Julija Adlesić, 22-letnia Słowenka 4 stycznia ubiegłego roku odcięła sobie lewy nadgarstek piłą tarczową. Zadzwonili do regionalnego centrum ratownictwa twierdząc, że był to wypadek podczas pracy w tartaku.

Śledczy odkryli, że w połowie 2018 roku wykupiła pierwszą polisę ubezpieczeniową, potem zaś cztery kolejne w kolejnych firmach. Łącznie próbowała wyłudzić 1,16 mln euro odszkodowania.

Mało tego - w próbę wyłudzenia zaangażowana była cała rodzina kobiety oraz jej partner, Sebastien Abramow, który koordynował operację.Zawiózł krwawiącą kobietę do lekarza. Medycy zdziwili się, że nie zabrał ze sobą odciętej koniczyny, by od razu ją przyszyć. Mimo wszystko, lekarze zdobyli ją i uratowali rękę.

Sąd uznał, że mężczyzna celowo nie zabrał nadgarstka, aby obrażenia były trwałe i otrzymać najwyższe odszkodowanie. Prokuratura zaś dotarła do informacji, z których wynika, że kilka dni przed zdarzeniem Abramow przeglądał oferty protezy rąk. Sąd zwrócił też uwagę na fakt, że kobieta miała przygotowaną pierwszą pomoc.

- To nie był wypadek, tylko zaplanowany czyn - powiedział sędzia.

Kobieta dostała wyrok dwóch lat w więzieniu, zaś mężczyzna trzech. Ojciec mężczyzny dostał rok w zawieszeniu, zaś matka uznana została za niewinną.