Można się więc spodziewać, że po wprowadzeniu zakazu hodowania zwierząt futerkowych, PiS zakaże hodowli innych zwierząt. Zapewne tak jak dziś usłyszymy o tym, że ''dobrzy ludzie'' nie jedzą mięsa i nie zgadzają się na cierpienie świnek, krówek i kurek. A chór klakierów partii rządzącej będzie się zachwycał zaletami diety wegańskiej i ograniczeniem emisji CO2 do atmosfery w wyniku likwidacji hodowli zwierząt. Można też oczekiwać i tego, że wszyscy mięsożercy zostaną uznani za ruską agenturę.

Tak jak dziś marksiści przyklaskują temu, że PiS niszczy część polskiego rolnictwa, tak zapewne z entuzjazmem lewica przyjmie zakaz wszelkiej hodowli, o którego od lat domagają się weganie i lewicowi publicyści np. z „Krytyki Politycznej". Już w PRL komuna skutecznie rozbiła z Polaków wegan.

Tak jak w proponowanej ustawie nie wolno okrutnie zarzynać zwierząt o ile się jest Polakiem, a można, gdy się jest żydem albo islamistą (w trakcie uboju rytualnego), tak zapewne, gdy PiS będzie zakazywał hodowli świń, krów czy kur na mięso, zakaz ten będzie obowiązywał Polaków, a przywilej jedzenia mięsa będą mieli Żydzi. Taką logikę prawodawczą widać w radosnej PiSowskiej legislacji.

W swoim stosunku do zwierząt i ludzi, PiS wyznaje specyficzną hierarchię – dla PiS życie norek jest zdecydowanie dużo ważniejsze niż życie nienarodzonych dzieci. W trakcie swoich rządów mający pełnię władzy PiS kilkukrotnie nie dopuszczał do debaty sejmowej nad projektami ograniczającymi mordowanie nienarodzonych dzieci. Widać, że w opinii Jarosława Kaczyńskiego dobrych ludzi nie bulwersuje mordowanie nienarodzonych dzieci, tylko zabijanie norek, które po raz drugi PiS chce zakazać.

Jarosław Kaczyński jest przekonany, że jego ustawę „z całą pewnością poprą w Polsce wszyscy dobrzy ludzie". Lider PiS uważa, że nowe regulacje ochrony zwierząt "mają charakter humanitarny". Ochrona życia nienarodzonych dzieci jakoś w PiSowskim ''humanitaryzmie'' się nie mieści.

W ustawie o wyższości życia norek nad życiem nienarodzonych dzieci zwanym "piątka dla zwierząt" zakazano hodowli zwierząt futerkowych i w ramach uprzywilejowania żydów i islamistów pozostawiono „ubój rytualny jedynie na potrzeby krajowych związków wyznaniowych".

Jak można przeczytać w relacji TVN24, szef Forum Młodych PiS Michał Moskal stwierdził, że „miarą naszego człowieczeństwa, jest to, w jaki sposób traktujemy zwierzęta". Szkoda, że dla działaczy PiS miarą ich człowieczeństwa nie jest sprzeciw wobec mordowania nienarodzonych dzieci.

W projekcie PiS jest też mowa o całkowitym zakazie wykorzystywania zwierząt w celach rozrywkowych i widowiskowych, czyli jak się czyta literalnie przepisy, zakazane będą wyścigi koni, jazda konna czy organizacje rekonstrukcji historycznych z wykorzystaniem rekonstruktorów na koniach (ułanów, husarzy, rycerzy).

Warto więc, zanim PiS zabroni jeść mięsa, nacieszyć się jego smakiem. Potem zostanie nam tylko genetycznie modyfikowana soja (z upraw z nasion od globalnych koncernów) i produkowane przez globalne koncerny chemiczne substytuty aminokwasów, które by nie chorować muszą dziś brać weganie.

Jan Bodakowski