Brak wiarygodnych informacji na temat Covid-19 wynika, zdaniem eksperta, z braku "badań przesiewowych całego społeczeństwa". Ekspert uważa, że "właściwie jedyną miarodajną liczbą" jest liczba zgonów.

- Zgonów osób chorych na układ oddechowy. Dziennie tych jest ponad 200. Okazuje się, że w szczycie tych zgonów z SARS-CO-V 2, pod koniec kwietnia, było dwadzieścia kilka. Więc nie mamy żadnego alarmującego symptomu. Gdyby nie było tego testu, to nawet nikt by nie wiedział o istnieniu tego wirusa. Co więcej – badania wskazują, że śmiertelność sezonowa w Europie w tym roku na wiosnę była niższa, niż w latach ubiegłych w okresie grypowym. Owszem, była anomalia, bo dzięki lekkiej zimie nie było podwyższonej fali zgonów w okolicach Nowego Roku, a cała zimowa pula skumulowała się wiosną - mówi Klimczewski.

Zdaniem eksperta, "z danych, którymi dysponujemy, wynika, że zachorowania i szczyt śmiertelności był pod koniec kwietnia".

- I wtedy większość ludzi była już zarażona. Najszybsze rozchodzenie się patogenu miało miejsce w okresie blokady i przed nią. Bo wszystko wskazuje na to, że ten wirus jest bardzo zaraźliwy i mało zjadliwy, a okres jego inkubacji jest długi. Tyle mówi epiedmiologiczny model SEIR odtworzony na podstawie zgonów. Model przewidział też dokładnie rozwój zakażeń w kolejnych miesiącach - wyjaśnia.

Zwraca także uwagę, że Covid-19 to "choroba, jak każda inna – dotyka ludzi chorych, słabszych, a przede wszystkim w podeszłym wieku". Ekspert uważa, że struktura osób, które zmarły na Covid jest "identyczna ze strukturą zgonów w Polsce za cały poprzedni rok".

- Zawsze dwa promile zgonów stanowią nastolatkowie i właśnie w grupie 950. zmarłych z tym wirusem, jakich opisałem w maju, było dokładnie 2 nastolatków. Robienie z tego sensacji w mediach jest po prostu głupawe i odbiera godność ludziom, którzy odeszli wcześniej, bez tego wirusa. Średnia wieku wszystkich zmarłych na koronawirusa wynosi 78 lat. Zmarli z tym wirusem mieli średnio 75,4 roku, czyli gdyby nie odkryto testu na tego koronawirusa, ta struktura śmiertelności byłaby taka sama. Wiarygodność samego testu to oddzielna sprawa - podkreśla.

Ekspert uważa, że do lockdownu polskiej gospodarki "nie było żadnych przesłanek". - Okazało się szybko, że ponad 200 osób dziennie umiera na choroby układu oddechowego. To są wszystkie astmy, grypy, zapalenia płuc, gruźlice itd. Wirus działa w ten sposób, że gdy organizm jest słaby, uruchamia kostkę domina. Gdy jest silny, to nie dzieje się nic. Stąd wniosek, że jeśli dojdziemy do stu zgonów dziennie, możemy się zacząć niepokoić, że ten patogen jest groźny ponad to, co znamy. Doszliśmy do maksymalnie trzydziestu na dobę - zaznacza.

Tak jak w przypadku Polski, tak i wypadku całego świata histeria medialna wokół Covid nie miała dla eksperta sensu. - Proces ten jest wszędzie podobny. Liczby zgonów są proporcjonalne do liczby osób starszych w poszczególnych populacjach. Jeżeli Szwecja ma więcej zgonów na milion niż my, to oni mają więcej ludzi w podeszłym wieku - podsumowuje.

Jan Bodakowski