- Uważam, że to co się stało, to kompletna kompromitacja. Nie ma obiecywanego muzeum, nie ma łuku triumfalnego. Widać, że setna rocznica zaskoczyła wszystkich, niczym zima drogowców - skomentował brak działań rządu Rafał Ziemkiewicz w rozmowie z "DoRzeczy".

Dodał, że "być może jest to kwestia zaniżonej samooceny, która w Polsce jest wyraźna".

- Zetknąłem się z teorią, że we wszystkich państwach postkolonialnych narody, po których historia się przejechała, czczą bardziej wydarzenia tragiczne i smutne, niż radosne - twierdzi Ziemkiewicz.

Zaznaczył także, że "cud nad Wisłą" nie był tylko sukcesem militarnym. - To był też sukces niesamowitej organizacji społeczeństwa polskiego, które zdobyło się na ogromny wysiłek, stworzyło z niczego w jeden rok milionową armię. Był to też moment niespotykanej w naszej historii jedności. Politycy ci później popadli w wielkie spory, ale wtedy byli zjednoczeni. Marzyło mi się, że obchody stulecia będą okazją, do powiedzenia o tym. Niestety wygląda na to, że nikt nie dostrzegł potencjału, który w święcie tym tkwi - podsumował.