Przypomnijmy, że Armenia była pierwszym państwem na świecie, które uznało chrześcijaństwo jako religię panującą. Przez wieki Ormianie odpierali ataki nawałnice innowierców ze Wschodu i Zachodu, z czasem już tylko islamskiej proweniencji. W efekcie Armenia była tak jak Polska potęgą w regionie po czym traciła zupełnie niepodległość. Mimo usilnych zabiegów okupantów Ormianie nigdy nie wyrzekli się swoich chrześcijańskich korzeni, które stały się z czasem synonimem ich odrębności narodowej. Ormianie, to niezwykle przedsiębiorczy naród, łatwo adoptujący się do nowego otoczenia i potrafiący odnosić sukcesy na polu handlu, ale też chociażby wynalazczości czy sztuki. Posiadający własny niepowtarzalny alfabet, który powstał już na początku V wieku.

Tak jak wspomniałem przez wieki udało się Ormianom zręcznie unikać skrajnego wyniszczenia, aż do czasu I wojny światowej, kiedy to Turcy i turańscy Azerowie postanowili wymordować cały naród ormiański, w efekcie czego w bestialski sposób mordując około półtora miliona z nich. Ormian, w tym kobiety i dzieci, zabijano głodem, zakopywano żywcem, krzyżowano, obdzierano ze skóry, zbrodnie tę można porównać do ludobójstwa na Wołyniu, tylko tu ofiar było dziesięciokrotnie więcej. Gdyby nie interwencja rosyjska skala rzezi była by jeszcze większa. Wkrótce jednak bolszewicy oddają zachodnią część Armenii Turkom, a resztę wcielają do własnego bolszewickiego kołchozu próbując oczywiście wytępić chrześcijaństwo. Skalę dramatu pogłębił fakt, iż święta dla Ormian i symboliczna góra Ararat została przyłączona do Turcji. Upadek ZSRR dał asumpt Armenii do próby choć częściowego odzyskania swoich historycznych ziem, który stał się zarzewiem wojny o Górski Krabach, uznawany przez Azerów za obszar, który choć zamieszkały w większości przez Ormian powinien należeć do Azerbejdżanu.

Jeśli nam wydaje się przy naszym potencjale, że mamy fatalne położenie geopolityczne, to spójrzmy na Ormian, którzy z jednej strony graniczą 83 milionową Turcją a drugiej blisko 10 milionowym Azerbejdżanem. Z obu tymi państwami są praktycznie w stanie wojny, a są przecież tylko 3 milionowym państwem. W dodatku Armenia, to kraj niszczony przez trzęsienia ziemi, nie posiadający cennych surowców mineralnych w przeciwieństwie do Azerbejdżanu, który czerpie znaczące zyski z handlu ropą dzięki, którym coraz więcej pieniędzy przeznacza na zakup najnowocześniejszego sprzętu wojskowego. W efekcie w 2016 roku Azerowie jako pierwszy kraj na świecie przeprowadzili zmasowany atak z wykorzystaniem dronów na pozycje ormiańskie. Mimo to, podczas wybuchających co kilka lat potyczek Ormianie gromią lepiej wyposażone i liczniejsze wojska azerskie. Sukces armii Armenii tkwi w jej bardzo wysokim morale, który bierze się tak jak u nas Polaków z wrodzonej zaciętości, bohaterstwa i przywiązania do wartości chrześcijańskich. Po ostatniej wymianie ognia Turcja zagroziła Armenii, że wypadku frontalnego ataku na pozycje azerskie zaatakuje Armenię, zapowiadając jednocześnie wspólne ćwiczenia z Azerami na ich terytorium których celem jest wzmożenie presji wobec chrześcijańskiego sąsiada. Co ciekawe nie cały świat islamski otaczający Armenię jest do niej wrogo nastawiony, ponieważ sąsiadujący z nią szyicki Iran odnosi się do Armenii z życzliwością. Skala wrogości Turków i Azerów wobec Ormian jest tak duża, że Turcja zabroniła lotów międzynarodowych do Armenii przez swoje terytorium, a każdy turysta, który odwiedza ten rejon świata jeśli najpierw odwiedzi Armenię, a potem chce wjechać do Azerbejdżanu musi liczyć się z przykrymi konsekwencjami związanymi z wyborem takie kolejności odwiedzin.

Warto pamiętać również o tym, że Polska diaspora Ormian była od czasów Kazimierza Wielkiego zawsze wierna Polsce, oddając na rzecz Polski mnóstwo zasług. Jak my jako Polacy możemy wesprzeć Armenię przed zakusami agresywnych islamskich sąsiadów? Kupując ormiańskie produkty i podróżując do Armenii, która posiada najstarsze na świecie zabytki chrześcijańskiej sztuki sakralnej, doskonałą i zdrową kuchnię oraz wielką sympatię do względem narodu, który pobił Turków pod Wiedniem.

Arkadiusz Miksa