Na Dom Polski w Grodnie milicja przepuściła szturm. Polscy działacze znaleźli się w areszcie, a w ZBP nastąpił rozłam, na nielegalny uznawany przez Warszawę i negowany przez Mińsk i związek legalny, popierany przez władze Białorusi, a nieuznawany przez Polskę. W tym drugim coraz wyraźniej trwała pozorowana działalność. W ufundowanych przez Polskę kilkunastu Domach Polskich wynajmowano pomieszczenia komercyjnym firmom, a kolejny prezes ZPB Stanisław Siemaszko nawet nie mówił po polsku. Obecny prezes Mieczysław Łysy wprawdzie zna język polski, ale jest znany z wrogich wypowiedzi o Polsce.

Andżelika Borys ponad 100 razy była przesłuchiwana. Do aresztu ciągle pod absurdalnymi zarzutami trafiali działacze związku. Z biegiem lat sytuacja jakby się unormowała. Niezależny ZPB jest tolerowany przez władze, a jego działacze są bardzo aktywni. Organizują rożne wydarzenia. Powstała nawet społeczna szkoła polska przy ZPB w Grodnie, ale formalnie ta organizacja nadal nie istnieje.

Polska społeczność jest ciągle szykanowana. Wprawdzie w Grodnie i Wołkowysku funkcjonują nadal szkoły państwowe z językiem polskim, to nie ma mowy, aby powstawały nowe tego typu placówki. Taka sama sytuacja jest z przedszkolami.

Wobec obecnej sytuacji na Białorusi ZPB nie może stać obojętnie, choć związek jest organizacją apolityczną. W Grodnie na wielkim wiecu Andżelika Borys z biało-czerwoną flaga w ręku tak przemawiała: „My, Polacy, okazujemy swoją solidarność jako Związek Polaków na Białorusi, który przez 15 lat był prześladowany przez władze Łukaszenki. Chcemy wolności i normalności w naszym kraju, tak jak każdy zwykły obywatel Białorusi”. A znany dziennikarz i działacz ZPB Andrzej Poczobut stwierdza: „Związek Polaków jest organizacją apolityczną. Oczywiście nie możemy być jednak obojętni na to, co się dzieje w kraju. ZPB demonstrował swoją solidarność z ofiarami przemocy milicyjnej, poszczególni członkowie organizacji brali też udział w protestach, bo Polacy nie mają powodów, by sympatyzować z Łukaszenką”. A Andżelika Borys stwierdza: „Jesteśmy częścią społeczeństwa obywatelskiego na Białorusi i przez ostatnie 15 lat na własnej skórze doświadczyliśmy różnych szykan ze strony władz białoruskich”.

Według oficjalnych danych, Polacy na tych terenach to niecałe 300 tys. ale według danych nieoficjalnych, ta liczba oscyluje wokół pół miliona, do miliona ludzi. I choć w tym kraju nie ma sporów na tle narodowościowych, ale władze białoruskie traktują Polaków w szczególny sposób. Jeżeli są wiernopoddańczy w stosunku do władz, to Łukaszenko łaskawie traktuje ich jak „swoich Polaków”. Jeżeli są po stronie przeciwnej, to nazywani są „piątą kolumną”.

Obecne protesty poparł także kościół katolicki. Na Białorusi jest 1,4 mln katolików, w tym wszyscy Polacy są tego wyznania. Już przed wyborami Kościół wzywał, aby wybory były „uczciwe, wolne i sprawiedliwe”. Takiego zdania był zwierzchnik białoruskiego Kościoła abp Tadeusz Kondrusiewicz. W Radiu Maryja tak mówił: „Kościół na Białorusi chce pokojowego rozwiązania. Kilka razy zwracałem się na konferencji biskupów, aby drogą pokojową, drogą porozumienia, droga okrągłego stołu usiąść i te problemy rozwiązać. Namawiałem do pokuty tych wszystkich, którzy zawinili. Kościół prawosławny i Cerkiew prawosławna występują z podobnymi apelami”. Pod koniec sierpnia abp Kondrusiewicz, po odwiedzinach w Polsce, nie został wpuszczony na Białoruś, choć jest jej obywatelem. Wikariusz generalny archidiecezji mińsko-mohylewskiej bp Jerzy Kasabucki powiedział, że „dochodzi do prób wywierania nacisku na Kościół katolicki, a to oznacza, że ma miejsce prześladowanie Kościoła, chociaż nikt nie mówi o tym wprost”.

Na Białorusi istnieje strona internetowa - polaki.org stworzona przez białoruskie KGB. Tak o tym mówią działacze niezależnego ZPB. Cały czas publikuje się na niej teksty szkalujące Andżelikę Borys i działaczy związku. Portal ten nic nie pisze o protestach na Białorusi, tak jakby ich w ogóle nie było. Reżim Łukaszenki wielokrotnie pokazał, jaki ma stosunek do Polaków mieszkających na tych terenach. Polska mniejszość nie może liczyć na szacunek, na rozwój, na aktywność. Dojdzie do tego, że Polacy będą mieli coraz większy problem z ujawnieniem swej polskości. Gdy władza się zmieni, jest nadzieja, że losy Polaków będą wyglądały inaczej.

Iwona Galińska