Incydent miał miejsce w stanie Ohio (USA). Kobieta przyszła wraz ze swoją mamą na mecz futbolu amerykańskiego, który odbywał się w jednej ze szkół. Nie założyła jednak maseczki na twarz. Gdy podszedł do niej mundurowy, by zwrócić jej uwagę, kobieta wdała się z nim w dyskusję. W pewnym momencie doszło do szarpaniny. Kobieta zaczęła się wyrywać policjantowi, ponieważ nie chciała zostać skuta w kajdanki. W konsekwencji policjant zmuszony był użyć paralizatora. Do sieci trafił film z tego zdarzenia. Widać na nim, jak kobieta krzyczy na funkcjonariusza. „Nie aresztujesz mnie za nic, nie zrobiłam niczego złego” – krzyczy kobieta. Miejscowa policja zajęła się sprawą.

Sytuacja ze Stanów Zjednoczonych budzi wiele kontrowersji. W tym przypadku doszło jednak do interwencji doszło ze strony policjanta. Bywa jednak, że to otumanieni przez maseczkową narrację ludzie atakują innych za to, że Ci nie chcą nosić tego elementu. Taka sytuacja miała miejsce w sierpniu w Polsce. W Bytomiu napastnik zadał mężczyźnie kilka ciosów nożem w okolicach głowy, szyi oraz ramion za to, że ten nie miał maseczki ochronnej. Poszkodowany z ciężkimi obrażeniami trafił do szpitala. Do brutalnego ataku doszło niedzielę przed sklepem przy ulicy Reptowskiej w Bytomiu. Z ustaleń śledczych wynika, że tego samego dnia kilka godzin wcześniej napastnik zaatakował inną osobę. Pobił starszego mężczyznę. Jacek R., mieszkaniec Bytomia, usłyszał już zarzuty usiłowania zabójstwa oraz ciężkiego pobicia. Został tymczasowo aresztowany na trzy miesiące. Mężczyzna nie przyznaje się do oskarżeń. Teraz czekają go badania psychiatryczne. Grozi mu nawet dożywocie. Jak się okazało, napastnik wcześniej w innym miejscu zaatakował jeszcze jedną osobę, powodując o niej również obrażenia głowy. Jak poinformował prokurator, ze względu na bardzo agresywne zachowanie mężczyzna najprawdopodobniej przejdzie badania psychiatryczne. On sam nie przyznał się do winy i odmówił składania wyjaśnień, ale miał jednocześnie powiedzieć, że leczył się już psychiatrycznie.

Zdarzenia, gdzie punktem zapalnym okazuje się brak maseczki nie są rzadkością. Także w sierpniu doszło do ataku, tym razem jednak powodem była odmowa obsłużenia klienta bez maseczki, który zaatakował ekspedientkę. Do sklepu przy ulicy Baczyńskiego w Bydgoszczy wszedł mężczyzna. Jedna ze sprzedawczyń zwróciła mu uwagę, że nie ma maseczki na twarzy. Poinformowała, że nie obsłuży go, dopóki nie zasłoni ust i nosa. "Mężczyzna odpowiedział wulgarnie i próbował koszulką zasłonić usta. Niemniej jednak, pracownica sklepu konsekwentnie informowała go, że w takiej sytuacji na pewno go nie obsłuży. Mężczyzna wyzywając ją i grożąc wyszedł ze sklepu" - informowała policja w komunikacie. Po chwili mężczyzna wrócił. Tym razem z maseczką na twarzy. Kobieta poinformowała go, że w związku z tym jak zachował się wcześniej nic mu nie sprzeda. Mężczyzna zignorował jej słowa, podszedł do lodówki, próbując wyjąć z niej piwo. Ekspedientka zwróciła mu uwagę, że w sklepie towar podaje tylko sprzedawca. Mężczyzna nie reagował. Kobieta podeszła do niego i próbowała uniemożliwić my wyciągnięcie alkoholu. Wtedy mężczyzna odepchnął ją i uderzył pięścią w twarz. Potem wyszedł ze sklepu. Sprzedawczyni na chwilę straciła przytomność. Leżącą kobietę zauważył jeden z klientów. Wezwał na miejsce pogotowie oraz policję. Kobieta została przewieziona do szpitala. "Dzięki nagraniom z monitoringu udało się odnaleźć sprawcę. Okazał się nim 44-letni mieszkaniec bydgoskich Kapuścisk. Mężczyzna w momencie zatrzymania był nietrzeźwy. Miał około promila alkoholu w organizmie. Trafił do policyjnego aresztu" - informuje policja. Usłyszał m.in. zarzut uszkodzenia ciała. Grozi za to do dwóch lat więzienia.

Jak widać, maseczkowy spór o zasadność takiego nakazu i niechęć niektórych obywateli do jego spełniania jest źródłem wielu konfliktów. Niektóre z nich mają tragiczne skutki. Najbardziej jednak niepokojące jest to, że w wyniku medialnych przekazów odnośnie do problemów koronawirusa niektórzy tracą kontakt ze zdrowym rozsądkiem i rzeczywistością.

DZ