Artykuł był oparty na wydanej nakładem wydawnictwa Wektory, książce „Różowa swastyka. Homoseksualizm w partii nazistowskiej" autorstwa Scotta Livelya i Kevina Abramsa. Autorzy tej pracy wskazali między innymi, że homoseksualistą i koprofilem był Adolf Hitler – w aktach wiedeńskiej policji figurował jako taki, miał też być homoseksualną prostytutką. Magnus Hirschfeld szef Instytutu Seksuologicznego, którego pacjentem był Ernst Röhm, twierdził, że Hitler był submisywnym gejem, użyczającym swojego odbytu innym homoseksualistom. Hitler miał też świadczyć analne usługi jednemu z wnuków Wagnera.

Za zalinkowanie do tego tekstu zostałem zablokowany na trzy doby przez administrację amerykańskiego portalu społecznościowego Facebook.

Facebook jest faktycznym monopolistą jako portal społecznościowy. Pozycja monopolisty wiąże się m.in. z gigantycznymi dochodami. W sytuacji, gdy przedsiębiorca nie ma monopolu (jest drukarzem albo cukiernikiem i jest wielu innych drukarzy czy cukierników) ma prawa odmówić świadczenia usług, bo klient ma zawsze możliwość skorzystania z usług innych przedsiębiorców.

Monopolista nie ma prawa dyskryminować z powodów politycznych preferencji swoich użytkowników. Niestety, nasze władze niezbyt angażują się w obronę praw konsumentów i nie potrafią skutecznie wymóc na Facebooku przestrzegania prawa, co amerykańska korporacja wykorzystuje do faktycznego niszczenia swobody wypowiedzi w naszym kraju poprzez odbieranie wolności słowa internautom o konserwatywnych, katolickich, patriotycznych czy prawicowych poglądach, tolerując równocześnie lewicową i antykatolicką mowę nienawiści.

Przykładem odbierania wolności słowa Polakom przez amerykańską korporacje są bany, blokady i inne formy cenury, jaką padają na Facebooku.

W ramach zwalczania wolności słowa byłem już wielokrotnie blokowany za linkowanie do tekstów prasowych. W ostatnim artykule na innym portalu nie ma kłamstw ani nawoływania do przemocy. Artykuł informuje, za antyPiSowskim portalem o tym, że według „międzynarodowego rankingu równouprawnienia osób LGBT w Europie, Polska oficjalnie spadła z przedostatniego na ostatnie miejsce w całej Unii Europejskiej".

Lewicy może się nie podobać oczywiście to, że autor artykułu cieszy się z tej informacji, ocenia ją za sukces Polski, uznaje, że awersja wobec szkodliwych dla zdrowia zachowań seksualnych jest z powodów epidemiologicznych uzasadniona, przypomina o nadreprezentacji gejów wśród sprawców pedofilii. Opinia nie zawiera jednak żadnej pochwały przemocy czy nawoływania dyskryminacji (bo nic takiego w wymiarze społecznym w Polsce nie ma miejsca).

Ludzie mają prawo do odmiennych ocen. Różne zjawiska mogą być przez jednych oceniane pozytywnie a innych negatywnie. Jedni pozytywnie mogą oceniać homoseksualizm czy religijność, a inni negatywnie. Karanie ludzi za wyrażanie swojej opinii to praktyka z repertuaru komunistów czy nazistów. Tym bardziej że w artykule nie ma żadnych zachęt do fizycznej przemocy wobec gejów czy odbierania komukolwiek praw obywatelskich, czy wolności.

Wolność słowa jest podstawą demokracji. Niestety dziś amerykańskie korporacje, tak jak w PRL komuniści podlegli Moskwie, odbierają wolność słowa Polakom i niszczą debatę obywatelską. Jest to całkowicie sprzeczne z demokracją, pluralizmem, tolerancją, prawami obywatelskimi. Wolność słowa nie może być przywilejem tylko lewicowców. Musi być prawem wszystkich, w tym też tych, którzy nie wstydzą się swojej homofobii rozumianej jako odczuwanie awersji do gejowskich zachowań seksualnych.

Jan Bodakowski