Negatywnym bohaterem artykułu jest dr hab. Tomasz Panfil z Biura Edukacji Narodowej. Artykuł rozpoczyna się sugestią, że lider Rot Niepodległości i Marszu Niepodległości Roberta Bąkiewicza to neonazista.

 

O rzekomym nazizmie Bąkiewicza ma świadczyć to, że w czasie przemówienia podczas Marszu Powstania Warszawskiego stwierdził, że Polaków mordowali Niemcy, a nie naziści („To byli Niemcy. Nie pozwólmy zapomnieć tego, co zrobili nam Niemcy. Nie naziści, nie faszyści, tylko Niemcy. Niemieccy żandarmi robili krzywdę polskim dzieciom nie dlatego, że byli nazistami, tylko dlatego, że nienawidzili Polaków").

 

Można się zastanawiać gdzie nazizm w stwierdzeniu faktów historycznych? Jak wynika z artykułu na antyPiSowskim portalu stwierdzenie Bąkiewicza to „jawna sugestia, że sam nazizm w swoich założeniach ideologicznych nie miał wpisanej nienawiści do Polaków jako Słowian, nie miał też innych cech zbrodniczych. Zbrodnie na Polakach były więc tylko dodatkiem, wynikającym z narodowości oprawców, a nie doktryny politycznej narodowego socjalizmu".

 

W artykule na antyPiSowskim portalu pada też stwierdzenie, że zrównywanie zbrodni nazistowskich z komunistycznymi jest niedopuszczalne. Zdanie publicysty antyPiSowskiego portalu 1 sierpnia na marszu narodowców widać było „transparent o treści »stop totalitaryzmom« z przekreśloną swastyką, sierpem i młotem oraz tęczą. Zbrodnie popełnione przez Niemców podczas powstania zostają w ten sposób „zdenazyfikowane" i złożone na karby... lewicy, LGBT i wrogów faszyzmu".

 

Z artykułu wynika też, że zdaniem antyPiSu takie niedopuszczalne dla lewicy i pseudo liberałów antykomunistyczne i konserwatywne poglądy, jakie reprezentuje Bąkiewicz „legitymizuje swoim urzędem m.in. prominentny pracownik Biura Edukacji Narodowej IPN. [...] Dr hab. Tomasz Panfil jest zatrudniony w warszawskiej centrali IPN".

 

Dr Panfil podpadł antyPiSowi tym, że jest zwolennikiem wolności słowa dla katolików, której zagraża nowy włoski „projekt ustawy zakładającej karanie za homofobię i transfobię we Włoszech", która zakazuje cytowania Biblii, która zdaniem antyPiSowskiego publicysty szerzy nienawiść.

 

AntyPiS już wcześniej nienawidził dr. Panfila. Naukowiec podpadł lewicy i pseudo liberałem pisaniem prawdy o Żydach. W „Gazecie Polskiej" stwierdził w swoim artykule, że „polityka NSDAP, rządzącej w Niemczech od 1933 r., na początku nie była wobec Żydów jednoznaczna. Oczywiście obowiązywały ustawy norymberskie wprowadzające dyskryminację prawną ludności żydowskiej, nasilały się represje i pogromy, ale jednocześnie Hitler i jego wspólnicy preferowali emigrację jako sposób »oczyszczenia« Niemiec", oraz że „po agresji Niemiec na Polskę sytuacja Żydów nie wyglądała bardzo źle. Wprawdzie władze okupacyjne objęły ich nakazem pracy, nakazały noszenie opasek z gwiazdą Dawida, obciążyły wyznaczanie stref tylko dla Żydów, ale jednocześnie zezwoliły na tworzenie judenratów, czyli organów samorządu".

 

Lewica i liberałowie nienawidzą też panfila za ekspertyzy dla sądu w Chełmie, w którym wskazał (zgodnie z polskim prawem), że symbole mają swój kontekst, nie nie zawsze symbole użyte kiedyś przez nazistów dziś używane są w kontekście nazistowskim. Panfil jest przez lewice i liberałów oskarżany też o to, że jego doktorantem „był ideolog ONR Tomasz Greniuch" - widocznie dla lewicy i liberałów nacjonaliści to podludzie niemający prawa do edukacji.

 

W innych swoich tekstach Jakub Woroncow mieszał z błotem: Narodowe Siły Zbrojne, żołnierzy wyklętych (Józefa Zadzierskiego „Wołyniaka", Ludwika Danielak „Bojara", Romualda Rajsa „Burego"), historyków z IPN (Tomasza Greniucha, Mariusza Bechtę, Wojciecha Muszyńskiego, Rafała Dobrowolskiego), PiS, Andrzeja Dudę, współczesnych narodowców i prawicowców.

 

Jan Bodakowski