- Adam, stryj Waldemara, żołnierz AK, był wśród tych, którzy odmówili złożenia przysięgi Berlingowi, za co został aresztowany i więziony wraz z 4 tysiącami AK-owców na zamku miednickim. Następnie przewieziono go do łagrów, do Kaługi. Nigdy nie pozwolono mu wrócić na ojczystą ziemię, a po odbyciu wyroku dożył swoich dni na tzw. ziemiach odzyskanych. Natomiast Waldemar Tomaszewski bronił polskości jeszcze w czasach sowieckich, gdy w 1980 roku podniósł w szkole sprawę mordu katyńskiego. A w tych samych czasach sowieckich „ulubieńcy” litewskich dziennikarzy, szkalujących dziś lidera AWPL, służyli bolszewikom - pisał wiele lat temu na łamach litewskiego portalu L24.lt dr Bogusław Rogalski, prezes Zjednoczenia Chrześcijańskich Rodzin.

POSŁUCHAJ! Dr Bogusław Rogalski o polskiej partii na Litwie w Radio Maryja, 11.09.2020 r.

Franciszek „rusofilem” czy fobie GPC i GW?

Waldemar Tomaszewski jest atakowany za obecność na uroczystości zakończenia ostatniej wojny światowej wiele lat temu z wpiętą w klapę marynarki wstążką św. Jerzego. Taką samą, którą przypiął sobie w maju 2016 roku papież Franciszek. Niemniej, „Gazeta Wyborcza” używa takiego argumentu przeciwko liderowi AWPL-ZChR jeszcze w tekście Michała Kokota z 18 sierpnia 2020 roku.

„Gazeta Polska Codziennie” oraz portal Niezależna usiłują przekonywać swoich czytelników, że AWPL-ZChR jest w istocie partią zwolenników Putina. „Obryzganie błotem” polskiej partii na Litwie następuje w sytuacji, gdy prezes Jarosław Kaczyński – jak wynika z ustaleń NGO – był, lekko mówiąc – „niezadowolony”, gdy w uroczystości otwarcia ulicy im. śp. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Wilnie w listopadzie 2018 roku brał udział w imieniu polskiej dyplomacji „ekspert” portalu Niezależna, Rafał Dzięciołowski. W tamtej uroczystości – jak pisze dr Bogusław Rogalski – „otwarcia ulicy zlokalizowanej w prestiżowym miejscu w centrum Wilna, graniczącej z gmachem stołecznego ratusza, uczestniczyli najwyżsi przedstawiciele państwa litewskiego: premier Litwy Saulius Skvernelis, przewodniczący Sejmu Viktoras Pranckietis, ministrowie, parlamentarzyści, mer (prezydent) i wicemer stolicy kraju Wilna, liderzy polskich organizacji politycznych i społecznych na Litwie i wielu innych, również licznie zgromadzeni mieszkańcy Wilna i Wileńszczyzny. Odsłonięcia tablic z nazwą ulicy Lecha Kaczyńskiego (w językach litewskim i polskim) dokonali: inicjator nadania ulicy imienia śp. Prezydenta Polski przewodniczący AWPL-ZChR, europoseł Waldemar Tomaszewski, premier Litwy Saulius Skvernelis, przewodniczący litewskiego Sejmu Viktoras Pranckietis, mer Wilna Remigijus Šimašius i wicemer z ramienia AWPL-ZChR Edyta Tamošiūnaitė”.

Można śmiało uznać, że wysyłając na uroczystości „dyplomatę” Rafała Dzięciołowskiego polska dyplomacja potraktowała tak doniosły fakt w sposób haniebny. W uroczystości uczestniczyli przedstawiciele najwyższych władz litewskich, a prezydent tego państwa nie brał udziału w upamiętnieniu tragicznie zmarłego Prezydenta RP prof. Lecha Kaczyńskiego również dlatego, że nie przybył na otwarcie ulicy brata prezes PiS Jarosław Kaczyński – najwyraźniej zmanipulowany zapewnieniami i informacjami polskiej dyplomacji o nikłej wadze tego ważnego wydarzenia.

Wileńszczyzna podzielona granicą

Opisany wyżej dyplomatyczny skandal z uhonorowaniem w Wilnie Prezydenta RP prof. Lecha Kaczyńskiego mediom Tomasza Sakiewicza nie przeszkadza i nie przeszkadzał. Wadzi im jednak fakt, że 50 litewskich posłów nie wzięło udziału w głosowaniu kolejnej rezolucji litewskiego parlamentu w sprawie sytuacji na Białorusi.

