(…)  Jesienią 1939 r. setki kresowych Żydów zaangażowały się w kampanię propagandową przed zaplanowanymi na 22 października sowieckimi wyborami do Zgromadzeń Narodowych Zachodniej Ukrainy i Zachodniej Białorusi, które miały zadecydować o przyłączeniu tych terenów do Związku Sowieckiego. Zdecydowana większość ludności żydowskiej Kresów głosowała właśnie za ich przyłączeniem do Związku Sowieckiego. Porzucenie Polski i entuzjazm dla jej okupantów nie wyrażali jedynie komunizujący jeszcze przed wojną Żydzi. Nową optykę przyjmowali nader często przedstawiciele przedwojennej żydowskiej elity. Jakub Wygodski – w latach 1922–1930 poseł na Sejm RP i prezes gminy żydowskiej w Wilnie – już w październiku 1939 r. poparł likwidację przez Niemców i Sowietów państwa polskiego. Jasno wówczas deklarował, że „większość społeczeństwa żydowskiego wyraża zadowolenie, że do Wilna wkroczyli Litwini”. Wygodski szybko stał się z własnego wyboru obywatelem Litwy Jokūbasem Vygodskism. Podobne stanowisko zajął Icchak Giterman, pochodzący z Ukrainy, a w latach 1926–1939 dyrektor krajowego oddziału organizacji charytatywno-pomocowej American Joint Distribution Commitee (AJDC). Gdy po kampanii wrześniowej znalazł się w Wilnie, publicznie pochwalił zabór Wilna przez Litwinów i wystąpił o litewskie obywatelstwo. Jesienią 1939 r. co najmniej kilka tysięcy Żydów z Wileńszczyzny porzuciło Polskę, stając się obywatelami Litwy. Ale Żydzi równie chętnie przyjmowali obywatelstwo sowieckie, zostawali też funkcjonariuszami nowej sowieckiej administracji. Oczywiście, że nie cała, nawet nie większość społeczności żydowskiej, jaka zamieszkiwała przedwojenną Polskę, wyrażała radość z powodu jej upadku i entuzjazm dla jej okupantów (…)”.

Przypomnijmy – również dla przykładu. W celu obrony przed grabieżą ze strony partyzantów sowieckich i band kryminalnych powołano w Nalibokach (dziś Białoruś) niewielki oddział samoobrony pod dowództwem Eugeniusza Klimowicza. 8 maja 1943 oddziały radzieckich partyzantów pod dowództwem Pawła Gulewicza z Brygady im. Stalina i z oddziałów „Dzierżyńskiego”, „Bolszewik”, „Suworowa”, przy współudziale partyzantów żydowskich zamordowały ok. 128 polskich mieszkańców miasteczka podejrzewanych o przynależność do samoobrony lub AK (przeważnie mężczyzn, ale także dzieci i kobiety). Spalono kościół, szkołę, pocztę, remizę i część domów mieszkalnych, resztę osady ograbiono. Zginęło także kilku napastników. O masakrze w Nalibokach wspomina nakręcony w 1993 w Australii film dokumentalny „The Bielsky Brothers” (reż. Arun Kumar). Zatem zamiast uczciwego badania zbrodni oddziałów Tewje Bielskiego nakręcony został w reżyserii Edwarda Zwicka film „Opór” (ang. Defiance) przedstawiający fabularyzowane losy braci Bielskich. Film oparty jest na książce Nechamy Tec „Defiance: The Bielski Partisans”. W głównych rolach wystąpili m.in. Liev Schreiber i Daniel Craig. Ten film ma jawnie antypolski charakter i milczy o rzeczywistych działaniach Tewje Bielskiego i jego udziale w mordzie w Nalibokach. W „poprawnej politycznie” narracji z „Oporu” wyolbrzymia się rzekomy polski „antysemityzm” … ale nie zauważa się też odpowiedzialności, m.in. Litwinów za Ponary czy ich kolaboracji!

Polski Autokefaliczny Kościół Prawosławny oraz mniejszość białoruska zanim będą próbowali rozliczać żołnierzy Polskiego Państwa Podzemnego to powinni sami rozliczyć się ze swojej haniebnej współpracy z komunistami oraz ZSRS. Czas najwyższy, aby na akty wrogie Polsce odpowiadać w sposób zdecydowany. Po prostu trzeba trwado reagować na antypolonizm! Warto dodać, że za zdradę w czasie wojny przewiziana jest generalnie jedna kara – kara śmierci. Dlatego – to z tej perspektywy – należy oceniać akcje odwetowe żołnierzy polskich, którzy walczyli zarówno z Niemcami jak i z komunistami, dla których narodowość była bez znaczenia (internacjonalizm). Tymczasem zdrada nie ma narodowości! Stanowi akt nieprzyjazny własnemu państwu, a nie narodowi! Dlatego trzeba protestować, gdy używa się religii, aby opluwać Polaków. Warto domagać się zatem oficjalnych przeprosin ze strony organizacji białoruskich w naszym kraju i samego Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego.

Monika Socha-Czyż

W latach 2010 – maj 2016 członek PiS. Radna Sejmiku Województwa Śląskiego V kadencji. Była prezes Stowarzyszenia Pomocy Samotnym Matkom Domy-Maria. Prezes Towarzystwa Patriotycznego im. Jana Olszewskiego. Człowiek Roku 2016 Województwa Śląskiego w plebiscycie „Dziennika Zachodniego”, Człowiek Roku 2015 i 2016 Powiatu Bielskiego. Przewodnicząca Okręgu Bielskiego Zjednoczenia Chrzescijańskich Rodzin.