Jak podaje portal Do Rzeczy, w Szwecji od lata, z małymi okresowymi wyjątkami, spada krzywa nowych zakażeń. Dzieje się tak mimo rozpoczęcia roku szkolnego w połowie sierpnia, a także wysokiej liczby przeprowadzanych testów. Szwedzka liberalna metoda walki z koronawirusem opiera się na rekomendacjach zamiast zakazach. Jedynym utrzymującym się obostrzeniem jest zakaz publicznych zgromadzeń powyżej 50 osób. Szwecja – jako jeden z nielicznych krajów – nie zdecydowała się wiosną na zamknięcie społeczeństwa.

Ponadto Szwecja zaoferowała społeczeństwu bezpłatne szczepienia przeciwko grypie sezonowej. W ich przyjęciu pierwszeństwo będą miały osoby starsze, z grup ryzyka, kobiety w ciąży oraz pracownicy służby zdrowia. Po 1 grudnia program ten będzie dostępny dla wszystkich innych osób. – Najprawdopodobniej epidemia w Szwecji wygasła. Wirus zanika. Przynajmniej takie doszły mnie wieści – ogłosił epidemiolog prof. Kim Sneppen, dodając, że Szwecja pokonała epidemię dzięki swojej metodzie walki z koronawirusem. – Istnieją dowody na to, że Szwedzi zbudowali już taki poziom odporności, który w połączeniu z dodatkowymi środkami zapobiegawczymi, powstrzyma transmisję – powiedział naukowiec. – Rezygnacja z lockdownu sprawiła, że Szwecja uniknie drugiej fali pandemii – ocenił w wywiadzie udzielonym gazecie "Politiken".

Kim Sneppen jest współautorem modelu opisującego przebieg pandemii w Szwecji i Danii, który akcentuje znaczenie "superroznosicieli", czyli małej grupy osób, która przyczynia się do nieproporcjonalnie wysokiej transmisji wirusa w obrębie populacji. Na początku pandemii pod adresem Szwecji płynęły słowa krytyki, wywołanej pięciokrotnie wyższym niż w Danii odsetkiem ofiar śmiertelnych koronawirusa. Był on też aż 10 razy wyższy niż u sąsiadów - w Norwegii i Finlandii. Dzienna liczba zgonów osiągnęła tam szczyt w kwietniu i wyniosła 115 (większość ofiar to pensjonariusze domów opieki). Obecnie średnia tygodniowa liczba zgonów na COVID-19 wynosi zero.

Od wybuchu pandemii w Szwecji szkoły były otwarte, obowiązywał jedynie zakaz zgromadzeń powyżej 50 osób. Natomiast osobom powyżej 70 lat lub należącym do grupy ryzyka zalecano izolację. Sklepy, bary i restauracje działały normalnie. Nie było nakazu noszenia maseczek. Eksperci uważają, że większość szwedzkiej młodzieży przeszła już koronawirusa i będzie on teraz znacznie wolniej rozprzestrzeniać się w populacji.

Szwecja niewątpliwie może mówić o skutecznym działaniu w dobie koronawirusa. Według epidemiologa z Uniwersytetu Genewskiego i dyrektora Instytutu Zdrowia Globalnego prof. Antoine'a Flahaulta "niemal każdy skrytykował szwedzką strategię, nazywając ją nieludzką oraz nieudaną". - Metoda ta została opisana jako strategia traktowania gospodarki priorytetowo oraz uzyskania odporności grupowej, przy jednoczesnym braku troski o ofiary śmiertelne. Jednak teraz w obliczu nowych fal wirusa większość europejskich krajów decyduje się na pójście szwedzką drogą - twierdzi Flahault.

Jak podkreśla ekspert, obecnie władze państw próbują uniknąć ponownego zamykania społeczeństw i zamrażania gospodarki. Szkoły, restauracje oraz sklepy pozostają otwarte, a transport publiczny funkcjonuje. Obywatele są zachęcani do przestrzegania przepisów sanitarnych dotyczących zachowania dystansu społecznego oraz zasad higieny. Formuła "testuj, śledź, izoluj" powtarzana jest bez przerwy. - Nowe blokady byłyby katastrofalne dla gospodarek, więc próbuje się zastosować szwedzki model, w którym udało się uzyskać zrozumienie obywateli oraz przekonać ich do walki z koronawirusem bez nacisku w postaci przepisów oraz regulacji - uważa Flahault. Według eksperta "w praktyce model szwedzki nie różni się zbytnio od blokady. - Wy (Szwedzi) mieliście swoją własną blokadę. Bary oraz restauracje pozostawały otwarte, ale były prawie puste. Linie lotnicze na trasach krajowych ograniczyły loty nie ze względu na zakaz, ale brak pasażerów. Ludzie zaczęli pracować z domu i unikali transportu publicznego - uważa Flahault.

DZ

Źródło: DoRzeczy.pl, Rzeczpospolita, DGP