- Za rezolucją głosowało 91 posłów. Przed głosowaniem salę opuściła cała frakcja Akcji Wyborczej Polaków na Litwie – Związku Chrześcijańskich Rodzin (AWPL–ZChR). Jak wyjaśnił lider partii Waldemar Tomaszewski, frakcja nie wzięła udziału w głosowaniu, ponieważ uznała rezolucję za część kampanii wyborczej konserwatystów. – Takie rezolucje nie pomagają w poprawianiu relacji z sąsiadami, tylko tworzą napięcie. Priorytetem naszej partii są dobre stosunki ze wszystkimi sąsiadami: z Łotyszami, Polakami, z Rosją i Białorusią – powiedział dziennikarzom Tomaszewski. Jak ustalili dziennikarze, w czasie, gdy litewscy posłowie przyjmowali rezolucję, posłowie „polskiej frakcji” udali się do swojego pomieszczenia w sejmie, gdzie przy suto zastawionym stole świętowali zaległe urodziny - pisze dzisiejsza „Gazeta Polska Codziennie”.

To argument z cyklu: „czy to prawda, że pana mama kradnie”. W tekście GPC pada stwierdzenie o świętowaniu urodzin w czasie głosowania, w jakiejś sali parlamentu Litwy i takich ustaleniach nieznanych z imienia oraz nazwiska dziennikarzy. Takie twierdzenia są godne manipulacji z czasów rzecznika rządu PRL Jerzego Urbana i obliczone na wywołanie określonej negatywnej reakcji odbiorców takiego fake news.

Lustracja również litewskim problemem

- Na łamach portalu mojekresy.pl, Antoni Matulewicz przypomniał, jak (…) Vitas Tomkus, redaktor naczelny litewskiego tygodnika „Respublika“, opublikował listę mającą zawierać nazwiska współpracowników KGB. Znalazło się na niej wiele osób związanych z litewskim życiem publicznym, w tym politycy, biznesmeni czy działacze. W tym również Czesława Okińczyca, hojnie finansowanego przez władze III RP honorowego ambasadora państwa litewskiego, biznesmena polskiego pochodzenia, właściciela polskojęzycznego Radia Znad Wilii oraz zwolennika ugodowej postawy wileńskich Polaków względem państwa litewskiego. W środowisku wileńskich Polaków reprezentuje wąską, ale wpływową grupę liberałów – zwolenników asymilacji. Przeciwstawia się polityce organizacji takich jak Związek Polaków na Litwie, Macierz Szkolna, Forum Rodziców Szkół Polskich, czy Akcja Wyborcza Polaków na Litwie. Należące do Okińczyca media ostro krytykują AWPL-ZChR, a on sam również krytykuje politykę polskiej partii, wzywając Polaków do większej integracji z Litwinami - opisuje portal Kresy.pl.

- Ustawa [lustracyjna] ta jest bardzo potrzebna Litwie, niewykluczone bowiem, że wysokie stanowiska w życiu publicznym kraju mogą zajmować osoby utajnione, które w swoim czasie były tajnymi współpracownikami służb specjalnych byłego Związku Sowieckiego. Osoby takie mogą być szantażowane i mogą być nakłaniane do wypełniania woli tych, w czyich rękach są ich akta personalne. Ta ustawa jest bardzo potrzebna - tłumaczył na środowej konferencji prasowej poseł AWPL-ZChR Zbigniew Jedziński.

Zatem tak jak w Polsce Jarosław Kaczyński jest zwolennikiem lustracji, tak na Litwie zwolennikiem lustracji jest Waldemar Tomaszewski i polska partia AWPL-ZChR.

ZOBACZ KONIECZNIE! Poseł na Sejm Republiki Litewskiej Zbigniew Jedziński o lustracji

Tak się składa, że na liście Tomkusa nie ma żadnego polityka AWPL-ZChR – są jednak przedstawiciele litewskich partii, które „prężą piersi po ordery” za krytykowanie Aleksandra Łukaszenki. Tymczasem Wileńszczyzna jest podzielona między dwa państwa: Litwę i Białoruś. Wiele polskich rodzin jest podzielonych tą granicą i jest pewnym, że rezolucje litewskiego Seimasu będą miały efekty w postaci obostrzeń obecnych białoruskich władz, za które cenę zapłacą litewscy i białoruscy Polacy. Czy polskie rodziny z Wileńszczyzny – rozdzielone granicą państwową – będą mogły się odwiedzać lub pojechać na groby swoich bliskich w czasie zbliżającego się święta Wszystkich Świętych?

Jedynie mocna pozycja AWPL-ZChR w Sejmie Republiki Litewskiej będzie dawała gwarancję, że polska społeczność w tym kraju nie zostanie rozbita. Więcej – jedynie odpór dla wspólnej akcji „Gazety Wyborczej” i mediów Tomasza Sakiewicza daje nadzieję, że w tym kraju zostanie ujawniona agentura KGB. Wypada mieć nadzieję, że 17 września, gdy Wilno odwiedzi premier Mateusz Morawiecki, postawi on jasno kwestię rezygnacji w tym kraju z progu wyborczego poparcia 5 procent dla mniejszości narodowych w wyborach parlamentarnych. To bowiem niezgodne z wytycznymi Unii Europejskiej i stanowi problem, który litewscy Polacy pokonują – zapraszając na swoje listy wyborcze przedstawicieli 7 narodowości, które żyją na Litwie. Co w tym dziwnego?

Piotr Galicki