Przewodniczący Komisji Kazimierz Smoliński na początku podkreślił, że podwyżka wynagrodzeń została wcześniej ustalona między klubami. Projekt nowelizacji Ustawy z dnia 31 lipca 1981 r. o wynagrodzeniu osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe to inicjatywa własna Komisji, w skład której wchodzą przedstawiciele Prawa i Sprawiedliwości, Lewicy, Koalicji Obywatelskiej oraz PSL-Kukiz'15. Za przyjęciem ustawy głosowało 12 posłów, nikt nie głosował przeciw, nikt się nie wstrzymał.

Ustawa uzasadniana jest koniecznością wyrównania wynagrodzeń z powodu ich nieadekwatności do wzrostu pensji minimalnej. – Podjęcie próby urealnienia wynagrodzeń wypłacanych osobom pełniącym funkcje publiczne, które na skutek braku wzrostu wynagrodzeń przez ostatnie lata, a nawet ich obniżenia o 20 proc. (co miało miejsce w 2018 r. w stosunku do posłów, senatorów i grupy pracowników samorządowych pełniących funkcje publiczne), pozostały na niskim poziomie wynagradzania, nieadekwatnym do wzrostu przeciętnego czy minimalnego wynagrodzenia w tym samym okresie – można przeczytać w uzasadnieniu.

Poza wzrostem pensji ustawa zakłada wprowadzenie wynagrodzenia dla pierwszej damy. Według zapisów współmałżonka prezydenta będzie mogła liczyć na blisko 17,98 tys. zł miesięcznego wynagrodzenia dla żony prezydenta RP przewiduje projekt nowelizacji ustawy o zmianie niektórych ustaw w zakresie wynagradzania osób sprawujących funkcje publiczne oraz o zmianie ustawy o partiach politycznych.  Dotychczas pierwszej damie nie przysługiwało wynagrodzenie. Pensja dla pierwszej damy, według projektu ustawy, wiązałaby się z płacą otrzymywaną przez sędziów Sądu Najwyższego. Do tej pory wynagrodzenia osób zajmujących wysokie państwowe stanowiska m.in. prezydenta RP wyliczane były na podstawie kwoty bazowej przemnożonej przez odpowiedni współczynnik.

Jak podaje bankier.pl pensję dla osoby piastującej stanowisko sędziowskie SN wylicza się na podstawie średniego wynagrodzenia zasadniczego z drugiego kwartału roku ubiegłego (4839,24 zł w II kw 2019 r.) przemnożonego przez 4,13 - co daje blisko 19,99 tys. zł miesięcznej płacy dla każdego sędziego Sądu Najwyższego. Pierwsza dama miałaby otrzymać 0,9 proc. tej kwoty, czyli 17 987,46 zł każdego miesiąca 2020 roku. Aby obliczyć proponowane wynagrodzenie dla Prezydenta RP, należy pomnożyć kwotę 19,99 tys. zł przez mnożnik 1,3. W świetle projektu nowej ustawy głowa państwa otrzymałaby ponad 25,98 tys. zł miesięcznie. W 2019 roku prezydent zarabiał 20 399,39 zł miesięcznie (wliczając wynagrodzenie zasadnicze, dodatek funkcyjny oraz dodatek za wysługę lat).

Marek Zuber, ekonomista w rozmowie z money.pl mówi o tym, że rządzący stali się zakładnikami swoich populistycznych ruchów z 2018 roku. - Partia rządząca stała się ofiarą własnej. Populistyczna obniżka pensji doprowadziła do tego, że obecne uposażenia poselskie relatywnie nie są specjalnie wygórowane. Być może biorąc pod uwagę rosnące ceny żywności i usług, wzrost pensji w ostatnich latach, podwyżka byłaby zasadna, ale nie w tym czasie. Z kolei inny z ekonomistów Paweł Majtkowski uważa, że to nieodpowiedni czas na takie ruchy. - Mamy przed sobą trudne czasy, dużą niepewność, co do kondycji gospodarki, powinniśmy solidarnie pokazać, że wszyscy zaciskają pasa - podkreśla. Zwraca uwagę, że posłowie nie mogą jednocześnie wymagać zrozumienia sytuacji w kraju, obniżek etatów i pensji, zwolnień, wymagać poświęceń od obywateli i jednocześnie podnosić sobie wynagrodzenia. - Tym bardziej nie powinni tego robić w nocnych głosowaniach. Czas między projektem, a jego uchwaleniem powinien być dłuższy. To powinna być przemyślana decyzja – mówi Majtkowski.

Być może jest to zły czas w kontekście panującej sytuacji gospodarczej jednak z punktu widzenia politycznego to najlepszy moment na takie ruchu. W okresie wakacyjnym i powyborczym i w sytuacji kiedy następne wybory będziemy mieli za 3 lata taki ruch pozwoli na „zapomnienie” przez wyborców tej sytuacji. Pytanie tylko o skalę obłudy – widać tutaj skalę obłudy i populistycznego obniżania pensji dla uzyskania przychylności wyborców i zażegnania kryzysu związanego z wypłatą nagród dla ministrów rządu Beaty Szydło w 2018 roku.

DZ

Źródło: money.pl, bankier.pl